17 November 2013

London, part 4

Wracamy do Londynu



Zwiedzanie dnia piątego zaczynamy od odwiedzenia Madame Tussauds'. Choć podejrzewam, że słyszał o nim każdy, napiszę dla jasności, że jest to muzeum figur woskowych, gdzie zdjęcie można sobie zrobić z bardzo wieloma znanymi postaciami, nie tylko celebrytami, ale i naukowcami, królem Henrym VIII i Anną Boleyn, kilkoma prezydentami Stanów Zjednoczonych, Dalajlamą, Winstonem Churchilem, ale i na przykład... Adolfem Hitlerem. Chodziłam z koleżanką, która chciała mieć koniecznie zdjęcie z prawie każdą postacią. Poza fotografowaniem się z innymi, można jeszcze przejechać się wagonikiem po historii Londynu, przestraszyć się trochę (choć co do tego straszenia to zdania są podzielone), obejrzeć film o Avengers. Większość zachwycona.


Potem autokarem podjeżdżamy pod dwa z listy najbardziej znanych muzeów miasta: Natural History Museum i Science Museum. Dostajemy zadania z dinozaurami i silnikami, i idziemy do tego pierwszego.

Po przekroczeniu progu i przejściu kilku kroków wgłąb budynku, zaczynają się pojawiać wątpliwości, czy to na pewno jest to muzeum. Bo czy taka instytucja może wyglądać tak:


Kosmos, nieprawdaż? Dalej też jest ładnie. Nie zdawałam sobie sprawy jak ciekawie można zrobić wystawę na taki temat jakim jest geologia! Włochate i świecące kamienie, jeszcze tak ładnie pokazane i ułożone, nic tylko patrzeć (ewentualnie robić zdjęcia).


Same skały w tym muzeum? Skądże! Są i ryby na całą ściane, szczęki dinozaurów i wcale nie mniejsze krokodyli...


Oczywiście trzeba było zaliczyć i sklepik, bo mój brat zażyczył sobie z Londynu jaszczura z Muzeum Historii Naturalnej. W całym sklepiku z pamiątkami tyle pięknych rzeczy było, że zastanawialiśmy się wszyscy co kupić bardzo długo. Ja ostatecznie zdecydowałam się na piękny zeszyt z motylami i kilka pocztówek z dinozaurami dla brata. Szkoda, że ceny londyńskie były.

Potem oczywiście do Science Museum. Wejście też nietypowe, chociaż i tak dla mnie nie poprzednie lepsze. 


Zadań niestety już nie da się zrobić z głowy (bo jak masz takiego tyranozaura na kartce to wiesz, że to T-Rex, a nie diplodok, a jak jest pytanie, jak się nazywał pierwszy silnik (i jeszcze, jakby tego było mało, po angielsku), to co napiszesz?), więc zwiedzać musimy konkretne części muzeum. A szukanie trochę czasu zajmuje. Pytanie też zazwyczaj nie działa, bo przewodników nie ma (a przynajmniej nie stwierdziliśy ich obecności), a ochrona mało co potrafiła nam powiedzieć. 


Najwięcej czasu spędziłyśmy (nasza grupka co i rusz zmieniała skład, więc stąd te ciągłe zmiany końcówek) na parterze. Rakiety, satelity, kosmos i poszukiwania nazwy pierwszego silnika. No i sklepik z pamiątkami, w którym właściwie nie było niczego specjalnego, ale Kasia postanowiła sobie, że z każdego miejsca koniecznie przywiezie sobie pocztówkę, a tam nie mogła ich znaleźć. Potem stanie w kolejce i trochę zeszło.

Doctor Who
Czekamy jeszcze przez chwilę przed wejściem na nauczycieli i przewodnika.


Idziemy do Harrodsa, jak diabli drogiego centrum handlowego. Część grupy była zachwycona tym co tam zobaczyła, jak dla mnie nic, czym się można zachwycać.


Potem do Hyde Parku, żeby dojść do Oxford Street. Trochę się pogubiliśmy, więc gdy nauczyciele i przewodnik myśleli jak iść, ja robiłam naszej grupie zdjęcia. Oj dużo tego wyszło...

Będąc w londyńskim parku tylko raz nie zdawaliśmy sobie sprawy, jakie to to wielkie. Iść można i iść, a końca nie widać.


Tym razem na Oxford Street dostaliśmy 2.5 godziny. Dla chłopców zbyt długo, dla dziewczyn przeciwnie. Ja mnóstwo czasu spędziłam w Urban Outfitters, przeglądając liczne albumy i oglądając aparty lomo i fish-eye. Siedzenie w sklepie, gdzie wszystko jest na tyle drogie, że gdy w myślach mnożysz razy pięć, to oczy na wierch wychodzą, jest straszne (1/2/3/4/5/6/7).

Powrót w nocy do hostelu, kolacja, zajęcia wieczorne, spać. 

10 comments:

  1. Londyn, niby tak blisko a jeszcze jest w moich przyszłych planach

    ReplyDelete
    Replies
    1. mam nadzieję, że nie zajmie długo przeniesienie go na listę "tam już byłam i bardzo mi się podobało" :-)

      Delete
  2. Jejku Londyn jest piękny <3 Zwłaszcza w Twoim obiektywie <3
    http://coeursdefoxes.blogspot.com/

    ReplyDelete
    Replies
    1. ooo, dziękuję i zgadzam się, co do urody tego miasta <3

      Delete
  3. Moje też. :) Zabierz mnie ze sobą do Londynu...

    ReplyDelete
  4. hahha i kto na zdjęciu? Muzułmanie ( Pani w chustce na głowie). Nie mam nic do ich religii ale czy oni muszą się wszędzie panoszyć? xD

    ReplyDelete
    Replies
    1. mają do tego takie samo prawo jak my wszyscy

      Delete

Dziękuję!