31 July 2017

fourth of july | the usa in a nutshell



Spodziewałam się wszystkiego, ale nie tego, co w końcu zobaczyłam.
I expected everything, but what I eventually saw.

Fajerwerki zaczęły się znacznie przed Dniem Niepodległości. Pierwsze można było usłyszeć w sobotę, ale zaczekaliśmy z oglądaniem do poniedziałku. We wsi Mundelein tłumy zgromadziły się po obu stronach zamkniętej ulicy, wielu miało turystyczne krzesełka. Wszyscy wydawali się być zachwyceni fajerwerkami.
The fireworks started long before the Independence Day. First explosions were hearable on Saturday, but we waited until Monday to see them. In the village of Mundelein, the crowds gathered on both sides of a closed street, many of them had tourist seats. Everybody seemed enchanted by the fireworks.

Wtorek 4. lipca był dniem wolnym, więc wybraliśmy się na coroczną paradę do Lake Bluff, wsi kilka mil od nas. Myślałam, że zobaczymy najwyżej orkiestrę strażaków i może lokalny chór seniorów. No cóż, było trochę inaczej.
Tuesday, July 4th, was a day off, so I decided to go to see the annual parade in Lake Bluff, a village within a few miles from us. I thought I'd see only a firemen marching band or maybe a local senior choir. Well, it wasn't like that at all.

Było wszystko i wszyscy. Dzieci ubrane w amerykańskie flagi krzyczące i biegające do rzucających słodyczami właścicieli sklepów. Dziewczynka reklamująca prywatną katolicką szkołę w czerwonym Ferrari. Republikanie. Demokraci. Grupa z flagami ZSRR w uszankach niosąca ilustrację przedstawiającą Trumpa całującego Putina. Pośrednik w handlu nieruchomościami w kabriolecie i białym garniturze z tłumem niosącym jego reklamy za nim. Szkocka orkiestra dęta. Tancerze z odległej części stanu. Weterani. Mopsy przebrane za superbohaterów. Dzieciak przebrany za hot doga, reklamujący kawiarnię.
There were everything and everyone. Children dressed in American flags shouting and running as shop owners threw sweets. A girl advertising a private Catholic school in a red Ferrari. Republican politicians. Democratic politicians. Guys with Soviet flags wearing ushankas and holding a picture of Trump kissing Putin. Real estate agent sitting in a cabriolet, wearing a white suit, with a group of people holding his ads behind him. Scottish marching bands. Dancers from a distant part of a state. Veterans. Pugs dressed as superheroes. A kid dressed as a hot dog advertising a cafe. 

Musieliśmy wracać po zobaczeniu ponad stu grup w ciągu półtorej godziny, bo ciocia przygotowywała grill na Dzień Niepodległości, miało przyść kilka osób. Wszyscy przy stole, poza mną, byli migrantami z Polski, mieszkającymi w Ameryce już od dłuższego czasu.
We had to leave after seeing more than a hundred groups in an hour and a half, as my aunt was preparing an Independence Day grill and few guests were coming. All the people sitting at the table but me were Polish migrants, living in America for a long time.

Zanim zaczęliśmy jeść, ktoś wzniósł toast: Za Amerykę, za to, że dała nam dom.
Before we could start eating, a toast was proposed. "For America, that gave us a home."

Wieczorem oglądaliśmy fajerwerki z Waszyngtonu i nieco później wyszliśmy zobaczyć te w Libertyville. Miały miejsce nad małym jeziorem, ludzie siedzeli po obu stronach zamkniętej drogi, wielu siedziało także na cmentarzu.
Later, in the evening, we watched the firework show in D.C. and eventually left to see one in Libertyville. It took place by a small lake, people were sitting on the grass and sidewalks on both sides of a closed road, many also sat on a graveyard. 

Sztuczne ognie były nieco bardziej imponujące niż te w Mundelein poprzedniego dnia, ale chyba nadal dalekie od tego, co obserwować można było z chicagowskiego Navy Pier.
The fireworks were a bit more impressive than in Mundelein on the previous day, but still probably far from what people have seen from the Chicago's Navy Pier. 



