11 June 2012

O-o-o-o, e-e-e-e, czyli wreszcie zaczęło się

Cieszą się Polacy, cieszy Ukraina. Nie da się ukryć, pierwszy gwizdek już za nami. Ja miałam to szczęście, że mogłam oglądać go na żywo, z bratem, kuzynem i wujem.

O 14 jemy obiad u babci i jedziemy do Brwinowa, gdzie wsiadamy do pociągu. Po półgodzinnej podróży jesteśmy już na stacji W-wa Stadion. Piękna jest ona, co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Nie znam nikogo, kto ową stację widział i ma odmienne zdanie (choć znając życie, w poniedziałek, w szkole, znajdę najmniej 5 takich osób).



Następnie, wśród biało- czerwonych postaci zmierzamy na stadion. On też jest niesamowity, piękny, fantastyczny (tak, w mojej klasie też znajdą się tacy, którym się ta niezwykła budowla nie podoba).



Wszelkie kontrole przechodzą sprawnie i już po chwili jesteśmy stadionie.

Ceremonia otwarcia mistrzostw jest niezwykła. Niemalże magiczna. Niestety krótka. Jest i Koko Euro Spoko. Niestety nie na żywo, ale śpiewamy wszyscy.

Zaczyna się odliczanie: 10...9...8...7...6...5...4...3...2...1...Zaczyna się! Zaczynają się Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej UEFA EURO 2012 w Polsce i na Ukrainie! Nareszcie!


Pierwsze podania, pierwsze okrzyki, ale i pierwsze gwizdy, gdy Grecy przejmują piłkę. Przepełnieni chęcią zwycięstwa naszej drużyny, krzyczymy: My chcemy gola, Polacy my chcemy gola! I gol jest! Strzela go Lewandowski. Stadion szaleje, wszyscy skaczą, krzyczą! 1:0 dla Polski! Pierwszy gol w czasie tych mistrzostw strzelony przez Polaka!

Chcemy więcej goli. 2:0 jakby było, żaden Polak by nie narzekał. Krzyczymy: Jeszcze jeden! Jeszcze jeden! I jest gol. Szkoda tylko, że dla Grecji :(

Kibice załamani. Jak to? Jak to możlilwe? A było tak pięknie...

Zmiana strategii- skoro krzycząc jeszcze jeden gola strzeliła niekoniecznie nasza reprezentacja, to musimy sprecyzować nasze prośby. My chcemy gola, Polacy my chcemy gola!

Ale nie zawsze się ma co się chce.

Nie ma kolejnego gola, jest za to faul. Szczęsny dostaje za niego kartkę. Czerwoną! Kibice załamani.

Na murawę wchodzi Przemysław Tytoń. Grecy strzelają karnego i ... OBRONIŁ! Przemek Tytoń! Przemek Tytoń! Przemek Tytoń!

Mecz dobiega końca. Nie udało się wygrać. Kończymy spotkanie z wynikiem 1:1.

POST Z CZERWCA 2012

No comments:

Post a Comment

Dziękuję!