08 March 2013

Quo vadis Krynico?

W Krynicy Górskiej spędziłam pierwszy tydzień ferii warszawskich. Czy jest ładna? Jeśli odkopiemy ją z ton brzydkich reklam, to pewnie tak. Czy jest bezpieczna? Jeśli chodniki nie są ślizgawką, to tak.

Krynica Górska, zwana także Krynicą Zdrojem, to miasto położone w południowej Polsce. Jest popularnym celem narciarskich i, już rzadziej, leczniczych wyjazdów Polaków.

Jeśli ktoś kiedykolwiek zastanawiał się nad przyczynami coraz częstszych wyjazdów naszych rodaków za granicę na narty i nie mógł znaleźć na swoje pytanie odpowiedzi, zapraszam do Krynicy.

Urok tego miasta pozostał, ale przykryto go reklamami. Brzydkimi billboardami, plakatami, ulotkami, wielkimi, małymi, wszelkiego rodzaju. Stare wille? A co tam, ważniejsza jest promocja! Uliczka i tak jest już brzydka? Obrzydźmy ją jeszcze bardziej! Narciarze coraz mniej chętnie zostawiają pieniądze w mieście? Sprawmy, by zostawili ich jeszcze mniej!

Innym powodem opuszczenia Krynicy może być coś, co w Alpach czy nawet u naszych południowych sąsiadów by nie przeszło. Na jednej górze są dwa wyciągi-Azoty i Słotwiny. Dwie kasy, dwie spółki, dwa karnety. Po podjechaniu jednym wyciągiem możesz zjechać z drugiej strony góry, ale musisz liczyć się z zejściem do opłaconego wyciągu. Nie podjedziesz innym, choć jest on tylko kilkanaście metrów dalej.

Chcesz się przejść przez miasto? Napić się w słynnej Pijalni albo po prostu zobaczyć miasto?  Powodzenia. Nie rozbij sobie tylko głowy. Chodnik jest lodowiskiem, na którym można spokojnie chodzić w rakach czy jeździć na łyżwach.

Mimo coraz liczniejszych wad Krynica pozostanie jednak jednym z najpopularniejszych kierunków narciarskich w Polsce. Przewagę daje jej Jaworzyna Krynicka. Zazwyczaj dobrze przygotowany stok, wiele tras, ludzi nie za dużo, dowcipy w kolejce ("Baca w sądzie. Sędzia daje mu wybór- 1500 zł lub rok w więzieniu. -To ja wezmę te 1500 złotych- mówi baca" ) i nawet długa kolejka po bilety i do gondoli nie zniechęci do jazdy tamże.

Szkoda, że duży turystyczny potencjał Krynicy jest tracony.


UWAGA! Opisuję stan, jaki zastałam w I tygodniu ferii warszawskich 2013, a nie jak jest obecnie.

No comments:

Post a Comment

Dziękuję!