24 March 2013

Polska-Ukraina, czyli klęska na Narodowym

Miałam w piątek (nie)przyjemność oglądać mecz Polska- Ukraina z trybun Stadionu Narodowego. Wcześniej słyszałam, że będzie to mecz o honor Ukrainy, której dosyć słabo szło w poprzednich meczach. Już jednak w pierwszej minucie role się zamieniły. W szóstej  było już 2-0 dla naszych rywali. Naszą beznadziejną sytuację próbował ratować Piszczek i strzelił na 2-1. I pojawiła się znowu nadzieja, że jeszcze nie wszystko stracone, że jeszcze możemy wygrać. Piłkarze (w większości) się obudzili, zaczęli jakoś tak celniej podawać, dłużej być przy piłce. Niestety, nadal ich gra była za mało skuteczna by powstrzymać ukraińskich piłkarzy od zdobycia kolejnej, trzeciej bramki. To ostatecznie przybiło naszych piłkarzy. Do końca drugiej połowy nie udało się wyrównać, ani chociaż strzelić na 3-2.

W drugiej połowie piłkarze grali jeszcze gorzej niż w pierwszej. Obudził się za to stojący na bramce Artur Boruc, który nie dopuścił, aby Ukraińcy byli tak samo skuteczni (w pierwszych 45 minutach meczu na 4 akcje przypadły 3 bramki). Najmniej beznadziejnymi piłkarzami meczu byli Błaszczykowski i Boenisch. Jeżeli chodzi o Lewandowskiego, to nie był to chyba ten Lewandowski. Patrząc na grę naszych, trudno było uwierzyć, że to ci sami ludzie zremisowali z Anglią.

Kogo można z czystym sumieniem pochwalić? Ukraińskich kibiców. Na tych, nie bacząc na wynik, aż miło było patrzeć. Zajmowali bardzo mało miejsca, a bez trudu przekrzykiwali polskich. Kogo jeszcze? Organizatorów. Zamknęli dach. Dzięki temu, mimo bardzo niskiej temperatury, udało się nie zamarznąć (śnieg był i tak).

Nie ma tego złego, coby na dobre nie wyszło. Może po tym meczu, który po porażce z Irlandią (przypominam 0-2) pogarsza jeszcze wizerunek Biało-Czerwonych, uda się dojść co w drużynie zgrzyta i co trzeba koniecznie poprawić. Nie chcę zapeszać, ale we wtorek gramy z San Marino, przedostatnią reprezentacją w rankingu FIFA i jak z nią przegramy, to na następny mecz przyjdzie tylko kilku kibiców. Do roboty panowie!!!

No comments:

Post a Comment

Dziękuję!