23 February 2013

W kinie

"WRÓG NUMER JEDEN" ( "Zero Dark Thirty" ) reż. Kathryn Bigelow

Co się stało 9/11 wiedzą wszyscy. Co się działo później, owiane jest tajemnicą.

Na początku filmu, chyba w ramach czystej formalności, wysłuchujemy nagrania z WTC. Co ważne nie oglądamy, a jedynie słuchamy. Potem się zaczyna. Po następnej scenie już wiemy, dlaczego film jest kontrowersyjny. Arabia Saudyjska, kilka lat po zamachu. Przesłuchanie podejrzanego o przynależenie do jednej z komórek Al-Kaidy. Przesłuchanie z torturami. Tu poznajemy główną bohaterkę filmu, Mayę. Początkowo odwraca wzrok od tortur. Potem żyje już tylko i wyłącznie tropieniem jednego człowieka, Abu Ahmeda. Podążając przez lata jego tropem, odnajduje tytułowego wroga numer jeden.

Nominowany do Nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej film nie jest typowym filmem wojennym. Najlepszym tego dowodem jest fakt, że mojej mamie się podobał, a fanką filmów o tej tematyce fanką bynajmniej nie jest. Do tego genialna Jessica Chastain w roli Mayi, która dostała za nią zasłużony Złoty Glob.
"DJANGO" ( "Django Unchained" ) reż. Quentin Tarantino

"Django" to pierwszy film Quentina Tarantino, który oglądałam. Jest on tak genialny, że "Bękarty Wojny" (dla niewtajemniczonych-jest to inny film tego samego reżysera) leżą na półce i czekają, aż znajdę czas na oglądanie. W niekończącej się kolejce 'do obejrzenia' wyprzedziły nawet "Into the Wild".

No dobra, ale o co chodzi w tym filmie? Był sobie czarnoskóry niewolnik imieniem Django (czyt. Dżango). Szedł on razem z innymi niewolnikami za dwoma ludźmi na koniach przez Amerykę. I nagle się pojawił dr. Schultz, człowiek w pojeździe z wielkim zębem na dachu. Zagadał do ludzi na koniach, po czym wziął strzelbę, z ludzi na koniach trysnęła krew, a Schultz i Django odjechali. Bo dr. Schultz wcale nie jest doktorem, ale łowcą głów, wielkim przeciwnikiem niewolnictwa, który jeździ po Ameryce Północnej i zabija. Django pomaga mu w odnalezieniu poszukiwanego człowieka i choć Schultz pozwala mu później odejść, były niewolnik nadal z nim współpracuje.

"LINCOLN" reż. Steven Spielberg

Nie słyszałam jeszcze ani jednej negatywnej opinii o tym filmie. To ta będzie pierwsza.

"Lincoln" opowiada o 13. poprawce do Konstytucji USA, która mówi o równości wszystkich obywateli wobec prawa, bez względu na kolor skóry. Jej ustanowienie było pomysłem właśnie tytułowego bohatera, a działo się to w czasie Wojny Secesyjnej. Niestety potencjał tematu nie został wyczerpany, bo film jest w znacznej części po prostu nieciekawy. Oczywiście, znakomita gra aktorska Daniela Day'a- Lewis'a i Tommy'ego Lee Jones'a i świetne zdjęcia, ale nie zmienia to faktu, że jedynie w drugiej połowie filmu coś się dzieje. Przyznam, że nieco się zawiodłam na "Lincolnie".

"ŻYCIE PI" reż. Ang Lee

Jak zobaczyłam zwiastun w kinie, postanowiłam przeczytać książkę. Postawiłam ją na półce 'do przeczytania', ale jakoś nie śpieszyło mi się do czytania jej. A potem poszłam do kina.

Pi Patel (właściwie Piscine Molitor Patel) to młody Hindus, syn właściciela ogrodu zoologicznego w jednym z miasteczek w Indiach. Sytuacja polityczna zmusza jego rodzinę do emigracji, której podejmują się wraz ze zwierzętami. Z nieznanej przyczyny statek, którym płyną tonie w okolicy Rowu Mariańskiego, a z katastrofy z życiem uchodzą jedynie Pi, orangutan, hiena, zebra ze złamaną nogą i tygrys imieniem Richard Parker. Nie mija wiele czasu, a w szalupie ratunkowej pozostają jedynie Pi i tygrys...

Gdyby nie zakończenie, można by pomyśleć, że "Życie Pi" to piękna bajka, ale tak nie jest. Zakończenie zmusza do przemyśleń na temat wszystkiego w filmie i tylko od widza zależy czy Pi pozostanie dobrym człowiekiem czy... No właśnie.

Choć książka też jest świetna, trudne wydaje się zrobienie ekranizacji, która nie byłaby nudna. A ta nie jest.

2 comments:

  1. Ja uwielbiam filmy Quentina Tarantino i Stevena Spielberga a i te obydwa wyżej wymienione bardzo mi się podobały :*
    Mieszko <3

    ReplyDelete
    Replies
    1. A oglądałeś ŻYCIE PI? Podobało Ci się?

      Delete

Dziękuję!