19 September 2018

Corsica


Najpierw była szarobura mgła, z której wyłaniały się zbocza gór. Wieczorne słońce nad Morzem Śródziemnym odbijało się od fal i trafiało na skaliste wysepki, półwyspy i wybrzeże Korsyki. Na stałym lądzie uderzała temperatura. Nie było morskiej bryzy, była duszna wilgotność letniego powietrza. 
First was the grayish fog, that covered the mountains. Reflected from the waves, the evening sun above the Mediterranean sea found its way towards the rocky isles, peninsulas and the coast of Corsica. After landing, it was impossible not to notice the heat. There was no gentle breeze from the sea, only the sticky humidity of summer air.

Zachodziło słońce, a my właśnie mijaliśmy pierwszego Napoleona, Napoleona z lotniska. Potem był Napoleon z plakatu, Napoleon z reklamy, Napoleon ze znaku drogowego, z nazwy ulicy, z obrazka, z figurki, z popiersia, z logotypu kawiarni, z serwetki, z menu, z obrazu przedstawiającego bitwę pod Wagram, z obrazu przedstawiającego bitwę pod Austerlitz, Napoleona na koniu, Napoleona gniewnie stojącego, Napoleona dumnie patrzącego, Napoleona w towarzystwie Fidela Castro i Nikity Chruszczowa. W ciągu godziny naliczyliśmy dwudziestu, a gdy następnego dnia rano otworzyły się sklepy z pamiątkami i pchli targ nad brzegiem morza, było ich już mniej więcej tysiąc i przestało nas bawić liczenie. 
The sun was setting, and we have just passed the first Napoleon, the Napoleon of the airport. Then was the Napoleon of an ad, Napoleon of the poster, Napoleon of the roadsign, of the street name, of a picture, of the sculpture, of the cafe logo, of a napkin, of a menu, of a painting showing the battle of Wagram, of a painting showing the battle of Austerlitz, Napoleon on a horse, Napoleon angrily standing, Napoleon proudly watching, Napoleon with Fidel Castro and Nikita Khrushchev. After an hour there were twenty of them and on the following day, when the souvenir stores have opened and the flea market by the sea was set out, there was about a thousand, and it was no longer interesting to count them.

Byliśmy, bez cienia wątpliwości, w Ajaccio.
We were, without a doubt, in Ajaccio.

W niedzielny poranek, po śniadaniowej bagietce z dżemem i krótkim spacerze (targ spożywczy w Ajaccio pachnie intensywnie oliwkami z wyjątkiem okolicy stoisk z lokalnym mięsem) ruszamy z miasta. Droga na drugi koniec wyspy (z zachodu na wschód) liczy około stu pięćdziesięciu kilometrów. Być może widoki rekompensowałyby niedogodności, ale przez te trzy godziny, które spędziliśmy w samochodzie niedogodności były bardziej zajmujące. 
On Sunday morning, after a breakfast baguette with jam and a short walk (the farmers' market in Ajaccio smells intensely of olives, except the neighborhood of local meat stands), we travel east. The route to the other end of the island is about 150 km long. Maybe the views are good enough for the inconveniences of the journey, but the inconveniences were too demanding, to be interested in the views. At least for those three hours. 

Wieczorem nie było wiele chłodniej niż w ciągu dnia, szybciej robiło się ciemno, a nad po zachodzie słońca morzem gromadziły się żądne krwi komarzyce. Na obiad za to były świeże i słodkie pomidory z oliwą i sok pomarańczowy, a na śniadanie chrupiąca bagietka.
The temperature didn't fall as much in the evening, it was becoming dimmer earlier. On the beach after sunset, mosquitos gathered, bloodthirsty. However, for lunch, there was nothing but fresh tomatoes with olive and orange juice, while for breakfast it was a crisp baguette. 

