17 April 2013

Żonkile

Pewnego dnia czytając gazetę natrafiłam na krótki, aczkolwiek ciekawy artykuł. Dotyczył on wolontariatu przy akcji ŻONKIL, zorganizowanej na 70. rocznicę Powstania w Getcie Warszawskim przez Muzeum Powstania Warszawskiego i Muzeum Historii Żydów Polskich. Bez wahania odłożyłam gazetę, włączyłam komputer i wystukałam adres strony internetowej akcji, zgłosiłam się i po tygodniu poszłam na rozmowę. Byłam na czterogodzinnym szkoleniu, wykładzie pani profesor Engelking, spotkaniu z Krystyną Budnicką, która powstanie przeżyła i znowu na szkoleniu. W sobotę będę przez 5 godzin pracować jako wolontariusz, rozdając żonkile i ulotki mieszkańcom stolicy, przekazując im po krótce informację o rocznicy.
Jednak gdy w szkole rozmawiałam z koleżanką o Powstaniu w Getcie świeciła oczami, potakując bez zrozumienia; gdy opowiadałam koledze o wykładzie, ten stwierdził Aha, czyli innymi słowy nuda. O ile wcześniej myślałam o napisaniu posta o powstaniu i wolontariacie, to komentarze rówieśników skłoniły mnie do tego ostatecznie i oto jestem, i piszę.

Od czego by tu zacząć? Może zacznijmy od tego, że po hebrajsku polin oznacza tu odpoczniesz. Istnieje legenda, że gdy Żydzi dotarli do Polski, usłyszeli ptaki śpiewające/głos z nieba mówiący właśnie to słowo. Uznali to za znak i tu się osiedlili. Niestety antysemityzm nie jest pojęciem nowym. Przez lata zjawisko zmieniało swoją formę, ale istniało tak długo, jak Żydzi w Polsce. Początkowo antysemityzm poparty był religią - "oni nie wyznają naszej religii, więc ich nie lubimy, ale jak zmienią religię, to ich polubimy". Później sytuacja stała się bardziej skomplikowana. Antysemityzm przeszedł ze sfery religijnej do społecznej - "oni nie  są naszymi ziomkami, więc ich nie lubimy, ale jak zostaną naszymi ziomkami to ich polubimy". Wraz z powstaniem faszyzmu, antysemityzm wszedł na "wyższy poziom" i nie dawał szansy na asymilację - "oni są Żydami, więc oni nie mają prawa żyć".

Takie właśnie spojrzenie na sprawę przyczyniło się na początku II wojny światowej do zamknięcia znacznej części okupowanej Warszawy i utworzenia getta. Ludność Żydowska, niezwykle duża w tamtym okresie, została zamknięta na jego terenie, a mieszkający tam Polacy zmuszeni do opuszczenia swoich domów i przeprowadzki na "stronę aryjską", czyli na drugą stronę murów getta.

No dobrze, ale ktoś mógłby się zapytać w tym miejscu czym właściwie było owo getto. Był to ogrodzony murem obszar na terenie Warszawy, obejmujące m.in. Muranów. Mieszkający tam Żydzi nie mogli opuszczać getta (chyba że pracowali po stronie aryjskiej). Nie działały tam żadne szkoły (nie wliczając w to tajnych kompletów, na których dzieci i młodzież zdobywała wiedzę z najważniejszych przedmiotów), a wielu ludzi zostało pozbawionych pracy. Pożywienie można było zdobyć jedynie za kartki, które mogły kosztować nawet 4 złote, co dla ludzi zarabiających naprawdę niewielkie pieniądze np. w szopach (miejsca, gdzie produkowano konkretne rzeczy dla Niemców) stanowiło dosyć pokaźną sumę. Stanowiło to przyczynę rozwinięcia się szmuglu na szeroką skalę. Mimo to ceny i tak były zbyt wysokie dla wielu ludzi i musieli oni głodować. Jak wiadomo, człowiek wygłodzony jest bardziej podatny na wszelkie choroby, toteż w getcie rozprzestrzeniały się one z zawrotną prędkością. "Walka" toczona z chorobami była całkowicie nieskuteczna, co potwierdzali żyjący w owym czasie lekarze. Głód i choroby, takie jak tyfus, przyczyniły się do ogromnej śmiertelności.

