22 August 2012

Słoń, małpa i puste miasto

Wyruszamy o 11. Pierwszym przystankiem jest Querol. Małe miasteczko, gdzie nie spotkaliśmy żywej duszy.


Samo Querol jest bardzo urodziwe. Uliczki są wąskie, budynki w większości 2- 3 piętrowe, o kamiennych ścianach.

Dalej jedziemy do słynnego Montserrat, a dokładniej do bazyliki w masywie o tejże o nazwie. To coś w rodzaju hiszpańskiej, a ściślej katalońskiej, Jasnej Góry. Tu katalońskość jest chyba najbardziej podkreślana ze wszystkich miejsc, w których do tej pory miałam przyjemność być. Na tablicach informacyjnych wiadomości po katalońsku wydrukowano czcionką większą i znacznie grubszą niż po hiszpańsku, angielsku, rosyjsku i francusku. Flagi są wszechobecne.



Ale wróćmy do samej bazyliki. Jest ona celem pielgrzymek Katalończyków z powodu figurki Matki Boskiej, zwanej Czarnulką. Nazywana jest tak, ponieważ kolor skóry Matki Boskiej nie jest bynajmniej to kolor biały.



Klasztor w Montserrat został założony w 880 roku. Figurka stanęła tam dwa wieki później i do Montserrat zaczęli przybywać pierwsi pielgrzymi. Głównie z Kataloni, południowo- zachodniej Francji, Andory, a później również z Balearów. Wybudowano tutaj kolejkę i długą drogę krzyżową.


Jedną z kolejek można wjechać na jeden ze szczytów masywu. Roztacza się stamtąd niewiarygodny widok.

Po wyjściu ze stacji kolejki pierwszą rzeczą, którą widzi się jest... słoń! Obok niego szympans, a dalej egipski faraon! Świetne kształty mają te montserrackie skały!


Zjeżdżamy niżej po 40 minutach.



Następnym przystankiem jest Montblanc. Jeśli chodzi o architekturę, to niewielka jest różnica pomiędzy Montblanc, a Querol. Znajduje się tu zamek, a raczej jego pozostałości. Roztacza się z nich cudny widok na okolicę. Nie widać wprawdzie Barcelony, czy Tarragony, ale Montblanc prezentuje się znakomicie.



W Montblanc pijemy colę i wracamy do Salou. Docieramy na miejsce o 19.

Osiołek jest symbolem uporu i mądrości w Kataonii. Mieszkańcy tego regionu często naklejają go na samochody.

No comments:

Post a Comment

Dziękuję!