Porto-Vecchio / Portivechju*. Żeby zwiedzić cokolwiek trzeba wejść na wzgórze, a że jest gorąco, to potem już nie chce się aż tak bardzo. Nigdzie nie ma klimatyzacji, ale za to zawsze jest widok, na port, na dolinę, na dolne miasto.
Porto-Vecchio / Portivechju. Climbing a small hill is necessary for sightseeing, but enthusiasm usually leaves after that. Air-conditioning is non-existent, but the view of the valley, of the harbor, of the lower town is always provided.

* wersja francuska / wersja korsykańska. Na Korsyce w większości miejsc można się spotkać z podwójnymi nazwami lokalnymi, ale jeśli jest tylko jedna, to częściej spotykałam się z wyłącznie wersją francuską niż korsykańską (ale też byłam głównie w miejscach turystycznych, a turyści na Korsyce to Francuzi z kontynentu). Czasem podwójne nazewnictwo jest niekonsekwentne i stosowane jest w części miasta, czasem tłumaczenia są niedosłowne. Po raz pierwszy nazwę Aiacciu, która jest korsykańskim odpowiednikiem Ajaccio, zobaczyłam kawałek poza miastem. Wikipedia podaje, że w latach 90. 10% mieszkańców wyspy uznawało korsykański za swój pierwszy język, a 65% znało go w jakimś stopniu. 
* French / Corsican version. In Corsica, double local names are commonly used, but if there's only one, it's often a French one (although I must admit that I visited mostly tourist spots and tourists in Corsica speak French). Sometimes the double names are inconsequently used only in parts of a town, sometimes the translations are not literal. I saw the name Aiacciu, which is Corsican for Ajaccio, away from the city itself. Wikipedia says Corsican was the first language for 10% of islanders in the 1990s, while about 65% of them spoke it to some extent. 

Bonifacio / Bunifaziu. Jest czterdzieści stopni, a na niebie nie ma chmur. Można wyjąć trochę euro z kieszeni, żeby zejść po stromych i śliskich schodach w dół białego klifu, przejść się wąskim chodnikiem, podejść ponownie do góry. Widok jest ładny, ale jeśli jest gorąco albo właśnie padało to raczej zły pomysł. I potem nawet lody wydają się przesolone, bo pot leje się strumieniami z twarzy. Przy wąskich uliczkach szuka się miejsca w którym jest choć kilka stopni mniej. W tym czasie pojawia się obłoczek na błękitnym, bezchmurnym niebie, wszyscy mają irracjonalną wydawałoby się, jak na turystów, nadzieję, że spadnie z niego deszcz. Jak najszybciej. Najlepiej teraz. Ale tak się nie dzieje, nadal jest gorąco. Bonifacio jest prawdopodobnie najbardziej malowniczo położoną mieściną Korsyki, górne miasto na białych klifach, statki wycieczkowe z licznymi grupami na pokładzie oglądają je z poziomu cieśniny. W środku jest makia, turkusowa zatoka, ukryte plaże widoczne z drugiej strony. Jest też dolne miasto, ale o nim za chwilę. Najpierw idziemy na cmentarz. Morski z widokiem na morze. Złożone z niskich, białych budynków małe miasto pozbawione żywych mieszkańców, położone na białym klifie. Inaczej jest w dolnym mieście. W porcie stoją jachty, z banderami rajów podatkowych, niedaleko nich małe motorówki i żaglówki. 
Bonifacio / Bunifaziu. It' s forty degrees outside and the sky is cloudless. After taking some euro out of the pocket, we walk down the steep and slippery stairs down the white cliff, to walk on a narrow sidewalk by the sea and climb back to the upper town. The view is nice, but if it's hot or rainy, it's probably a bad idea. Later even ice cream tastes over-salted, as sweat streams down one's face. Searching for cooler places on narrow streets, we notice a small cloud in the sky, wishing the rain would fall from it. An irrational wish for a tourist, it may seem. But it doesn't happen. Bonifacio is one of the more picturesque towns of Corsica, the upper borough on white cliffs, there are special boats so that the groups of tourists can see it from the level of the strait. Inside, there's Macchia, teal water, hidden beaches, seen from the other side. There's also the lower borough, but I'll talk about it in a minute. Now we walk to the cemetery. Marine with a view of the sea. A town made of small, white buildings without living citizens, located on a white cliff. It's a bit different in the lower borough. There are yachts with flags of tax havens, motorboats, and sailboats next to them. 

