16 March 2014

Odpowiadam!

Canon 300 * Canon 24-90 mm f/4.5-5.6 * Fuji Superia 200
Gdzie chciałabyś pojechać? 
zapytała Sabina

Na początek może spośród tych miejsc, w których byłam - FinlandiaŁotwa. W pierwszym państwie byłam tydzień w zimie (czyli ciemny tydzień) i kilka dni w lecie (czyli jasne dni)w drugim - niecałe dwa dni w maju. Mam ogromny niedosyt, tyle rzeczy do zobaczenia, a ja wszystko w pośpiechu, ogromnym pośpiechutak się nie da.

Łotwa miała to 'coś', co nie pozwala o niej zapomnieć - Rygę zapamiętałam jako niezwykłe miasto pełne uśmiechniętych ludzi. A jak cieszy mnie tłum, to coś musi w tym być. No i najlepszy kwas chlebowy piłam w Rydze. Marzy mi się Łatgalia, granicząca z Rosją, marzy mi się wybrzeże.  

Finlandia to już osobna para kaloszy. Byłam tam znacznie dłużej,  tęsknię też znacznie bardziej. Zainteresowałam się tym krajem, zaczęłam się uczyć języka (genialny!), na półce książki - narodowy epos Kalevala i kilka książek o Muminkach, których nigdy nie czytano mi w dzieciństwie, a dobranocki nie lubiłam (przeczytałam już Zimę Muminków, to wcale nie jest taka książka dla dzieci jak się wydaje!), zrobiłam sama tradycyjne danie - karjalanpiirakkę. Wyobrażam sobie kiedyś moją uśmiechniętą postać na tle jezior i rzek, na tle tajgi. Wyobrażam sobie Helsinki, wyobrażam Inari i Ivalo, zachodzę palcem na mapie coraz bardziej na Północ i ukrywam się pośród melodyjnych nazw. Z każdej lekcji języka wychodzę z uśmiechem od ucha do ucha (czymże jest test z fizyki następnego dnia i matematyka o 7 rano?!), każde nowo poznane słowo unosi mnie nad Ziemię, zabierając mi kłody spod nóg. Potem rzecz jasna coś mnie ściąga do zeszytów i podręczników, ale ten jakże przyjemny moment pozostaje w pamięci. A gdyby można było tak częściej niż raz w tygodniu?

Z miejsc, w których nie byłam - Ukraina, Rosja, Uzbekistan, Węgry, Australia, Svalbard, Alaska.

Ukrainatak jakoś sama z siebie mnie zainteresowała, nie wiem właściwie dlaczego. Coś do niej przyciąga, jakiś magnes, a właściwie magnesy - po jednym w Doniecku, Odessie, Kijowie i Lwowie. Lwów - bo historia i miasto ładne poza tym, całkiem niedaleko granicy. Kijów - Majdan i ostatnie wydarzenia. Odessa - o ile dobrze pamiętam, to z tym miejscem w jakiś sposób związana była akcja filmu (który oglądałam, z Elijahem Woodem) i książki (którą mam zamiar przeczytać, autorstwa Jonathana Safrana Foera) pod tytułem "Wszystko jest iluminacją". Dziwne, że nawet nie pamiętam jaką rolę odegrało miasto w tym filmie, ale i tak postanowiłam, że kiedyś je zobaczę. Donieck - jakoś tak. Znów nie wiem dlaczego, ot tak, po prostu. Miasto na Ukrainie, gdzie większość mówi częściej po rosyjsku, gdzie ma swoją siedzibę najlepszy klub piłkarski w tym kraju  Szachtar Donieck. Nie wiem, skąd się wziął na tej liście, ale fakt faktem, że się tu znajduje. I wreszcie sama Ukraina - bo na polskim w szóstej klasie, nasza polonistka (która prowadziła też kółko blogerskie, na którym ów twór, który czytacie, się narodził), kazała nam interpretować i analizować wiersze Mickiewicza, takie jak Wpłynąłem na suchego w przestwór oceanu... i tak dalej. W każdym razie do śmierci tego charakterystycznego wersu nie zapomnę, a chciałabym też zobaczyć, czy moje wyobrażenie o stepie jest chociaż w maleńkim ułamku procenta prawdziwe.

