05 May 2013

Dzień pierwszy, czyli do zobaczenia Warszawo

Wstałam jak co dzień. O 6.00. Szybko ubrać się, umyć, zjeść śniadanie. Wsiąść w samochód i... nie, jeszcze nie w nieznane. Do Warszawy. Do szkoły. Na pierwszej lekcji informatyka, na niej test. Potem angielski, wuef, chemia, francuski i historia. I tyle. Całe szczęście. Jak najszybciej zbiegam z pierwszego piętra do szatni, odkładam książki i wybiegam z budynku gimnazjum. I do domu. W domu przepakowuję potrzebne rzeczy do plecaka z torby, którą akurat miałam w szkole, szybko zjadam miskę rosołu z makaronem i marchewką. Wsiadam do samochodu. W drogę!
Mój brat podróż rozpoczyna od lektury artykuły o La Ferrari, ja pożeram piątą dziś już marchewkę. Wyjazd  z Warsiawy zajmuje nam 1,5 godziny. Dzisiejszym celem są Suwałki, gdzie przenocujemy. Będzie to jednocześnie nasz jedyny nocleg w Polsce.

Dojeżdżamy do Suwałk po ok. 20 bocianach, z czego jeden niemal nie połamał sobie dzioba a nam szyby w aucie. Gdy tylko zostawimy bagaże, wyruszamy na nocne zwiedzanie miasta (czyt. szukanie jakiegoś miejsca, gdzie i jedzenie, i mecz Borussia- Real).


2 comments:

  1. Mam nadzieję, że wyjazd się uda :) Swoją drogą masz świętą rację. Marchewki są zdrowe i zdecydowanie jeść je należy

    ReplyDelete

Dziękuję!