21 April 2013

W stolicy z żonkilami

Cel został osiągnięty przed czasem. Zamiast 4,5 godziny rozdanie 150 żonkili zabieganym warsiawiakom zajęło 3,5 godziny. Papierowe kwiaty w akcji Muzeum Historii Żydów Polskich i Muzeum Powstania Warszawskiego rozdałyśmy w trójkę - ja i dwie inne wolontariuszki. Poza tym, że akcja miała wyedukować mieszkańców stolicy w kwestii historycznej, to mogła być jeszcze czymś w rodzaju eksperymentu socjologicznego: jak ludzie zareagują na obchody 70. rocznicy powstania w getcie warszawskim? Czy pojawią się jakieś antysemickie odzywki? Czy warsiawiacy będą zainteresowani, czy może będą posiadali jakąkolwiek wiedzę na ten temat?

Od ok. 10.30 chodziłyśmy w tę i we w tę po Marszałkowskiej, a dokładnie od Złotej do Widok i od Widok do Złotej (pod Sawą i Warsem). Przez pierwsze pół godziny rozdawanie szło, nie ukrywam, beznadziejnie. Ludzie bardzo niechętnie słuchali nas, tylko jedna grupka ludzi była zainteresowana, niektórzy traktowali nas jak zwykłych rozdawaczy ulotek i, co ciekawe, jakbyśmy kwestowały (niektórzy odmawiali, sądząc, że chcemy za żonkila drobną opłatę, inni brali żonkila i pytali się ile trzeba za niego dać). 

Potem nieco zmieniłyśmy taktykę, bo zamiast mówienia formułki znanej nam ze szkolenia, dzień dobry, nazywamy się tak i tak, jesteśmy wolontariuszkami akcji ŻONKIL organizowanej przez MPW i MHŻP, w tym roku obchodzimy 70. rocznicę powstania w getcie w-skim, czy chciałaby/chciałby/chcieliby pani/pan/państwo wziąć te żonkile, jako znak pamięci o tym wydarzeniu, dziękujemy, życzymy miłego dnia i zapraszamy do MPW i MHŻP mówiłyśmy po prostu dzień dobry, czy chciałaby pani/chciałby pan/chcieliby państwo żonkila na 70. rocznicę powstania w getcie warszawskim, dziękujemy, miłego dnia, zapraszamy do MPW i MHŻP. Zmiana okazała się konieczna i sprawiła, że żonkile zaczęły iść nieco szybciej, ale nie na tyle szybko, żebyśmy były z tego faktu zadowolone. Często zdarzało się, że przeszłyśmy od Złotej do Widok nie rozdawszy ani jednego żonkila.

Jak warsiawiacy reagowali na żonkile? Różnie. Niektórym podobał się sam żonkil, więc brali go nie słuchając nas, gdy mówiłyśmy o rocznicy, niektórzy wiedzieli o niej wcześniej. Papierowy kwiat wzięła od nas jedna historyczka, która sama się pofatygowała do nas, żeby wziąć żonkila. Jednak mniej więcej połowa ludzi podziękowała kulturalnie za żonkila, wymigując się brakiem czasu lub nie mówiąc nic w ogóle (choć z drugiej strony rozdałyśmy żonkile grupie stojącej na przystanku, której autobus był już widoczny). Jedna pani na słowa w tym roku obchodzimy 70. rocznicę powstania w getcie warszawskim odpowiedziała no wie pani, nie wszyscy obchodzą. Jeden pan na wręczenie żonkila na początku kulturalnie odpowiedział nie, dziękuję i już mogłoby się wydawać że odejdzie jak wielu innych ludzi, ale on dodał jeszcze antysemickie hasło, którego nie przytoczę. Całe szczęście takie zachowanie było tylko jedno. Co mnie najbardziej (pozytywnie) zdziwiło? Podeszła do nas grupka kibiców Legii, z twarzami zasłoniętymi szalikami (dla niekibicujących- 20 kwietnia Legia Warszawa grała z Pogonią Szczecin na Pepsi Arenie przy Łazienkowskiej, toteż po mieście chodziło mnóstwo kibiców w klubowych szalikach). Jeden z nich, w szarym dresie z żonkilem przyczepionym do bluzy, poprosił elegancko o żonkile dla ferajny. I ci kibice, w dresach i szalikach zasłaniających prawie całe twarze, przyczepili sobie żonkile do bluz i poszli dalej. Cóż, nie należy oceniać ludzi po pozorach :-)