Rosja - opowiadać można tak długo, jak długi jest ten kraj i różnorodny. Tajga i tundra, przeraźliwie mroźna zima, wyżyny i niziny, góry i pagórki. Ogromna przestrzeń, w stosunku do niej mało ludzi., ale za to jak różniących się między sobą. Chciałabym na Kolski, do Murmańska, do Petersburga, do Moskwy i Jakucka, nad Bajgał, wgłąb Syberii. Czyż nie wydaje się to wyjątkowo ciekawe? Pochłaniam na kilogramy literaturę o Rosji i tę rosyjską, coraz bardziej nakręcając się na Wschód. Wszystko zaskakuje, wszystko zachęca i krzyczy do mnie, a ja słyszę i czekam tylko na możliwość. Kiedyś będzie.

Uzbekistan - nie potrafiłam uwierzyć własnym oczom, gdy zobaczyłam go na zdjęciach, gdy czytałam opisy. Niebieskie, bogato zdobione budynki, a przy tym wszystkim Morze Aralskie i jego ponura historia. Do zobaczenia, typowo - Buchara, Samarkanda, Taszkient i to smutne jezioro.

Węgry - znów, nie wiem czemu, tak jakoś. Może po prostu lubię niepodobne do niczego języki?

Australia - bo od niej właściwie zainteresowałam się światem. Zaczęło się od czytania Tomka w Krainie Kangurów Szklarskiego. Potem przeczytałam wszystkie tomy i zamykałam się w książkach o Australii, gdy ich zabrakło, otworzyłam oczy na inne kierunki. Poczytałam o Melbourne, poczytałam o outbacku i pustyniach. Daleko, daleko, ale co tam! Kiedyś zobaczę.

Svalbard - zimno! Taka egzotyka, tylko ze śniegiem zamiast piasku śnieg, zamiast palm nunataki, zamiast kolorowych ptaków polarne niedźwiedzie.

Alaska - Stany same w sobie mnie nie interesują w aż tak dużym stopniu, ale naoglądałam się zdjęć i ta Alaska zyskała na wartości i na liście stoi wysoko. No i obejrzałam Into the Wild.

A w Polsce chciałabym pojechać nad Biebrzę i popływać tam kajakiem, zobaczyć Wrocław i Lublin (ten ostatni po raz kolejny).

Canon 300 * Canon 50 mm f/1.8 *Fuji Superia 200

Jakie książki czytałaś, czytasz i będziesz czytać? Które są twoimi ulubionymi?
zapytała Grafica


Nie sposób wymienić wszystkich, które przeczytałam, bo od zawsze czytam bardzo dużo. Jeżeli chodzi o kilka ostatnich, to mogę wymienić: Diane Arbus Patricii Bosworth, Zorkownię Agnieski Kalugi, Przyjdzie Mordor i nas zje Ziemowita SzczerkaTeraz czytam Jakbyś kamień jadła Wojciecha TochmanaDłuższa lista jest na moim profilu na LubimyCzytać, który staram się mniej więcej na bieżąco uzupełniaćCo chciałabym przeczytać? Znów odsyłam do listy, ale dla obowiązku mogę trochę wymienić: Idiota Dostojewskiego, Obywatelskie nieposłuszeństwo Thoreau, Śmierć Iwana Iljicza Tołstoja, Niebo pod Berlinem Rudiša. Jeśli chodzi o ulubione pozycje, to są trzy - Zbrodnia i kara Dostojewskiego, Doktor Żywago Pasternaka Wszystko za Życie Krakauera.

