10 December 2011

Katastrofalne skutki przeziębienia

Miałam napisać o wielu różnych rzeczach, które miałam zrobić w weekend, ale nie napisze. Dopadło mnie parszywe przeziębienie i na te dwa dni zostałam w domu. Dla człowieka, którego wszędzie nosi, to przekleństwo, nie móc ruszać się z domu. Pozostało mi cieszyć się, że nie jestem poważniej chora.

Siedziałam sobie w domu, ćwiczyłam norweski (i te kilka innych języków, których nie chce mi się wymieniać, bo jest ich po prostu za dużo), czytałam "Zupełnie inny świat", po raz kolejny komiks "Tintin w Tybecie", przepisywałam piątkową Listę Przebojów Trójki, odsłuchując co ciekawsze piosenki.

A miałam pojechać oglądać nocą Krakowskie Przedmieście, Nowy Świat...

Iść na jarmarki świąteczne...

Tymczasem najdalszą podróżą było wyjście do sklepu czeskiego (i zakup kilku Krecikowych gadżetów) jeszcze w piątek!

Nienawidzę chorować.

No comments:

Post a Comment

Dziękuję!