Gdy byłyśmy święcie przekonane o tym, jak beznadziejnie nam idzie i jak bezsensowne jest ustawienie 7 grup na jednym terenie (na naszym odcinku była jeszcze jedna grupa, dwie grupy od Złotej do końca d.h. Junior, dwie przy Rotundzie i jeszcze jedna nie wiem skąd), skończyły mi się żonkile, które trzymałam w ręku, więc włożyłam rękę do torby. Nie mogąc znaleźć kwiatków, usiadłam na murku i ku mojemu zdumieniu odkryłam, że zostało zaledwie paręnaście żonkili. Rozdałyśmy je w tempie iście ekspresowym (było dosyć zimno, więc jak ktoś przez parę godzin chodził bez rękawiczek, to jedynym marzeniem było móc nieco ręce ogrzać) i po długim błądzeniu po labiryncie przejść podziemnych, które już drugi semestr próbuje zrozumieć, niestety bezskutecznie, wsiadaniu do złych tramwajów, wreszcie udało nam się wsiąść do dobrego tramwaju i pojechać do naszego punktu dystrybucyjnego na Grzybowskiej (w MPW). Tam czekała na nas herbata, Prince Polo i smycz do mojego identyfikatora, który z powodu braku smyczy profesjonalnych przed moim dyżurem, wisiał sobie na wstążeczce. 

Wieczorem byłam w Audytorium Muzeum Historii na filmie dokumentalnym Agnieszki Arnold pt. ROTEM. Film ów jest świetny, bardzo interesujący, a momentami nawet zabawny. Doszłam do wniosku, że życiorys Sychy "Kazika" Rotem-Ratajzera, o którym był film stanowi gotowy scenariusz do hollywoodzkiej superprodukcji. Gdyby tylko usłyszeli tam o tej postaci, zabijaliby się o możliwość nakręcenia filmu o nim. Postać Sychy Rotem-Ratajzera jest tak ciekawa, że aż dziwne, że tak mało osób o nim słyszało. ROTEM będzie podobnież wyświetlony na TVP 1, ale nie wiem kiedy.

Podsumowując-moim zdaniem pomysł z żonkilową akcją jest świetny, mam nadzieję, że będzie organizowana co roku, a ludzie będą nosić żonkile nie kojarząc ich jedynie z Gwiazdą Dawida ale z powstaniem w getcie. Bardzo się cieszę, że mogłam wziąć udział w takim wydarzeniu.

PS. Dla niewarsiaskich i tych, którym nie udało się nas, wolontariuszy znaleźć, bo o takich przypadkach też słyszałam ;-), wstawiam żonkila - oto i on:


Żonkil jest mniej więcej wielkości karteczki samoprzylepnej 

6 comments:

  1. bardzo fajna akcja. ;) no i żonkil jaki piękny. ;)
    pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie. ;)

    ReplyDelete
  2. Podobną akcję z żonkilami mieliśmy w szkole, świetna rzecz! :)

    ReplyDelete
  3. Ja nigdy nie miałam w szkole takiej akcji. ;) Świetny post i piękny żonkil! ;)
    BLOG-KLIKNIJ! ;)

    ReplyDelete
  4. Akcja naprawdę świetna! Zapraszam Cię do mnie --> kindofeveryday.blogspot.com Mam nadzieje, że będziesz ze mną i będziesz mnie wspierała bo chcę coś zmienić.

    ReplyDelete
  5. O, nie ma nowych postów. A liczyłam na coś nowego ;)

    Zapraszam na kolejny post na moim blogu. Liczę na szczerą opinie -- kindofeveryday.blogspot.com

    ReplyDelete

Dziękuję!