Koleżanka powiedziała mi niedawno, że czytam tylko nudne książki, ale nie sugerujcie się jej zdaniem :-)

Canon 300 * Canon 50 mm f/1.8 * Fuji Superia 200

Jakie są twoje ulubione miejsca w Warszawie, takie, których nie ma w przewodnikach?
zapytała Wodoodporna


 Może te nad Wisłą? Pewnie jest już o nich w wielu przewodnikach, ale postaram się je przedstawić inaczej. Chodzi o lewobrzeżną część miasta. Znajdują się tam Centrum Nauki Kopernik (z planetarium), Bibilioteka Uniwersytetu Warszawskiego (zwana po prostu BUW-em), rozciąga się znakomity widok na mosty. Można sobie pójść do ogrodu na dachu biblioteki (bardzo ładnego zresztą), posiedzieć i popatrzeć na Wisłę oraz Most Świętokrzyski. Najlepiej ogląda się przy powoli zachodzącym słońcu. Potem można zejść i popatrzeć na zachód prawie przy samej rzece. Gdy zajdzie słońce pójść na jakiś pokaz w Niebie Kopernika (byłam niedawno na Dark Side of the Moon z muzyką Pink Floyd, coś niesamowitego) albo zabrać się ze znajomymi coś zjeść - dobre kanapki i czekoladę do picia mają niedaleko, na przykład w O Obrotach Ciał Niebieskich. Zobaczyć potem można zewnętrzną część ekspozycji CNK, poleżeć na trawie i pogapić się w gwiazdy. Nie będzie ich zbyt wiele, w końcu to rozświetlone miasto, ale zawsze odpocząć można.

Wśród ulubionych miejsc znajduje się także pewien punkt na pełnym turystów Starym Mieście, w jego bardziej cichej i spokojnej części. Jak byłam w piątej klasie podstawówki, nauczycielka plastyki podsunęła mi informacje o konkursie fotograficznym. Należało wykonać zdjęcia któregoś spośród wpisanych na listę UNESCO obiektów. Najbliższym była oczywiście warszawska Starówka. Tam zrobiłam kilka zdjęć niebieskiego budynku, pod którym znajdowała się droga. Lubię tam wracać, choć niejednokrotnie natykałam się na młode pary z fotografem. Nigdy nie wiem jak dojść, błądze po Starym Mieście, nie zawsze trafiam. Mam w głowie rozmyty plan miasta.

Canon 300 * Canon 50 mm f/1.8 * Konica Minolta VX 200 Super (exp. 2008)
Jaka była twoja pierwsza podróż?
zapytała Wodoodporna


Austria, kwiecień 1999. Miałam cztery miesiące :-)

Canon 300 * Canon 50 mm f/1.8 * Konica Minolta VX 200 Super (exp. 2008)

Jeździsz na nartach?
zapytała Wodoodporna


Tak! 


Canon 300 * Canon 50 mm f/1.8 * Konica Minolta VX 200 Super (exp. 2008)
Dokąd wybierasz się w te wakacje?
zapytała Zosia


To może po kolei. Najpierw Pearl Jam gra w Gdyni, więc i ja na Open'era jadę. Chciałabym też na inne festiwalowe koncerty pójść, na The Black Keys i Daughter. Wracam do domu nie na długo, bo ruszam na drugi koniec Polski, do Radkowa, na obóz fotograficzny. Dwa tygodnie i znów w domu. Teraz jakiś wyjazd, tylko jeszcze nie wiadomo gdzie. Padały propozycje: Szwecja, Szkocja. Na razie najbardziej prawdopodobna jest... Rumunia! Bardzo mnie to cieszy, bo w maju odwiedzę Sztokholm, w Edynburgu kiedyś już byłam, a Rumunia na razie istnieje dla mnie tylko w wyobraźni i jestem bardzo ciekawa jak tam jest. Potem znów w góry, tym razem na kurs skałkowy. Powspinać się w terenie i czegoś nowego nauczyć przy okazji, już nie mogę się doczekać! Jeszcze tylko 102 dni zostały, o ile nie pomyliłam się w obliczeniach, co jest więcej niż prawdopodobne.

