01 August 2012

In the middle of nowhere- przez interior

24 lipca 2012

9:20 Hvellavelir

Są 4 stopnie. Wyjęliśmy z bagażu ciepłe czapki, dodatkowe bluzy i polary.

O 9:00 opuściliśmy ciepłe schronisko i otaczające je gorące źródła. Jedziemy do "stolicy północy", Akureyri.

10:20 Blöndulón

Jesteśmy w pobliżu jeziora Blöndulón. Jest to wielki zbiornik wodny, o wodzie błękitnej lub brązowej (kolor zależy od odległości do brzegu).

Jesteśmy w drodze do Akureyri. W przewodniku napisane jest, że w tym drugim co do wielkości mieście Islandii (17 000 mieszkańców, w podwarszawskim Pruszkowie mieszka więcej) jest "tak ciepło i słonecznie, że moźna zapomnieć, że jest się na mroźnej północy". Są nadal 4 stopnie. Czy Akureyri tym razem nas zaskoczy? Zobaczymy.



11:50 50 kilometrów od Akureyri

Opuszczamy powoli dziki interior. Porzuciliśmy już szutrową drogę na rzecz asfaltu. Obok nas płynie wąska rzeczka. W coraz rzadszych chmurach ukrywają się przykryte śniegiem szczyty. Wyszło słońce.

Legenda słonecznego i ciepłego Akureyri zyskuje na prawdopodobieństwie. Jest już 10 stopni.

15:00 Akureyri

11 stopni powyżej zera. Na niebie prawie nie ma chmur.

Akureyri wybitnie piękną mieściną nie jest. Duży, nowocześnie wyglądający kościół, kilka kawiarni i sklepów, oczywiście z tradycyjnymi islandzkimi swetrami.

Jedna rzecz mnie w Akureyri zaciekawiła. Nad ulicami wisiało mnóstwo sukienek. Do tej pory nie wiem dlaczego.


16:30 w pobliżu Godafoss

Znowu zimno. Trochę cieplej niż rano.

Godafoss- wielki "Wodospad Bogów". Tu Islandczycy przyjęli Chrześcijaństwo. Nie ma co, dobre miejsce wybrali.

Wodospad nie jest jakoś specjalnie oznaczony. Jedynym znakiem, jaki informuje nas gdzie jesteśmy, jest tabliczka przy samym wodospadzie.


22:45 Mývatn

Za oknem naszego dzisiejszego noclegu jest jezioro i łąka. Pasą się tam niewielkie koniki islandzkie. Widać stamtąd także wulkan Hverfjall.

Weszliśmy na niego. Samo podejście do krateru nie zajęło nawet 15 minut i nie jest jakoś specjalnei strome. Za to ogromny krater ma obwód długości aż 3-4 kilometrów

Teraz Hverfjall jest wulkanem wygasłym, ale panorama jaka rozciąga się z najwyższych punktów na wulkanie dowodzi, że kiedyś musiał siać ogromne zniszczenie. Rozglądając się po okolicy zauważyłam, że jedyne miasto znajduje się na wybrzeżu, do którego dojechać można wyłącznie samochodem z napędem 4x4.

Dalej jest mniejsza odpowiedniczka "Błękitnej Laguny" (znajdującej się na Półwyspie Rejkjanes). Można się w niej kąpać rzecz jasna, ale trzeba było się liczyć ze znacznie nasilonym zapachem siarki. Poza tym pływanie w lagunie jest bardzo przyjemne (gdyby nie smród, smród, smród, smród...). Ciepła, błękitna, nieprzezroczysta woda (smród...).


POST Z SIERPNIA 2012

No comments:

Post a Comment

Dziękuję!