11 November 2014

burza.


Kolejny dzień w Rumunii wita nas słońcem i upałem. W krótkich spodenkach, koszulkach z krótkim rękawkiem i uśmiechem na ustach opuszczamy Cârlibabę (zapas batonuli uzupełniony). Niedługo po wyjeździe ze wsi wychodzimy na bardzo krótką przechadzkę po górach, na przełęczy pochłaniamy kawałek batonula (towar deficytowy, oszczędzć trzeba) i schodzimy.
Next day in Romania, sunny and hot. In shorts, t-shirts and with smile we're leaving Cârlibaba (after buying more batonuls - they're the best sweets in whole southern Europe, at least for me). Just after leaving, we have a very short trip in the mountains. 

malutkie, przepyszne maliny//small but tasty raspberries 



W drodze mijamy kilka wsi, jednak jedna zapada mi szczególnie w pamięć. Jej ulicami przechodzi procesja pogrzebowa, ubrani w bogato zdobione ludowe stroje ludzie niosą otwartą trumnę, trzymają duże krzyże z Jezusem. Zupełnie inaczej niż u nas.
On the way, we drive through few villages, but I remember only one now. On it's street there is a funeral procession, people wearing traditional, colorful costumes are carrying an open coffin and crosses with Jesus on them. Quite different from what we are used to see in Poland.

Mamy w planach odwiedzić kilka miejsc na szlaku malowanych cerkwi Bukowiny. Zaczynamy od pięknego Voroneț. Aby wejść do środka, należy zakryć włosy nogidostajemy więc spódnice. Wszyscy, którzy nie mają, panowie też dostają.
We're planning to visit few place on painted churches of Bukovina trail. We start from beautiful  Voroneț. To get inside, you must have your hair (if you're a woman) and your legs covered, so everybody can get a long skirt. Everybody - men too.

Montastyr wygląda niesamowicie już z zewnątrz, ale w środku to po prostu magia. Jest dosyć ciemno, małe okna wpuszczają ograniczoną ilość światła, tylko świece przerywają mrok. Wystarczy, by uświadomić nas o istnieniu barwnych ścianach, rozmodlonych ludziach, kobietach całujących święte ikony.
Monastery looks amazing outside, but inside it's pure magic. It's quite dark there, small windows doesn't allow big amount of light to get inside, only candles light up the darkness. Enough to show us colorful walls, praying people, women kissing saint paintings.

W środku nie można robić zdjęć, ale to nawet dobrze, bo nic nie zakłuca mistycznej, pełnej modlitw atmosfery.
Taking pictures is not allowed inside, but it's good, as nothig interrupts mystic, full of people's prays atmosphere.


Z Voroneț przemieszczamy się do Mănăstirea Humorului. Ten z kolei jest znacznie słabiej zachowany, ale i tak jest bardzo ładny. 
From Voroneț we go to Mănăstirea Humorului. This is one doesn't look as good as previous one, but it's still very nice.

Po odwiedzeniu dwóch cerkwii stwierdzamy, że na razie wystarczy i jedziemy do Pleszy. Plesza, czy po rumuńsku Pleșa, to osada polskich górali, którzy przenieśli się tutaj z jednej z przeludnionych wsi w pierwszej połowie XIX wieku.
After visiting two churches we decide, that it's enough for today and we'd better go to Plesza (ro.  Pleșa), which is a village, where polish highlanders moved from overcrowded one in the first half of XIX century.


Zatrzymujemy się pod kościołem, obok którego znajduje się polski cmentarz. Następnie wchodzimy do Domu Polskiego, gdzie siostry (świat jest mały, należą do tego samego zgromadzenia, co siostry w kościele w naszej wsi) prowadzą zajęcia dla dzieci. Rozmawiamy przez chwilę o Pleszy, ale niestety nie mają one zbyt wiele czasu, bo idą z dzieciakami przygotowywać się do komunii. Naprzeciwko stoi drewniany dom obok niego krzątają się ludzie. Ciężko się żyje - opowiada kobieta, poprawną polszczyzną. W lecie ciężko, w zimie ciężko, ciężko nawet powiedzieć, kiedy jest gorzej.
We stop next to the church, near it is located Polish cementary. We go also to "Dom Polski" (pl. Polish Home), where we talk with nuns, which came here from Poland (but a bit later than villagers). Unfortunately, we can't ask about everything we'd like to know, because they have to go with local children to the church. Opposite Dom Polski there is a wooden house, there are few people working near it. Living here is hard - a woman tells us using perfect polish - in summer it's hard, in winter it's hard, it's even hard to decide when it's worse.