Parc naturel régional de Corse / Parcu di Corsica. Las iglasty, kręte drogi, gdzieś za oknem mijamy jezioro, punkt widokowy. Celem tym razem Les Aiguilles de Bavella / I Forchi di Bavedda, formacja górska, który podobno najlepiej widać w upalne lato z przełęczy Bavella. Dookoła rośnie makia i rzadki, niski iglasty las. Nie zasłaniają skalistych gór i przestrzeni dookoła. Żałuję, że tak późno znaleźliśmy się dalej od wybrzeża, trochę też, że jest środek lata; środek lata to nie jest dobry moment, żeby podróżować po górzystej małej wyspie na Morzu Śródziemnym (może wiosna albo jesień byłaby lepsza, zamiast na pogodzie można by się skupić na krajobrazie). 
Parc Naturel régional de Corse / Parcu di Corsica. A forest, twisting roads; we pass by a lake, a viewpoint. The destination is, this time, Les Aiguilles de Bavella / I Forchi di Bavedda, a stone formation, which is best viewed on a hot summer day from the Bavella pass. There's Macchia around us and a rare needle forest, not blocking out the view at the peaks and space around. I regret it's only now we are farther from the coast, also, that it's the middle of the summer; the middle of the summer is not the best time to wander around a rocky island in the Mediterranean (maybe spring or fall would be better, to focus on the landscape instead of the weather).

Bastia. O ile Ajaccio próbowało być czymś więcej niż 50-tysięcznym miastem i było w tym coś naciąganego, Bastia, druga co do wielkości, w ruchu turystycznym stanowiła głównie punkt przesiadkowy. W porcie stały wielkie promy, odpływające do Włoch i Francji, w dalszej części tłumnie zacumowane żaglówki. Bastia była chyba jedynym miastem na Korsyce, które mi się podobało. Podobało mi się położenie miasta, częściowo na zboczach gór, aż do brzegu morza, latarnie morskie, statki odpływające na inne wyspy Morza Śródziemnego i kontynent, rozświetlające w nocy ciemny horyzont. Podobała mi się architektura. Było kilka modernistycznych bloków, było staromodne nadbrzeże, było stare miasto, ale po raz pierwszy miałam na wyspie (poza Ajaccio) wrażenie, że ktoś tu faktycznie mieszka na stałe. Tak zwyczajnie. Chociaż byłam tam tylko jedno popołudnie, więc to wrażenie jest pewnie bardzo powierzchowne.
Bastia. If Ajaccio tried to be something more than a town of fifty-thousand and there was something strange about it, Bastia, second largest, for the tourists was mostly a point of transfer. There were large ferries in the harbor, leaving for Italy or France, farther there were crowded sailboats. Bastia was probably the only town in Corsica I liked. I liked the location, starting from the mountains and reaching the seashore, the lighthouses, the boats proceeding to the other isles and the continent, enlightening the dark horizon at night. I liked the architecture. There were some modernist pieces, there was the old-fashioned waterfront, the old town, but for the first time after leaving Ajaccio I felt as if someone lived here. As simple as that. Although I spent only an afternoon there so this feeling may not be as accurate. 

Wraz ze wschodem słońca odpłynęliśmy z wyspy na północ, obserwując pierwsze promienie padające na zabudowę Bastii. Potem było już tylko morze. 
At sunrise, we sailed away, observing the first rays of sun reaching the harbor in Bastia. Later was only the sea.























