19 August 2012

O Katalonii

Wieczorem, Salou

Dzień spędzony na odsypianiu i odpoczywaniu po trudach wczorajszej podróży.

Mieliśmy być dziś kilka godzin na plaży, ale było tam tylu Rosjan, że nie widać było piasku i wody. Jeśli jednak znajdzie się jakimś cudem pięć centymetrów kwadratowych dla siebie, można się łatwo przekonać, że kamieni w piasku nie ma, są za to naprawdę liczne papierosy.



Za to widok ładny. Słońce świecące zza gór na horyzoncie. Próbowałam zrobić zdjęcie tegoż zjawiska, ale jest to wybitnie trudne, ponieważ setki ludzkich głów (zza naszej północno- wschodniej granicy w przeważającej większości) również chce być na zdjęciu.

Skoro już wspomniałam o Rosjanach, to warto temat ów rozwinąć. Kto choć w najmniejszym stopniu zna mapę Europy, wie, że z Hiszpanii do Rosji jest bynajmniej daleko. Nie wiem jeszcze, jak sprawa ma się w innych mieścinach w tej prowincji (Tarragońskiej), ale w Salou łatwiej znaleźć Rosjan niż piasek na plaży czy wodę w morzu. Stanowią oni jakieś 80- 85 % wszystkich obecnych tu turystów. Po rosyjsku są w wielu miejscach informacje w restauracjach, menu, gdziekolwiek się nie znajdzie, a w supermarkecie można nabyć książki i gazety po rosyjsku.

A teraz garść informacji, które miałam napisać wczoraj, ale zasnęłam.

Znajdujemy się w Katalonii, tzn. na wschodnim wybrzeżu Hiszpanii, ok. 200 km od granicy z Andorą. Nasza mieścinka leży na Costa Daurada, co wg przewodnika oznacza Złote Wybrzeże. Przed wyjazdem przeczytałam, że wiele z hiszpańskich regionów (Hiszpania dzieli się na regiony (u nas województwa) oraz prowincje (nasze gminy)) posługuje się własnym językiem. Nie własną gwarą, tylko własnym językiem, który różni się od innych. I tak podpisy w piekarni są zazwyczaj po hiszpańsku i katalońsku, tak, jak np. informacje w autobusie.

Czy tak było zawsze? Nie.

W latach trzydziestych XX. wieku przestał rządzić król, a władzę w Hiszpanii zaczął sprawować gen. Franco. Generał popierał nazistów i uważał, że jedynym językiem, jakim można mówić w Hiszpanii jest kastylijski. Zakazał, więc mówienia po katalońsku, zarówno w mediach czy szkołach, jaki i na ulicy.

Generał zmarł w 1975 roku, a na tronie ponownie zasiadł król, Juan Carlos. Czy Katalończycy mogli już mówić własnym językiem? Nie.

Dopiero w noc sylwestrową 1997/1998 uchwalono ustawę pozwalającą posługiwanie się językiem regionalnym w Katalonii. Od tego czasu Kataloński jest wszechobecny. Katalończycy poczuli, że skoro przez tyle lat nie mogli okazywać swojej przynależności regionalnej, to teraz muszą pokazać ją całemu światu. Flagi zawisły wszędzie i wiszą tak przez cały rok, a najłatwiejszym językiem do usłyszenia na ulicy stał się kataloński, nie kastylijski (czyli po prostu hiszpański).

Hiszpańska kuchnia. Cóż, przed wyjazdem moja znajomość tej dziedziny była bliska zeru, jedyne potrawy jakie znałam to paelle i tortille hiszpańskie (nie mylić z meksykańskimi). Dziś zjadłam hiszpański chłodnik pomidorowy z papryką i podobno z ogórkami, czyli gazpacho. Cóż, z dwojga złego, to wolę chyba rekiny. Nie jestem fanką tej potrawy.

Zjadłam również tradycyjny krem kataloński, czyli crem catalana. W wyglądzie i smaku do złudzenia przypomina francuski crem brulee, choć może być w nim więcej jaj.


POST Z SIERPNIA 2012

No comments:

Post a Comment

Dziękuję!