02 November 2012

Po polsku? Po czesku? Po cieszyńsku!


Wisła już po jednym dniu stała się za mała. Pojechaliśmy więc do polsko - czeskiego Cieszyna.

                                                                     Zamek w Cieszynie
Na pierwszy ogień poszła część polska. Na początku poszliśmy na Górę Zamkową. Na tym niewielkim wzniesieniu nad Olzą od wielu wieków ludzie budowali forty i zamki, ze względu na świetne położenie. To, co obecnie znajduje się na górze jest odrestaurowanym po ostatniej wojnie pałacem, z zabytkowymi wieżami i mnóstwem puntów widokowych, z których można obejrzeć świetnie prezentującą się panoramę Cieszyna.

                                                                Wieża Piastowska
                                                                    Rotunda Romańska

Na terenie całego wzgórza zorganizowano wystawę sztuki nowoczesnej. Niektóre z zaprezentowanych dzieł były naprawdę fantastyczne, bardzo zabawne i w dodatku ładne. Taki był na przykład hamak, w drewnianej obudowie. Gdy tylko mój 9-letni brat go zobaczył, postanowił na nim poskakać, ale wtedy zobaczył napis na obudowie hamaku- "Hamak do leżenia, nie do skakania". Był też zrobiony z gałęzi gigantyczny rower, który opierając się o drzewo nie zwracał na siebie większej uwagi, skutecznie stosując sztukę kamuflażu.


Z Góry Zamkowej od razu wyruszyliśmy na czeską stronę Cieszyna. Na miejsce przeprawy wybraliśmy jeden z przechodzących przez Olzę mostów. Mniej więcej w połowie mostu na wietrze powiewały flagi Polski i Czech, znajdowały się znaki informujące o przejściu granicznym i wbudowana w most metalowa linia, symbolizująca granicę. Po jednej stronie owej linii znajdował się napis "Polska", a po drugiej "Ceska Republika". Po jej przekroczeniu nie byliśmy już w Cieszynie, ale w Ceskym Tesinie.


Druga część miasta była jest bardzo ładna, szczególnie spodobało mi się miejsce, gdzie w sklepie "płytowym" kupiłam niedostępną po naszej stronie Olzy płytę czeskiego zespołu punk-rockowego Vypsana FiXa. Ale Cesko Tesińska starówka również nie jest zła. Powiem więcej, jest to bardzo urokliwe miejsce, które przynajmniej mi przypadło do gustu.



Można jednak odnieść wrażenie, że część czeska jest znacznie mniejsza od polskiej. Gdy wróciliśmy do Cieszyna tą samą drogą, którą się tam dostaliśmy, postanowiliśmy zwiedzić cieszyńską starówkę. Była mniej więcej tak ładna jak cesko tesińska, ale chyba nieco większa. Bardzo spodobały mi się szyldy sklepów, ponieważ wszystkie były przerobione na "starówkowo". Najzabawniejszy był chyba drewniany szyld "Żabki". Najładniejszy za to szyld księgarni- na łuku, elegancko wyrzeźbione litery.


Podsumowując- Człowieki do Cieszyna/ Ceskiego Tesina!


No comments:

Post a Comment

Dziękuję!