05 September 2018

Lofoten | The fjords are still


Przez okno widzisz góry i fiordy, kilka małych lodowców, relatywnie mało maleńkich miast i miasteczek, równie dobrze mogło by ich nie być. Krajobraz jest przez znaczny czas głównie skalistoszary, z białymi wstęgami resztek śniegu, które pomimo letnich upałów pozostały na południowej części Północy. Przekraczasz w końcu równoleżnik 66°33'39"N, potem jeszcze trochę na północ i z Narvik / Harstad / Evenes jedziesz na północny zachód. Nie wiesz, w którym momencie wkraczasz na terytorium Lofotów, czy to był ten most, czy ta plaża, czy ta zatoka. Uśmiechasz się na widok czerwonych domów, łodzi zacumowanych na płyciznie, turkusowej wody. A więc tak to wygląda.
Through the window you can see the mountains and the fjords, some minor glaciers, a relatively small amount of little towns, they could just as well not be there. The landscape is, for most of the time, dominated by the stone gray color, sometimes with white lines of snowy remains, that survived the summer heat in the southern part of the North. Finally, you cross the parallel 66°33'39"N, later go a bit north and from Narvik / Harstad / Evenes continue north-west. Not knowing at which point exactly, you appear in the Lofoten territory, was it that bridge, that beach, maybe that bay. Seeing those red houses makes you smile, same goes for boats moored in the shallow water and the teal shade of the water itself. So that's how it looks like.

Na żerdziach zostały już resztki z szesnastu milionów kilogramów dorsza; puste drewniane konstrukcje stoją przy drodze częściej niż znaki drogowe czy oznaczenia szlaków. Przesiąknięte zapachem sztokfisza powietrze wsi nastawionych na turystów zdaje się przyciągać, mimo wszystko, przyjezdnych niemal tak dobrze jak drobny piasek na plaży i góry nad fiordami. Ale teraz zostało już tylko kilka garści wysuszonych, śmierdzących łbów i szczerzące się cielska, obok których zawsze ktoś się kręci. Na całych Lofotach, skończył się sezon na dorsza, zaczął się sezon na turystów. I te wyspy wyglądają tak, jakby teraz nikt tu nie mieszkał.
There are only a few remains of the sixteen million kilograms of cod left on the drying flakes; empty wooden constructions are standing by the road more often than roadsigns or trail marks. The air is steeped with the smell of stockfish in the villages that try to bring tourists with it, but it seems to work just as fine as the sandy beaches and mountains by the fjords. But now there are only handfuls of dry, smelly heads and grinning bodies, of which nearby there's always someone. Everywhere in Lofoten, the cod season appears to be over, the tourist season is in full swing though. And those islands look as if no one lived there now.

Ryten to jeden z najbardziej popularnych szlaków, ale nie było tłumów, może dlatego, że ściana deszczu otaczała wierzchołek (oblężenie zakończyło się zwycięstwem wietrznej góry, czasem nawet przebijało się słońce). Nie jest najtrudniejszy, trudny jest w momencie, gdy postanowi się zejść na plażę Kvalvika i potem wrócić na szlak (chociaż norweskie dzieci robią to bez problemu, zaliczając po drodze przebieżkę na piasku). Fale były wysokie, morze lodowate. Wyglądało nierealnie. W wodzie siedzieli surferzy, wiecznie czekający na falę idealną, obserwujący człowieka, który zostawiwszy koszulkę i spodnie na kamieniu wszedł do wody obserwować z bliska powalające fale, ale nie na tyle blisko, by stać się ich ofiarą. Zanużywszy się jedynie do pasa, wyszedł, nieuderzony przez spieniony tuman morskiej wody.
Ryten is one of the more popular trails, but there were no crowds, maybe because the rain surrounded the summit (the siege ended with the victory of a windy mountain, even the sun appeared sometimes). It's not the toughest one, it's tough when one decides to walk down to the Kvalvika beach and come back to the main part of the trail (however, it's not an issue for Norwegian kids). The waves were high, the water ice cold. It looked quite surreal. There were surfers in the water, waiting all the time for that perfect wave, observing a man who, having left his shirt and trousers on a stone, walked into the water to see the waves closely, but not close enough to become their victim. Being only waist-high in the sea, he left, untouched by the frothy waves.