22 June 2017

podkarpacie | early summer in the mountains



Noc nie była cicha, ale nie był to ten przydomowy podmiejski hałas. Zamiast pociągu pod oknami, szczekających psów sąsiadów, samochodów w okolicy i sąsiadów słychać było tylko świerszcze i wiatr na łące. Byliśmy gdzieś na granicy pomiędzy Beskidem Niskim i Bieszczadami. Przyjechaliśmy późnym wieczorem i niedługo gwiazdy pokrywały każdy skrawek nieba. Było w tym coś nierealnego, co za każdym razem robi na mnie wrażenie. 
The night wasn't quiet, but not in the same way as in the suburbs. Instead of the commuter train, barking dogs, cars, and neighbors, there were only crickets and wind on the meadows. We were somewhere on the border between Beskid Niski and Bieszczady mountains. We came late in the evening and soon stars covered every inch of the sky. There was something surreal in it, something that impresses me every time.

***

Łąkę w kilku miejscach porastały fioletowe (i jeden różowy) kwiaty łubinu. Nigdy wcześniej ich nie widziałam (chciałam bardzo), a tu były w takich ilościach. Był też barszcz sosnowskiego, zawsze wydawało mi się, że jest znacznie mniejszy.
In few places on the meadows, there were violet (and one pink) lupin flowers. I have never seen them before (I wanted to), and there they were growing in a nice quantity. There was also sosnowsky's hogweed, I'd thought it was much smaller. 

***

Wstaliśmy z bratem o 3:45 i cicho wyszliśmy na zewnątrz. Zaczynało się już przejaśniać, ale do wschodu zostało ponad pół godziny. Weszliśmy na najbliższe wzgórze. Wśród traw biegały sarny, a nad górami unosił się księżyc. Słońce wzeszło punktualnie i zalało czerwonym światłem wszystko dookoła.
My brother and I woke up at 3:45 am and quietly left the building. It was slowly brightening up, but there was still more than half an hour left until the sunrise. We reached the top of the nearest hill. Deer were running in the tall grass and the moon was above the mountains. The sun appeared on time and covered the area with red light.

***

Na pieszą wycieczkę wyruszliśmy wcześnie, prognoza wskazywała bowiem deszcz już wczesnym popołudniem. Rano niebo było jednak niemal bezchmurne, a słońce grzało raczej intensywnie. Szybko weszliśmy do lasu i nawet nie zauważyliśmy, gdy zaczęło zbierać się na deszcz. Część z czternastu kilometrów pokonaliśmy lasem, część przez okoliczne wsie.
We set off for a hike early, as the weather forecast showed rain at noon. In the morning though the sky was nearly cloudless and the warm sun was heating quite intensely. After entering the forest, we haven't even noticed the signs of approaching rain. A part of the 14 km we walked that day we made through the forest, some through the villages.

***

Po obiedzie graliśmy na ganku w scrabble (wygraliśmy). W pewnym momencie niebo zrobiło się jeszcze ciemniejsze i rozpoczęła się burza. Pioruny waliły stosunkowo blisko, a przestraszony pies szczekał za każdym razem, gdy słychać było grzmot.
After the dinner, we were playing Scrabble on the porch (we won). At some point, the sky became even darker and the storm started. Lightings appeared in proximity and a scared dog would bark every time it heard a thunder.

***

Zachodowi słońca nie towarzyszyły czerwone chmury, przybierały one za to wszystkie odcienie w skali szarości. Wciąż delikatnie padało, więc nie słychać było świerszczy i ptaków, za to pod daszkiem płonęło ognisko.
Red clouds didn't accompany the sunset, but they were in every shade on the gray scale. It was still raining a bit, so it was impossible to hear crickets and birds, but we had a fire under a small roof.

***

Padał deszcz, więc zamiast w góry, pojechaliśmy zwiedzać okoliczne cerkwie. W jednej z nich załapaliśmy się na zwiedzanie z przewodniczką. Msze mamy w języku starocerkiewnosłowiańskim, ale kazania po naszemu. Znaczy po łemkowsku. Cerkiew była drewniana i malowana w środku.
It was raining so instead of a hike, we drove to see the eastern orthodox churches. In one of them, we managed to take part in a tour. "We have the service in the Old Church Slavonic language" said the guide, who was an old lady, "but the sermon is in ours. I mean Lemko." The church was wooden and painted inside.