01 November 2012

Powitanie z Beskidem

Choć 1. listopada to święto, a w święta powinno się pracować jedynie mózgiem, to 11 listopada, swoją drogą również święto, nieco inne, ale zawsze, zbliża się nieubłaganie, a wraz z nim i Bieg Niepodległości i z treningów zrezygnować nie można.

Do nadwiślanej Wisły przyjechaliśmy 31 października, po 4 godzinach jazdy samochodem ze stolicy. Jest tutaj śnieg, choć znacznie mniej niż w Warszawie. Temperatura również jest znacznie wyższa.

Rankiem byliśmy rzecz jasna na spacerze do centrum górskiej mieściny. Sprawdzić, co zmieniło się od ostatniej wizyty, zapalić świeczkę, pójść na mszę. Wracając wypić gorącą herbatę w jedynej otwartej kawiarni. Po powrocie, po odpowiednio długim "odkładaniu się sadełka", to znaczy wuzetki, trzeba było iść biegać.

Jako miejsce górskiego treningu wybraliśmy Bukową Górę. Na początku był podbieg, jednak droga okazała   się zbyt stroma i podbieg zamienił się w podejście. Trwało ono jedynie do przełęczy, gdzie podejście z przyczyn naturalnych nie mogło tym podejściem już być. U podnóży góry biegliśmy już po zupełnie płaskim i zupełnie pustym parku.



No comments:

Post a Comment

Dziękuję!