Plaża w Rambergu była zupełnie innym miejscem. Zamiast wyprawy, wymagała przejazdu samochodem i zejścia kilku metrów z parkingu, zdjęcia turystycznych butów i odpięcia nogawek (w skrajnych przypadkach letniej fali upałów dosięgającej dalekiej północy: zamiany spodenek turystycznych na kąpielówki). I znowu,  to dziwne miejsce - z jednej strony piasek jak nad Bałtykiem, ale woda znacznie czystsza i znacznie zimniejsza, dookoła nordycka zabudowa i dramatycznie górujące nad tym wszystkim szczyty. Było spokojnie, nie było spienionych fal, fjord wpływal delikatnie do wsi, jedynie porozrzucane na piasku galaretowate meduzy przypominały, że to nie jest jezioro.
The Ramberg beach was a completely different place. Instead of a journey, it took a drive and a short walk, a couple of meters down from the parking, taking off boots and pantlegs (in extreme situations of summer heat wave: changing tourist pants for swimming trunks. And again, it's a strange place: on one hand, there's a Baltic kind of sand, but the water's clear and much colder, there's that Nordic architecture around and those dramatic mountain summits around all of this. It was peaceful, the waves were calm, the fjord entered the village without disturbances, only the jellyfish on the sand reminded it was not a lake. 

Na końcu szlaku Volandstind siedziała grupka ze Szwecji. Skąd jesteście? A, z Polski. Polscy strażacy gaszą szwedzkie pożary - patrzą z uznaniem. Sam szlak wszędzie określany był jako zasadniczo nietrudny i była to prawda. Widok natomiast zdecydowanie wart byłby nawet cięższej wycieczki.
On the Volandstind trail's end, there was a group from Sweden. "Where are you from? Oh, from Poland. Polish firemen are fighting Swedish fires." they looked with appreciation. The trail itself was described as not that hard and actually that was accurate. The view from the top would be definitely worth a more demanding trip.

Od początku miałam plan, żeby pojechać gdzieś na zachód słońca, najlepiej zobaczyć przy okazji wschód, oddalony o mniej więcej trzy godziny. Stanęło na plażach Uttakleiv i Haukland. Z Uttakleiv widać zachodzące słońce, ale jest też bardziej popularna, znajduje się przy niej pole namiotowe, gdzie pomiędzy namiotami stołują się owce, a zaparkowanie samochodu jest płatne w koronach norweskich. Jeśli chodzi o widok, to widać pięknie. Chociaż mimo wszystko chyba bardziej podobało mi się Haukland. Nie było zachodu słońca, zjawiskowego nieba i jego odbicia w morzu, plaża była niemal pusta, na parkingu było kilka samochodów. Fale spokojnego fjordu cicho przybijały do brzegu, gdy patrzyło się przed siebie, było widać góry. Tym, co w tej sytuacji niewątpliwie przeszkadzało i czyniło ją nieco mniej idealną, było kilku kolesi z dronem, którzy ciszę i ledwie słyszalny szum morza zakłócali donośnym bzyczeniem urządzenia, latającego co chwila nad głowami. Wracaliśmy więc, z różowym zachodem słońca za nami i parującymi mokradłami, jeziorami i zatoczkami dookoła nas, i w końcu wyszedł okazały księżyc, między górami na fjordach, sunący po zatokach, mokradłach i jeziorkach, przeciskający się przez mgły. Zatrzymaliśmy się na środku drogi, którą o wpół do drugiej w nocy nikt nie jeździł, było zupełnie cicho i pusto. W białych i czerwonych domach, czerwonych stodołach wszyscy już dawno spali, z szczelnie zasłoniętymi oknami; nie było słychać beczenia owiec, śpiewu ptaku, przejeżdżających samochodów.
From the very beginning, I planned to see the sunset (and the sunrise, only about three hours later). We decided to go choose a trip to the Uttakleiv and Haukland beaches. The sunset is visible from Uttakleiv, but it's also the more popular one; there's a camping nearby, where sheep walk and eat between the tents, and parking a car is paid in Norwegian Krones. When it comes to the view, the view is beautiful. Although I think I prefer Haukland. There was no sunset involved in the scene, no fabulous sky nor its reflection in the sea. The calm waves of the fjord silently approached the coast and looking ahead, I could see the mountains. Interrupting it, were only guys with a drone, who with its constant buzzing intruded the almost unhearable sound of incoming waves. On the way back, the pink sunset was behind us, misty lakes swamps and bays around us, and suddenly a glorious moon appeared, between the mountains by the fjords, gliding on the bays, swamps, and lakes, forcing its way through the fog. We stopped in the middle of the road, which no one took at half past one at night, it was completely silent. Everyone was sleeping in red and white houses, with tightly covered windows; no sheep were to be heard, no birds, no passing cars.