Kolejną wsią jest Pojana Mikuli. Tutaj również Polacy zamieszkali w połowie XIX wieku. Co ciekawe, choć wsie oddalone są od siebie mniej niż pół godziny drogi, to ich mieszkańcy przenieśli się z Polski do obecnej Rumunii zupełnie niezależnie. W Pojanie znajduje się szkoła podstawowa i przedszkole imienia Krystyny Bochenek, według przewodnika mieszka tu więcej ludzi niż w Pleszy. Na pewno wieś wygląda lepiej.
Next village is Pojana Mikuli (ro. Poiana Micului). Here Polish people also moved in the first half of XIX century. What is more interesting, there is no connection between those migrations. There is a Krystyna Bochenek kindergarten and primary school. Book guide says that here lives much more people than in Plesza. 

W Kaczycach natomiast znajduje się kopalnia soli, którą można ją zwiedzić. Pracowali w niej m.in. Polacy z Wieliczki, dlatego wszystkie najważniejsze punkty mają również opis po polsku. 
In Kaczyka (ro. Cacica) there is a salt mine, which you can see from inside. Here used to work Polish people from Wieliczka (which is a place near Cracow, where there is also a salt mine).

W chodnikach śmierdzi ropą, jest zimno i ślisko, ale nikt za rączkę nie trzyma, chcesz dotknąć - dotykasz, chcesz pobiegać i stracić zęby - to sobie biegasz. Fajnie. Nie ma przewodniczki, która cały czas coś mówi, nie ma prawie ludzi. Tylko cały czas słychać pewne niepokojące odgłosy. Bo jak można robić wszystko i nikt nie przeszkadza, to czemu ktoś nie miałby... grać w piłkę? Eee, Wieliczka przy Kaczyce może się schować.
In the galleries stinks with oil, it's very cold and slippery, but no one keeps you from doing what you want to do. If you want to touch something - you do it; if you want to run (and loose your teeth) - you run. No guide, nearly no people. The only thing that makes us scared a bit are some strange noises, that remind us little explosions. Well, if you can do everyhing, why don't play football? In a salt mine? Kaczyka is much better than Wieliczka.

Grze przygląda się mały chłopiec w stroju polskiej reprezentacji. Na nasze "cześć" patrzy na nas przerażony, na "jesteś z Polski?" nie odpowiada.
A boy in Polish football representation t-shirt observes the game. He looks at us scared, when we say "cześć" ("hello" in Polish) and when we ask him if he was from Poland, he doesn't reply. 

Wieliczka jest podobna? - pyta nas siedzący naprzeciwko wejścia pan z delikatnym akcentem. Niedługo potem przychodzi jego żona, Carmen i rozmawiamy przez dłuższą chwilę na parkingu, gdy pomiędzy samochodami biegają owce. Carmen to Polka, jej mąż jest Rumunem, ale świetnie mówi po polsku. Razem mieszkają w Suczawie (ro. Suceava). Na zakończenie pogawędki robimy sobie wspólne zdjęcie. Pytam przed zakończeniem krókiego spotkania, czy nie chcieliby, abym po powrocie do Warszawy wysłała im odbitkę. Odbitkę? A po co odbitkę, nie można mailem? Po powrocie oczywiście chciałam wysłać zdjęcie, ale gmail stwierdził, że adres Carmen podała mi z błędem i niestety nic z tego. A szkoda.
Is Wieliczka similar? - asks us (with a delicate accent) a man sitting opposite the entrance. Soon comes his wife, Carmen and we talk for a while in the parking, where sheeps are running between cars. Carmen is a Polish woman, her husband is Romanian, but he speaks polish perfectly. They live together in Suczawa (ro. Suceava). In the end we take a picture together. I ask them, if they wanted me to send the picture printed, when I come back to Warsaw. - A print? Why don't you e-mail us? - asks Carmen. Of course, when I come back I try to send it, but unfortunately gmail doesn't want to do it. 