Gettem zarządzał Judenrat (podlegający Niemcom, jednak i tak posiadający jakąś władzę). Działała tam też policja, która początkowo pełniła jedynie funkcję porządkową, to znaczy zajmowała się utrzymywaniem porządku na ulicach getta, pilnowaniem wraz z policją niemiecką i polską wejść i zamurowywaniem dziur w murze, które służyły do szmuglowania żywności i artykułów niezbędnych w codziennym funkcjonowaniu. Potem jej rola diametralnie uległa zmianie, ale o tym za chwilę.

Niemcy nakazywali Judenratowi oddawać co jakiś czas określoną ilość Żydów do pracy w "obozach pracy", które bynajmniej tymi obozami pracy nie były (była to między innymi Treblinka). Gdy Judenrat zorientował się, co się święci, było już za późno. Policja zajmowała się już nie łataniem dziur i pilnowaniem porządku, ale łapankami, zabieraniem ludzi z ulicy i wysyłaniem ich na śmierć. Tak zginął m.in. wybitny pedagog Korczak.

Mieszkańcom getta rzecz jasna się to nie podobało. Powstała Żydowska Organizacja Bojowa, na której czele stanął Mordechaj Anielewicz. Wybuchło powstanie, ale od początku wiadomo było która strona wygra. Nierówna walka toczyła się o krótką wolność i godną śmierć. Trwało znacznie krócej niż to, które wybuchło rok później, w 1944 roku. Zaczęło się 19 kwietnia 1943 roku, upadło 15 maja 1943 roku. Potem getto zostało zmiecione z powierzchni ziemi.

Z jakimi osobami możemy kojarzyć powstanie w getcie warszawskim? Mordechaj Anielewicz, przywódca ŻOB, popełnił samobójstwo w "bunkrze Anielewicza", aby nie zostać zabitym przez Niemców. Marek Edelman, przywódca ŻOB po śmierci Anielewicza, po wojnie działacz polityczny i kardiolog. Symcha "Kazik" Ratajzer-Rotem wsławił się przeprowadzeniem wielu ludzi przez kanały z getta na stronę aryjską, był również głównym łącznikiem ŻOB w tej części stolicy.

Inną bardzo ważną postacią, o której nie możemy zapomnieć jest Emmanuel Ringelblum, twórca Archiwum Ringelbluma, które po wojnie zostało wpisane na listę najważniejszych dokumentów UNESCO. Archiwum składało się z codziennych zapisków, dokumentów, kartek i innych papierowych świadectw życia w getcie, m. in. na podstawie których możemy odszyfrować przeszłość. Co ciekawe, Ringelblum mieszkał na przeciwko Abrahama Gancwajcha, przywódcy "Trzynastki" organizacji kolaborującej z okupantem, donoszącej na mieszkańców getta, którzy np. szmuglowali żywność. Nazwa owego ugrupowania wzięła się z numeru domu, w którym mieszkał jej szef - Leszno 13.

Choć powstanie w getcie warszawskim było krótsze niż warszawskie i tak samo jak one zakończyło się klęską i  zniszczeniem części miasta, to nie możemy o nim zapominać. Nie było to nieznaczne wydarzenie, ot, kolejna data do wykucia na klasówkę, ale coś, o czym powinniśmy pamiętać szczególnie teraz, gdy mija 70 lat od zwycięstwa chęci godnej śmierci i wolności nad antysemityzmem i chęcią zagłady, całkowitej.

PS. Jeżeli ktokolwiek znajdzie jakiś błąd, będzie miał jakąś uwagę, proszę, piszcie w komentarzach. Dzięki.

2 comments:

  1. Ciekawa historia. Muszę przyznać, że nigdy wcześniej nie słyszałam o tym. Dobrze, że nadal są ludzie, którzy pamiętają i uświadamiają dodatkowo o tym innych.
    Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki :-)
      Szkoda, że jest to temat tak mało znany i tak rzadko poruszany.

      Delete

Dziękuję!