28 September 2013

"Lekarzem dla ludzi, poetą dla siebie"




"Doktor Żywago" Borys Pasternak (Państwowy Instytut Wydawniczy)

Leżał sobie na półce, w pokoju rodziców, a ja przychodziłam, patrzyłam na niego i zastanawiałam się o czym jest. Nie miał intrygującej okładki, ot czerwony napis na czarnym tle, nic nadzwyczajnego. Nie najchudszy tom pokryty cienką warstwą kurzu. Nie wiem, czemu na początku przykuła mój wzrok i zaczęłam się zastanawiać. Potem zaczęłam się zastanawiać, o czym jest, co się mieści na sześciuset stronach zapisanych drobnym drukiem. Zadawałam pytania, a po niewystarczających mi odpowiedziach, coraz bardziej byłam ciekawa. Bałam się jednocześnie zacząć czytać - potrzeba zrozumienia, trochę czasu poświęcić jej trzeba. Potem przyszła pora na Into the Wild, a ciąg dalszy tej opowieści był już w poprzednim poście. Była jedna z trzech książek zabranych na północ, zaczęłam ją czytać jednak jako ostatnią, dopiero na kempingu pomiędzy Ivalo a lotniskiem. Późno.

Książka opowiada o Juriju Żywadze, rosyjskim doktorze, któremu przyszło żyć w niespokojnych czasach, gdy to "biali" ustąpić musieli miejsca "czerwonym" i nad Rosją zawisło czerwone widmo komunizmu. On sam, jakby politycznego utrudniania życia było mało, miał jeszcze masę innych problemów. Raz po raz wbrew własnej woli znajdował się na froncie, w jednym rozdziale był w Moskwie, w następnym już w Warykinie na Uralu, na następnej stronie w Juriatinie. Zmieniał miejsce zamieszkania, ukrywał się. Miał żonę Tonię i syna, miał ukochaną Larę (przy czym żonę też kochał), pisał wiersze i do tego był niezywkle inteligentnym człowiekiem.

To dobrze, kiedy człowiek zawodzi nasze oczekiwania, kiedy nie odpowiada z góry powziętym wyobrażeniom. Typowość to koniec człowieka, to wyrok na niego. Jeżeli nie da się go podciągnąć pod żaden wzorzec, jeżeli nie jest typowy, to znaczy, że spełnia co najmniej połowę wymagań, jakie się stawia człowiekowi. Jest panem samego siebie, zdobył już szczyptę nieśmiertelności.

Splatają się tu losy wielu bohaterów. Książka jest jak puzzle, których chaotycznie wysypane z pudełka elementy leżą na stole, nie stanowiąc na pozór jakiejkolwiek całości, a Borys Pasternak układa je na naszych oczach tak, że stanowią niesamowitą i nieoczywistą historię. Losy bohaterów opisane w oddzielnych rozdziałach im więcej przeczytamy, tym bardziej się ze sobą w jakiś sposób łączą, tak, że każda strona jeszcze bardziej wciąga, książka jeszcze bardziej uzależnia. 

Bezpośrednie przyczyny działają tylko we właściwych proporcjach. Odchylenia od tych proporcji wywołują przeciwny skutek.

Dzieło to od razu stało się jednym z moich ulubionych i w dniu zakończenia lektury, a także w dniu następnym czytanie czegokolwiek innego sprawiało mi znaczną trudność. Żywago jeszcze podczas czytania siedział mi w głowie. Zagłębianie się w książkę sprawiało mi ogromną przyjemność, a z czasem przerodziło się w najpiękniejszy obowiązek. Myślałam bardzo dużo o wszystkich opisywanych postaciach, tworząc w głowie długie charakterystyki. Zamieszkali oni w mojej głowie na czas nieokreślony i najprawdopodobniej szybko się z niej nie wyniosą. Po powrocie do domu położyłam książkę na półce z moimi ulubionymi i moim zdaniem najlepszymi pozycjami.

Skorośmy nawarzyli piwa, to musimy je wypić. Skorośmy sami wleźli w wodę, to nie krzyczmy, że toniemy.

A jakby pozytywów tejże pozycji mało było, zawsze mogę dodać, że sam bohater głupi nie był - z wieloma jego twierdzeniami się można zgodzić, zapisać je gdzieś, zapamiętać! I do tego wiersze ładne pisał. Polecam przeczytać i nie zrażać się: o nie, wiersze. Serio, warto.

Znaczyłeś wszystko w moim losie.
A potem wojna i ruina – 
Na długo, długo w tym chaosie
O tobie wszelki słuch zaginął.

Aż głos twój, głos twój, który zamarł,
Po latach znowu mnie poruszył
Czytałem nocą twój testament,
Ożyłem jak z omdlenia duszy.

Po tygodniu od zakończenia książki udało mi się obejrzeć długą ekranizację z 2002 roku (z Keirą Knightley w roli Lary) - nie, nie róbcie tego. Choć muzyka jest świetna (przykład powyżej), to jednak nie polecam oglądania. Bałam się, że film spłyci emocje i będzie niemożliwym utożsamić się z bohaterami, niestety moje obawy się jak najbardziej sprawdziły. Książka jest o niebo lepsza, choć to i tak właściwie za mało powiedziane. Podobno wersja z Omarem Sharifem jest bardziej wierna, ale nieco zraziłam się już do filmów opartych na dziele tak wybitnym.

Książka spodobała mi się bardzo głównie dlatego, że autor dużo uwagi poświęca psychice bohaterów, w największym stopniu oczywiście Żywagi, ale i innych nie pomija. O ile nie jestem zwolenniczką wszelkich list "100 pozycji, które trzeba koniecznie przeczytać/obejrzeć", to gdyby taką ktoś tworzył, to książka ta musiałaby się tam znaleźć przede wszystkim (oczywiście Zbrodnia i Kara też).

6 comments:

  1. Książki chyba zawsze są o wiele lepsze od ich ekranizacji, bo jednak oddają więcej emocji, możemy to wszystko sobie wyobrazić. Poza tym trudno zmieścić cały sens powieści w tak krótkim czasie.

    ReplyDelete
  2. podoba mi się cytat o oczekiwaniach i ten o piwie (choć wcale nie jest o piwie) ;) mądrze prawi, nie wiem jednak, czy przeczytałabym całe dzieło.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj, przeczytaj, tylko wydaje się długie i męczące, w rzeczywistości wciąga i czyta się dosyć szybko :-)

      Delete

Dziękuję!