Po drugiej stronie ulicy znajduje się kościół katolicki, wybudowany dawno temu przez Polaków. Na fasadzie jest nawet napis po polsku "O Maryjo bez grzechu poczęta", a po wejściu do środka dowiadujemy się z tablic, że proboszczami w tej parafii też przez dłuższy czas byli Polacy.
On the other side of the road there is a catholic church, built long time ago by Polish people. On it's there is even written in Polish "O Maryjo bez grzechu poczęta", which means "Oh Mary, without sin conceived" and after entering the church we also know, that rectors in this parish were from Poland.

Zatrzymujemy się na obiad i pełni strachu oglądamy informacje o powodziach niedaleko Konstancy i koło Bukaresztu. Wprawdzie nie mamy w planach odwiedzenia ani jednego, ani drugiego miasta, to jednak do delty Dunaju właśnie zmierzamy, a Bukareszt miniemy w drodze. A na niebie czarne chmury i błyska się.
We stop for dinner and full of fear watch the news about floods near Constanca and Bucharest. Although we hadn't even thought about visit both, but we're going to Danube Delta right now and we're going to be near Bucharest soon. And clouds are quite dark, and there are thunders.

Słuchając tej piosenki jedziemy w kierunku Suczawy. Leje.
Listening to this song we're on the way to Suceava. It's raining.

W Suczawie chcemy zobaczyć zamek, który w przewodniku określono "długotrwałą ruiną". Zanim jednak będziemy mogli zweryfikować to określenie, musimy znaleźć tenże zamek, a to nie jest takie proste.
In Suceava we want to see the castle, which is described as a "permanent ruin". But before we can verify if it's true, we have to find the castle - and this is not so easy.

Najpierw pytamy mieszanką rumuńskiego i angielskiego przypadkowego przechodnia o drogę. Ten, po rumuńsku i... polsku, próbuje nam wytłumaczyć jak dojechać. Choć nie mamy problemu ze zrozumieniem, jeśli chodzi o język, to przełożenie wszystkiego na praktykę graniczy z cudem. Następną osobą, którą prosimy o pomoc jest ksiądz, który po angielsku podaje nam zupełnie inne wskazówki. Tym razem jednak są one zdecydowanie lepsze i udaje nam się trafić na miejsce.
Firstly, we ask (in a mixture of romanian and english) a random man about a way. He, in a mixture of Romanian and... Polish, tries to explain us how to get there. Although we don't have any problems with understanding, using his advice is impossible. Next person we ask is a priest, who in English tells us totally different things. But this time they're better and we manage to find what we want to find.

Ale schody nie kończą się na znalezieniu miejsca. Gdy przychodzimy pod zamek, zastajemy znak "zakaz wejścia" i ochroniarzy pilnujących, żeby nikt nie wszedł. "Długotrwałą ruinę" postanowiono przekształcić w obiekt do zwiedzania. Podchodzimy do ochroniarza i pytamy: 
-Czy można wejść?
-Nie - pada zdecyodowana odpowiedź.
-Ale tylko na pięć minut.
-Cóż...
-Tylko do mostka.
-Wchodźcie. Ale tylko na pięć minut i tylko do mostka.
Zamek robi ogromne wrażenie. Konstrukcja jest naprawdę wielka i majestatyczna, żałujemy, że nie mamy więcej czasu i nie możemy dokładniej się przyjrzeć. No cóż, kolejny powód, żeby wrócić.
But difficulties don't end here. When we finally are near the castle, we find the "no entrance" sign and guards looking after the area. We approach one and ask:
-Is it possible to get closer to the castle?
-No.
-Only for five minutes...
-Well...
-Only to the bridge.
-Okey, go. But only for five minutes and only to the bridge!
Castle is really impressing. The construction is huge. We regret that we can't see more and spend more time here. Well, that's only the next reason to come back!

W Suczawie odwiedzamy jeszcze malowany monastyr, jako zakończenie zwiedzania tego dnia wydaje się idealny. Zachodzące słońce na zewnątrz, półmrok, klęczące, rozmodlone kobiety w długich spódnicach i chustach zakrywających włosy oraz ksiądz siedzący w środku. Kompletna cisza przerywana jedynie przez modlitwy.

In Suceava we also visit the painted monastery, as the ending for today's sightseeing it looks perfect. Sunset outside, semidarkness, kneeling and praying women in long skirts and headscarfs, and priest inside. Complete silence interrupted only by whispering the prays.


Jednak mimo tylu ciekawych miejsc w mieście, to ono samo zrobiło na mnie największe wrażenie. Bardziej szare od najbardziej szarego blokowiska w Polsce, smutne do bólu.
However, I find the city itself the most interesting, maybe because I am fascinated with sad places - or those that at least in my opinion look sad. And Suceava looks very sad.