Canon 300 * Canon 50 mm f/1.8 * Fuji Superia 200
Kto jest twoim ulubionym fotografem?
zapytała Roksana

Nie mam jednego najulubieńszego, jest ich wielu. Po pierwsze, Sally Mann - za świetne zdjęcia dzieci. Nikt nie potrafi tego zrobić tak jak ona. Niepowtarzalne, pełne emocji, a przy okazji i kontrowersji. Po drugie, Julie Pike - za doskonałe zdjęcia mody. Mają jedyny w swoim rodzaju klimat. Po trzecie, Annette Pehrssondelikatne fotografie. Po czwarte, Helen Korpak - za to "coś". Po piąte Lisette Model, po siódme Natalie KuckenPoza nimi bardzo podobają mi się fotografie m.in. Aleksandra Rodczenki, Aapo Huhty, Anity Suchockiej, Mariam Sitchinavy, Nishe, Nirrimi i Juli Trotti. A, no i zdjęcia fotografów ze Sputnik Photos

Canon 300 * Canon 24-90 f/4.5-5.6

A teraz zadanie dla Was - odpowiedźcie - w komentarzu lub na Waszych blogach - na jedno lub kilka spośród tych pytań. Jestem bardzo ciekawa, co napiszecie :-)


13 comments:

  1. widzę ciągnie Cię na wschód...

    ReplyDelete
    Replies
    1. A jak! Jednych na Zachód, innych na Wschód i tak jakoś wyszło, że zaliczam się do tej drugiej grupy.

      Delete
  2. nie wiem ile to już zgubionych rękawiczek i parasoli. one też dokądś podróżują. piękne zdjęcia.

    ReplyDelete
    Replies
    1. ciekawe, że zawsze wtedy, gdy ich najbardziej potrzeba...

      Delete
  3. Świetny pomysł na wpis, dużo ciekawostek o Tobie :)
    Ja na wakacje planuję oczywiście - Szwecję!

    ReplyDelete
    Replies
    1. ja do Szwecji planuję w maju :-)

      Delete
  4. Moje przy Twoich wypadłyby żenująco :)

    ReplyDelete
  5. Fajnie jest dowiedzieć się o tobie czegoś nowego :) I widzę, że najbardziej ciągnie cię na wschód od naszego kraju, hmm ;)

    ReplyDelete
  6. Od ponad godziny pochłaniam Twoje notki. Od pierwszej do ostatniej. Tyle tu mądrej treści, pasji, zainteresowań! A już totalnym zaskoczeniem dla mnie był Twój wiek! Mimowolnie uległam stereotypowi ''gimbazy' i wrzuciłam wszystkich ''nasto'' do jednego worka.. A Ty jesteś idealnym przykładem na to, że nie powinnam! Dodaję bloga do zakładek (bo nie mogę obserwować -_- ktoś wie dlaczego? co się dzieje??) bo chcę być na bieżąco :) plus za ulubionych fotografów, mamy podobny gust. Miłego, wiosennego dnia Zuziu.

    ReplyDelete
  7. bardzo mi się podoba Twój sposób postrzegania świata, świetnie, że masz tyle pasji w tak młodym wieku

    ReplyDelete
  8. Z chęcią pojechałabym do kilku miejsc, które wymieniłaś. Co ja gadam..Nie zwiedziłam nawet 1/3 z tego, czego ty miałaś przyjemność doświadczyć. Zgadzam się z poprzedniczkami - wchodzę co jakiś czas, zerkam i zapadam się..W treści, w zdjęciach ale przede wszystkim w miłości do tego co robisz, zarażasz otoczenie. Odkryłaś nowe kary jeśli chodzi o Twoją osobę, rąbek tajemnicy został odsłonięty..Pozdrawiam, ściskam! :)

    ReplyDelete
  9. Ten post miał inny cel, ale nic nie poradzę na to, że Twoje zdjęcia pochłonęły 120% mojej uwagi. Piękna wrażliwość i wspaniałe oko do minimalistycznych kadrów. Zwłaszcza te na ciepło oświetlone luksfery (trzecie zdjęcie) podbiły moje serce. Brawa!

    ReplyDelete

Dziękuję!