19 March 2012

W poszukiwaniu zaginionej zimy

Tęskniłam za nią, błagałam, by przyszła, bo mi jej brakowało. Zima.

Jak już z pewnością społeczeństwo zauważyło, zostały po niej nieliczne kałuże i tak wysychające z zawrotną prędkością. Zimo kochana, gdzieżeś uciekła? Gdzie? Na południe? Do Australii? Ach, wybaczę!

Wstaje człowiek, patrzy na termometr, a tu +22 stopnie! Lato! Marzec mamy, a tu takie temperatury? Dziwi mnie to, jak chyba każdego, toteż patrzę w kalendarz. I dokonuję spektakularnego odkrycia- wiosna (nie, nie lato, wiosna) zaczyna się dopiero za kilka dni. A wiosna gdzie?

Nie przepadam za tą porą roku, toteż mnie to nie przeszkadza, ale gdzie się ta wiosna schowała? Dziwi mnie to nieco, więc wybieram się na poszukiwania. Gdzie? Do lasu!

Do lasu może 1,5 km, to jest niedaleko. Na niebie nawet małej chmurki ni ma. Pogoda jak marzenie (choć raczej nie moje).

Listków brak, ale na ścieżce zielono. Ptaszki sobie śpiewają, a wiewiórki biegają po drzewkach.

Na moje oko to mimo wszystko wiosna.




POST Z MARCA 2012


No comments:

Post a Comment

Dziękuję!