Zauważyłam też w kilku miejscach nabazgrane na ścianach budynków czy na wlepkach 'Besarabia e Romania' co znaczy tyle co 'Mołdawia do Rumunii'. Swoją drogą ciekawa sprawa z tą Mołdawią, bo tylko my w Polsce wykazaliśmy się kreatywnością i dwa obszary - krainę historyczną i niepodległe państwo - nazwaliśmy tak samo. Po angielsku kraina historyczna leżąca w znacznej części w Rumunii to Moldavia, a państwo to Moldova. Dwie litery różnicy, ale zawsze można rozróżnić.
I've also noticed, that in few places there is written on the walls or on the stickers 'Besarabia e Romania' which means 'Moldova to Romania'. 

Dzień kończymy mamałygą z serem i śmietaną (mămăliguţă cu brânză şi smântână). Uwielbiam mamałygę, uwielbiam biały ser, uwielbiam kwaśną śmietanę, ale nie połączone.
We end the day with  mămăliguţă cu brânză şi smântână (romanian polenta with cheese and sour cream). I love romanian polenta, I love cheese, I love sour cream but I can't eat them together.


28 comments:

  1. Jak tam jest pięknie... tak inaczej, aż chce się poznać te miejsca :)

    ReplyDelete
  2. http://histeryczna.blogspot.coNovember 12, 2014 at 12:54 PM

    Cudowne zdjęcia, naprawdę przykuwają uwagę, ale jeszcze lepsza jest relacja. Wspaniale napisane, przybliżyło obraz odwiedzanych miejsc. Uwielbiam twoje wpisy :)

    ReplyDelete
  3. wspaniała historia... i jak tam pięknie!

    ReplyDelete
  4. Pięknie, pięknie... cieszę się, że udało mi się kogoś zachęcić :)

    ReplyDelete
  5. Rumunia jest wyjątkowo interesującym państwem!

    ReplyDelete
  6. Dziwnym by było, gdybyś nie zachęciła :D

    ReplyDelete
  7. na uczelni wykładowcy mi zawsze powtarzali że polski góral i rumuński bez problemu się dogada. Nie wiem ile w tym prawdy, bo ja często polskiego górala nie jestem w stanie zrozumieć, ale niezaprzeczalnym faktem jest że nasze ziemię łączą też Rusini Zakarpaccy i dawne ziemie Galicji, w których obrębie doszło do emigracji w okolice Suczawy. W tym mieście chyba jeszcze powinno działać polskie liceum.


    A Twoje zdjęcia są jak zawsze cudowne <3


    Jak dla mnie temat połączenia Mołdawii, Wołoszczyzny i Transylwanii i późniejszych transformacji tych ziem, zmiany władzy i obecna sytuacja z państwem Mołdawskim i ich językiem to temat na pracę doktorancką :P Smutna historia, która znajduje też odzwierciedlenie w historiach innych narodów, gdy naród pod obcym władaniem staje się wrogi wobec samego siebie. Chociaż pamiętam, że przy okazji zaostrzenia konfliktu na Ukrainie, Mołdawia zaczęła zbliżać się do Rumunii, małym krokiem - przyznając że mołdawski jest językiem rumuńskim, ale to zawsze coś. Już robię za dużą dygresję, za dużo zajmuję się współczesnymi konfliktami na świecie :P Czekam na kolejny odcinek z rumuńskiej serii ;)

    ReplyDelete
  8. Uwielbiam takie dygresje, można się z nich mnóstwo dowiedzieć :) Także wiesz, śmiało, rób dygresje, tymczasem ja postaram się jak najszybciej coś napisać!

    ReplyDelete
  9. to boisko w kopalni mnie zniszczyło. wyślij gdzieś to zdjęcie.

    ReplyDelete
  10. hihi :D

    to było serio przerażające! jesteś gdzieś głęboko pod ziemią, żywej duszy nie ma, na domiar złego potrzebujesz do toalety, a znak WC ze strzałką widzisz chyba po raz pięćdziesiąty. łazisz tymi wąziutkimi chodnikami, śmierdzi ropą, jest maksymalnie ślisko i nagle słyszysz takie "łubudu!" i jeszcze raz, i jeszcze! koniec świata :D

    ReplyDelete
  11. Jak tak to sobie czytam to jestem za leniwa na takie podróże turystyczne ;D

    ReplyDelete
  12. Widoki robią wrażenie, są niesamowicie klimatyczne.

