02 August 2012

Przez ziemię lodu i ognia

25 lipca 2012

Rano, Dimmuborgir

Z góry Dimmuborgir wygląda jak opuszczone miasto.

W rzeczywistości jest to pozostałość po erupcji pobliskiego wulkanu Hverfjall. Wielkie formacje skalne, powstałe z zastygłej lawy i wyrzucanych przez wspominany już wulkan skał. Ścieżki przykryte są szarym pyłem wulkanicznym.


Trochę później, Namafjall Hverir

Pola geotermalne, gdzie się właśnie znajduję, to poprostu nagrzane połacie ziemi. Miejscami jest to bulgoczące błoto, gdzieniegdzie ziemia przybiera ciekawy kolor, ale wszędzie czuć znany już... zapach siarki. Wygląda to fantastycznie, ale nie da się tam wytrzymać dłużej niż 10 minut, ze względu oczywiście na zapach.

Namafjall Hverir przywodzi na myśl pustynię. Ciągnącą się po horyzont, spaloną słońcem pustynię.



Przed południem, niedaleko Dettifoss


Dettifoss jest podobno najpotężniejszym z europejskich wodospadów. Pod obejrzeniu wodospadów takich jak Gulfoss czy Goðafoss, nie robi już takiego wrażenia, ale z pewnością faktu, iż jest wspaniały, odmówić mu nie można. Brązowa woda z hukiem spada w głąb kanionu. Gdy świeci słońce, można podziwiać ogromną tęczę. Tak jest i dziś.


Wieczorem, Djúpivogur

W porcie cumują ostatnie tego dnia łodzie. Właściciele okazałego jachtu wykonują ostatnie niezbędne prace, poczym schodzą z niego. Port w Djúpivogur szykuje się na noc.

Po niewielkiej mieścinie spacerują mieszkańcy i turyści. Łatwo ich od siebie odróżnić. Ci pierwsi mają na sobie najwyżej długie spodnie i tradycyjny sweter, tymczasem ci drudzy mają grube kurtki, rękawiczki i wełniane czapki. A nie jest tak zimno jak wczoraj, jest "aż" 10 stopni.

Pierwsi napotkani turyści rozmawiają ze sobą po... polsku! Mówię do nich "dzień dobry", oni odpowiadają. Przyjemnie jest usłyszeć ojczysty język za granicą. Kolejni ludzie to również Polacy. I kolejni też. I kolejni. Cóż, w tym mieście jest chyba więcej Polaków, niż Islandczyków.

Idę do portu, pogapić się na statki. Właśnie kuter przypływa do brzegu. Śmierdzi rybami. Zeskakuje z niego dwóch ludzi. Przymocowywują oni łódź do pomostu. Gdy wszystko jest przymocowane, zeskakuje trzeci członek załogi. Idą w kierunku centrum miasteczka.


POST Z SIERPNIA 2012

No comments:

Post a Comment

Dziękuję!