14 September 2014

Miłego dnia następny bohaterze // MOSKWA

Poranny spacer ulicami Petersburga z bagażami; spokojny spacer i spokojny przejazd metrem - prawie pustym, zupełnie inaczej niż ostatnim razem. Docieramy do znanego nam już Moskiewskiego Wakzału, oglądamy znanego nam już Lenina na sklepieniu i wchodzimy dalej. Plakat polskiego musicalu o Poli Negri, sklepik petersburskiego Zenitu i pamiątki. To już widzieliśmy, za to na torze stoi nowiuśki Sapsan, niemiecki pociąg jeżdżący w warunkach rosyjskich 250 km/h. I tak dobrze. Trasa wynosi ok. 650 km, to jedzie się mniej więcej tyle ile z Katowic do Warszawy.

Wsiadamy do środka. O rany jak tu szeroko [oczywiście jak wrócimy już do Warszawy, to będzie o rany jak tu wąsko]

Zaczyna padać deszcz na zewnątrz, astarożnaja, dweri zakrewajutse, krople lądują na szybie, skład lekko rusza, na oknie płyną strumienie, coraz szybciej i szybciej. Kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt, sto, sto dziesięć, dwadzieścia, pięćdziesiąt, dziewięćdziesiąt, dwieście, dwieście dwadzieścia, dwieście pięćdziesiąt kilometrów na godzinę. Dla szarego człowieka niczym prędkość światła.





Skończyła się już dawno zabudowa czasów cara, skończyły się szarobrunatne przedmieścia, trwa las i jeziora. I tak to się ciągnie przez trzy godziny, czasem tylko jakaś wioska, domy drewniane, czasem dachy z blachy czy z dachówkami.

Na wpatrywaniu się w widok za oknem i czytaniu Dostojewskiego mija spokojnie czas, nagle pojawia się bardziej zwarta zabudowa. Moskwa! A więc to już jest to miasto, o którym mówią tylko w kontekście politycznym, gdzie znany jest tylko Plac Czerwony, ewentualnie Arbat. Moskwa, ta zła i brzydka, Moskwa napada na Ukrainę, Moskwa wydała zarządzenie, Moskwa wysyła konwój, Moskwa gryzie. Miasto obarczone wieczną winą, miasto przeklęte, miasto znienawidzone. Jak można jechać do Moskwy? Po co? 

Po to. Widziałam tylko kilka zdjęć z Krasnaja Plaszadz', na których reporter z mikrofonem nie mówił niczego dobrego, czasem tylko neutralnego, nigdy pozytywnego. Jedną fotografię w podręczniku od geografii, zapchany Arbat pełen ludzi. Ujęcia w filmach akcji. Tylko tyle.

Moskwa, Leningradzkij Wakzal. Wychodzimy z Sapsana i słyszymy donośną muzykę z głośników: Mocква!

Z dworca prosto do metra, odnazazłszy wreszcie odpowiednią stację wysiadamy na ulicy Smoleńskaja. 


I stoję, i patrzę, i się napatrzeć nie mogę. Historię można znać, można wiedzieć że Lenin Stalin i reszta, ale jak się przyjedzie z Petersburga, pięknego i idealnego, do Moskwy... to mimo wszystko wielkie zaskoczenie.

Architektura ma w większości przypadków dążyć do pokazania piękna czy innych wzniosłych cech. Socrealizm nie miał być piękny. Socrealizm pokazuje potęgę, siłę, władzę. Wzbudza przerażenie. Trochę jak wulkan, który drzemie od dawna, ale może w każdej chwili wybuchnąć.


A potem zostawiamy tylko rzeczy i idziemy na Arbat. Jest czymś w rodzaju wytchnienia po dłuższym byciu otoczonym przez socrealizm. Spokojnie, choć na niebie gromadzą się czarne chmury. I jest tam MuMu, gdzie idziemy na obiad. Ludzie nieśpiesznie przechadzają się, zatrzymują się by pooglądać obrazy, dzieci bawią się przy pomnikach. Uliczka ta wygląda jak wycięta i wklejona, nie pasuje do ponurego miasta, przynajmniej nie do najbliższej zabudowy.

Po obiedzie zachodzimy tylko na pocztę, żeby wysłać pocztówki i idziemy odpocząć. Chowamy się przed burzą z gradem, która uzupełnia moskiewską panoramę przez czas dłuższy, gdy dzień płynnie przechodzi w noc.

Po pewnym czasie jest już sucho, cicho i jakby bezpiecznie. Wymykamy się na zewnątrz, przechodzimy pod oświetlonymi sierpami młotami i jesteśmy ponownie na Arbacie. Nie ma już malarzy z obrazami, MuMu, sklepy z pamiątkami, nawet Макдо́налдс świeci pustkami. Północ znaczy się.

Żywej duszy nie ma? Skądże. Siedzą na ławkach co kilkadziesiąt, kilkaset metrów, siedzą z gitarami i grają jedni z nich:
miłego dnia następny bohaterze



15 comments:

  1. Pięknie piszesz!

    Również bym chciała zwiedzić kiedyś Rosję i zawsze jak to mówię, to właśnie słyszę negatywne komentarze o tym kraju.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję :) Rosja jest wyjątkowo interesującym państwem, warto ją odwiedzić.

      Delete
  2. Pierwszy raz trafiłam do Ciebie, ale zdecydowanie zostanę dłużej! Świetnie było zobaczyć ten kawałek Rosji Twoimi oczyma :)

    ReplyDelete
  3. podoba mi się u Ciebie, że zdjęcia są bardzo spójne z tym o czym piszesz

    ReplyDelete
  4. Oglądam te zdjęcia i trochę nie dowierzam, ze to Moskwa. Zawsze wyobrażałam sobie ją trochę inaczej.
    A.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moskwa jest kosmiczna, serio. Można przejść kilkaset metrów/przejechać metrem kilka stacji czy podjechać samochodem i już jesteś w zupełnie innym świecie.

      Delete
  5. jej, chcę się tam wybrać :) Moskwa przypomina Warszawę, wnoszę oglądając Twoje zdjęcia :D
    jest mnóstwo miejsc niby "okrytych złą sławą" ale naprawdę wartych zobaczenia:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. oj nie, Warszawa jest kompletnie niespójna jeśli chodzi o architekturę nawet na pojedynczych ulicach. W Moskwie jeśli część jest socrealistyczna, to nie wplata się tam niebieskich wieżowców, bloków czy kamienic - stąd nie ma płynnych przejść pomiędzy stylami, tylko ostro zarysowane granice, jak przy Arbacie. A Moskwę naprawdę warto jest zobaczyć.

      Delete
  6. Jakże dobrze się Ciebie czyta. Lubię ludzi spragnionych nowych doznań. Tych podróżujących podziwiam... Oczywiście tych, którzy stworzyli sobie z tego sposób na życie :)

    Pozdrawiam,
    a Illustratora nie wiem czy ogarnę...... ale może, może :D Muszę wysilić swoją drugą półkulę, tę od matematyki i innych technologii.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki!

      Powodzenia jeszcze raz :)

      Delete
  7. zdecydowanie, bardzo chętnie bym się jeszcze nie raz do niej wybrała :)

    ReplyDelete

Dziękuję!