17 July 2014

before the storm


[na pierwszym zdjęciu Cmentarz Żydowski w Pruszkowie pod Warszawą, kolejne też w Pruszkowie, ostatnie dwa zrobione w Regułach]

Krótka wycieczka przed letnią burzą, powrót w strugach deszczu. Kiedy jedzie się na rowerze w takich warunkach, na początku pedałuje się jak najszybciej (im szybciej dojadę, tym mniej zmoknę). A potem jest już właściwie wszystko jedno, bo przecież nie jadę do nikogo ani na ważne spotkanie. Są wakacje. I taka jazda jest nawet przyjemna.

7 comments:

  1. jest jeszcze sytuacja kiedy moczy Cie nie ciepły letni deszcz, ale ciężka letnia burza, bardziej już nie da się zmoknąć, ale spieszysz się bo po prostu masz dość. ale nie możesz pedałowac szybciej bo wieje Ci w twarz, więc musisz się wlec. ot, paradoks!
    foty jak dla mnie zrobione. a takie garaże zawsze mi się podobały. niby każdy maluje swoje drzwi, ale zjednej, wszystko do siebie pasuje.

    ReplyDelete
  2. z jednej palety*. w sensie barw palety.

    ReplyDelete
  3. przedostatnie zdjęcie wygląda jak kadr z amerykańskiego filmu katastroficznego!

    ReplyDelete
  4. Uwielbiam letnie ulewy. Dla mnie jazda na rowerze w deszczu jest koszmarem. nic nie widzę przez moje okulary :/
    A.

    ReplyDelete
  5. Oho, Pruszków, moje miasto. Jakoś na rowerze nie lubię mieć ze sobą aparatu - ogranicza mnie. Lubię jechać i nie zatrzymywać się "bo akurat widzę coś ładnego i trzeba koniecznie to uwiecznić".
    Drugie od końca - miazga w 100%

    ReplyDelete
  6. Takie wycieczki zawsze są swietne - nawet przy niezbyt sprzyjającej pogodzie ;D

    ReplyDelete
  7. przedostatnie zdjęcie ze wzburzonym niebem jest fantastyczne!
    mnie taka ulewa i burza złapały jak jechałam autobusem i musiałam wysiadać... (;

    ReplyDelete

Dziękuję!