W Nusfjord za to słychać głównie mewy. Ich krzyk jest wszechobecny, cały czas. Latały pomiędzy starymi budynkami, nad portem, w stronę skał wystających z wody i gór, na których zawsze wisiała chmura. Ze wsi, trochę przypominającej skansen, trochę hotel, wyszliśmy na szlak rybaków, łączący w czasach przedsilnikowych Nusfjord i Nesland, choć momentami ciężko było w to uwierzyć. Było ponad dwadzieścia stopni i choć reszta Europy smażyła się w temperaturach znacznie wyższych, po kilku dniach odwyku była to raczej niemiła niespodzianka. Widok ze szlaku też znacząco różnił się od tego co obserwowaliśmy przez poprzednie dni, wyglądało to raczej jak skaliste greckie wyspy porośnięte tu i ówdzie makią, nie Norwegia, nie góry za kołem podbiegunowym. Szlak oznaczony jako łatwo-średni, tym razem znaczyło to przyjemne przejścia i niemal pionowe lub przynajmniej strome czy ryzykowne skalne wspinaczki (w jednym miejscu była nawet zamontowana dosyć wysoka drabina). Co niespotykane, zdarzają się nawet oznaczenia szlaku. W każdym razie choć to ciekawe miejsce do zobaczenia, zdecydowanie odradzałabym wybieranie się jeśli dopiero padało / bardzo wyraźnie zanosi się na deszcz.
In Nusfjord, on the other hand, the main sound was produced by the seagulls. Their scream was omnipresent, the whole time. They were flying between old buildings, above the harbor, towards the rocks standing out from the water and the mountains, on which a cloud was hanging, always. We left the village, looking a bit like a living museum, a bit like a hotel, set forth on a fishermen's trail, connecting in the motorless times villages of Nusfjord and Nesland, although it was hard to believe in that story at times. The temperature outside exceeded twenty degrees and even though most of Europe was at the time frying in temperatures much higher than that, after a couple day long heat rehab, it was not a nice surprise. The view from the trail was much different from what we were used to here, it resembled more Greek rocky islands, with macchia bushes here and there, not Norway, not mountains north from the Arctic Circle. The trail was described as easy-to-medium in terms of difficulty, which this time meant nice walks and almost vertical or at least steep or risky rocky climbs (at one point, there was even quite a high ladder). Unusually, there are even trail marks sometimes. Anyways, while it's an interesting place to see, I would advise not to go there after the rain / if the rain is about to come.

Wracaliśmy wcześnie rano, choć tutaj nie do końca wiadomo już, co to znaczy wcześnie czy późno. Była piąta rano, gdy siedzieliśmy już w samochodzie. Całą drogę na południowy wschód słońce świeciło prosto w przednią szybę, co jakiś czas znikając za górami, potem znowu się zza nich wyłaniając, czasem jednocześnie jeszcze z lustrzanego odbicia w przydrożnym fiordzie.
We came back early, although here it's hard to tell, what does it mean "early" or "late". It was 5 AM when we were in the car. The sun was shining through the windshield all the way south-west, sometimes disappearing behind the mountains, then reappearing, sometimes simultaneously in the roadside fjord.