    I proszę to nie lekceważyc mojej Wieliczki :D Co prawda wstęp do Kopalni Soli nie jest taki prosty i faktycznie, bez przewodnika zwykły szaraczek nie wejdzie, ale bardzo miło wspominam to miejsce, każdy zjazd, czy to na zwiedzanie, czy na konkursy szopek, czy na koncerty, czy na pokazy tańca. Dawno nie byłam, to trzeba przyznać. Gdybym uczyła się w liceum w Wieliczce miałabym tam na dole studniówkę! Ale wybrałam liceum w Krakowie.

    Angielskie tłumaczenie tekstów na pewno jest świetnym wyjściem dla osób odwiedzających Twojego bloga spoza Polski. Nie zniechęcają się widząc mnóstwo znaczków, bo mogą z łatwościa nadrobić po angielsku!

    I dziękuję za komentarz. Cieszę się, że mogę pracować w Photoshopie i nie musieć się zmuszać do innych programów, które dla mnie są trochę czarną magią. natomiast Photoshop jest intuicyjny i przyjemny ;)

    ReplyDelete
  13. Kaczyki urok cały polega na tym, że jest całkowicie bez zadęcia i właśnie za to bardziej mi się podobała :D
    PS jest bardzo intuicyjny, jeżeli chodzi o retusz, ale wolę Lr jeśli chodzi o obróbkę. A że prawie wcale nie retuszuję, to w zupełności mi wystarczy.
    Jeśli chodzi natomiast o angielski, to też była jedna z głównych przesłanek dodania nowego zadania i przedłużenia czasu pisania :)

    ReplyDelete
  14. Bardzo klimatyczne te burzowe foty. Pozdrawiam, Asia

    ReplyDelete
  15. Zawsze z ciekawoscia czytam o Polakach mieszkajacych na obczyznie (moze dlatego, ze sama do nich naleze:) i o jak potoczyly sie ich losy, jaka unikalna stworzyli kulture.


    A propos - pieknie tu u Ciebie i do tego mozna sie podszkolic z angielskiego!:)

    ReplyDelete
  16. Sama też mogłabym czytać i słuchać godzinami o ludziach, którzy przenieśli się gdzieś daleko :)
    Dziękuję bardzo, chociaż raczej mojego bloga jako podręcznika do angielskiego nie polecałabym :D

    ReplyDelete
  17. kusisz tą Rumunią... już sobie wpisałem na moją TO SEE...

    ReplyDelete
  18. prawidłowo! Rumunia jest fascynująca, jakby jej negatywnie nie opisywano :)

    ReplyDelete
  19. Rumunia ciągle pozostaje dla mnie nieodkryta, ale słyszałam o niej już tyle pozytywnych opinii, że pewnie niedługo nie wytrzymam i kupię bilet ;) I wcale nie dziwią mnie te polskie akcenty. Znajomy, który już kilkukrotnie był w Rumunii ciągle powtarza, że łatwiej się tam dogadać w naszym języku niż po angielsku :)

    ReplyDelete
  20. W niektórych rejonach, głównie na Bukowinie czy w Dobrudży ludzie czasem sami z siebie zaczynali mówić do nas po polsku, gdy my zaczynaliśmy mieszaniną rumuńskiego i angielskiego (ze zdecydowaną przewagą tego drugiego). Ale na Szeklerszczyznie czy na terenach ze sporą mniejszością niemiecką to prędzej po niemiecku czy węgiersku.

    ReplyDelete
  21. A ja włóczę się i włóczę po tej Azji, kiedy tyle jeszcze ciekawych zakątków Europy przede mną do odkrycia... Zawstydził mnie ten tekst ;-) Nigdy nie byłam w Rumunii... Piękna relacja!

    ReplyDelete
  22. Dear Zuza, forgive me for not getting in touch here before.
    Thank you for following my blog and for all the wonderful comments you left there.
    I was so glad to read that Finnish Lapland is one of your favourite places on earth, because it is one of mine also!
    Love from Finland, Polly

    ReplyDelete
  23. Dziękuję! Rumunia jest fascynująca, na pewno warta odwiedzin.

    ReplyDelete
  24. Thank you Polly!
    Finnish Lapland is truly amazing, I really love it.
    Love from Poland!

    ReplyDelete

Dziękuję!