05 January 2012

Sopot!

Na długi weekend pojechałam do Sopotu, gdzie on leży mówić chyba nie muszę.

Jaka pogoda? Brzydka.

Najlepiej to oddaje moja przygoda na molu. Idę sobie idę, jest ciemno, zimno, ale mimo to bardzo ładnie. Krocząc wesoło naprzód nic mi nie przeszkadzało, ale kiedy doszłam do końca... Śnieg się ocknął i w połączeniu z wieczornym wiatrem stworzył mieszankę niemalże wybuchową. Uderzał niemiłosiernie w twarz niczym ostrza noży, szczypał w nos, zasłaniał widok.

Warto wspomnieć, że molo w Sopocie jest, jeśli nie najdłuższym, jednym z najdłuższycgh drewnianych molo w Europie. Jest poza tym, jak już wspominałam, dosyć urodziwym molo (czy wyraz molo się odmienia?).

Rankiem wyszłam nad morze, zbierać muszelki, których, mimo iż niewielkich rozmiarów, są tam niewyobrażalne ilości. Nie było jednak bursztynów. Czyżby muszle wyparły bursztyny?

Miałam wyjść nad morze ranko- nocą (jeszcze nie rano, już nie noc), ale kiedy nie muszę wstać wcześnie, śpię conajmniej do 930 i nie ma siły, która by mnie wyciągnęła spod koca wcześniej. Pamiętam, że kiedyś udało mi się tak wcześnie wstać i wyjść na plażę. Morze wtedy wydawało się być podświetlone od wewnątrz, miasta świeciły ostatnimi (a może pierwszymi) światłami. Widok niepowtarzalny.

Ale wrócimy do rzeczywistości.

Przeszłam się oczywiście Bohaterów Monte Cassino, widziałam słynny krzywy domek.

Teraz za oknem jest szaro, wietrznie i zimno, więc mam nadzieję, że w Warszawie jest ładniejsza pogoda. Swoją drogą mógłby już spaść śnieg...

Sopot jest bardzo ładnym miastem. Byłam już w każdym z trójmiejskich miast i mimo to nie powiem, które jest najładniejsze.

Morze też jest bardzo piękne, ale mówcie co chcecie, ja i tak wolę góry

No comments:

Post a Comment

Dziękuję!