13 January 2015

in München (I)

Było bardzo wcześnie. Może nawet bardzo późno. Kiedy jest zupełnie ciemno i wschód dopiero w odległych planach. Kiedy w oknach domów trwa nieprzenikniona ciemność, a budziki wciąż oczekują na odległą godzinę, w której obudzą donośnym dzwonieniem swojego właściciela. Odległą. Zapomniałam tego dnia wyłączyć budzik, zadzwonił o godzinie szóstej minut dwadzieścia w zupełnie pustym domu.
Darkness was the only thing I was able to see outside and the sunrise was an indefinite point in the future. There was no light in people's windows, alarm clocks were waiting for the suitable hour to wake up their owner with loud alarm. I had forgotten to set off mine that night, it rang at twelve past six in an empty house.

Byliśmy wtedy znacznie dalej, na warszawskim Okęciu. LOT miał rok wcześniej promocję, bilety kosztowały jak w tanich liniach i padło na niemieckie Monachium. Przez rok nazwa tego miasta padała sporadycznie, w końcu przyszedł październik. 
We were far away, sitting in a plane on Okęcie airport in Warsaw. There had been a promotion in Polish Airlines, we had bought tickets to Munich. For the whole year the city was mentioned few times, until October started.

Gdy samolot doleciał do podmonachijskiego lotniska, było już zupełnie jasno. W ogromnym budynku z trudem poszukiwaliśmy odpowiedniego wyjścia i przypominaliśmy sobie pojedyncze, podstawowe niemieckie słówka. Kupiliśmy czteroosobowy bilet na komunikację miejską i prawie - miejską na trzy dni i poszliśmy na stację S-Bahn. I czekaliśmy na pociąg. Który się spóźnił dwadzieścia minut, a pasażerowie nie zostali o tym poinformowani. Niedowierzanie.
When the plane landed near Munich, the day had already started. In a huge building we tried to find the right exit and recall any German words. We bought a ticket for four people for three days and went to a S-Bahn station.




Monachium powitało nas ciepłym, wczesnojesiennym słońcem. Podjechaliśmy U-Bahnem do Neues Rathaus, czyli Nowego Ratusza. Weszliśmy do środka, wjechaliśmy na wieżę. 
Munich welcomed us with warm, early-autumnal sun. Few minutes in U-Bahn and we were near Neues Rathaus - New Town Hall. We went inside it and went up, to it's tower.






hipokryzja turysty - przyjadę do pięknego miasta, więc poinformuję je o tym fakcie niszcząc je. brawo, gratuluję! // tourist hipocrisy - i'll come to a beautiful place and inform it about this fact by destroing it. congratulations!
Widok z góry mnie zupełnie nie zachwycił, ale jak już mnóstwo razy pisałam, że po prostu nie lubię oglądać miast z lotu ptaka. Gdy zjechaliśmy windą na dół, ludzie zaczynali się gromadzić na dole, by móc obejrzeć "niesamowite widowsko". Zegar wybił tyle razy ile trzeba i się zaczęło. Najnowsze ajfony wielkości małej książki wyszły z plecaków i torebek, ludzie wpatrzeni w ekrany i w aparaty, obiektywy wycelowane w ratusz. Małe figurki ruszają powoli łapkami i nóżkami, publika szaleje, jakby to nie mechanizm był a małe dzieci, które nieśmiało poruszają się w tańcu.
View from the tower wasn't incredible for me, but as I have already written few times, I just don't like looking at the cities from the bird's perspective. We we were back in front of the building, the square was getting crowded. People were waiting patiently for the "incredible show". When the clock showed that hour, everything started. Small figures were moving slowly, people were taking lots of pictures with their newest iPhones.

Poszliśmy potem prosto na Viktualienmarkt. Mieszanka zapachów świeżych ziół, przyprawy, sosy, owoce i warzywa - te najzwyczajniejsze w świecie i te, o których nam się nawet nie śniło, gotowe potrawy, które już samym swoim wyglądem przypominały, że w sumie można by już zjeść obiad oraz takie, które pomagały o tym zapomnieć (w każdym razie mi).
We went to Viktualienmarkt. Mixture of smells of fresh herbs, spices, sauces, fruit and vegetables - those most common and those we had never seen before, ready meals, that reminded us we should eat something and those, that helped us forget about it (at least me).






Opuściliśmy pełen ludzi market i podjechaliśmy do Olympiaparku - miejsca, gdzie jak nazwa wskazuje, miały miejsce igrzyska olimpijskie w 1972. Igrzyska, podczas których doszło do masakry (terroryści z palestyńskiej organizacji terrorystycznej wzięli jako zakładników jedenastu izraelskich sportowców, podczas nieudanej akcji odbicia wszyscy zginęli). Dziś Olympiapark jest chętnie odwiedzany zarówno przez turystów jak i mieszkańców miasta, niezależnie, czy odwiedza się go w dzień roboczy w weekend, będą tam ludzie.
We left the marketplace and came to Olympiapark - a place, where as it's name shows, took place olympic games in 1972, when the Munich massacre happened (terrorists from Palestina had taken as hostages eleven Israeli Olympic Team members, during failed rescue action all of them were killed). Today Munich's Olympiapark is often visited by both tourists and citizens.

przyzwyczajajcie się do widoku tego obiektu na blogu, to drugi po Pałacu Kultury najczęściej fotografowany przeze mnie obiekt w 2014 roku :) //this object was second after Palace of Culture on the list of the most often photographed objects of 2014 :)





Ta część miasta okazała się być wyjątkowo ciekawa jeśli chodzi o architekturę nie tylko w futurystycznym Olympiaparku, ale i leżące po sąsiedzku obiekty. Największe wrażenie robi kompleks należący do bawarskiego koncernu motoryzacyjnego BMW, na który składają się Museum, Welt (po niemiecku "świat") oraz Headquarters (kwatera główna).
This part of the city we found really interesting due to it's architecture, not only in futuristic Olympiapark, but also in it's neighbourhood. Biggest impression made BMW complex - Museum, Welt (in German "world") and Headquarters. 

BMW Welt

BMW Welt

BMW Museum
Kiedy tylko przekroczyliśmy próg muzeum, wiedzieliśmy, że to będzie coś więcej. Nie interesuję się wcale motoryzacją, ale od pierwszych eksponatów nie mogłam wyjść z podziwu. Doskonałość. Tutaj silnik samochodowy stał się dziełem sztuki, auto przestaje być autem i jest jak rzeźba. Nie znam się zupełnie, ale to nie przeszkodziło ani trochę w zachwycaniu się.
When we've just entered the museum, we already had known, that it would be something more. I'm not interested in motorization at all, but since I'd seen first showpieces, I was really impressed. Perfect. Here engine changes into a piece of art, a car is no longer a car, it's like a scuplture. I'm not so knowledgeable about cars, but I still think it's worth every spent euro.



Po zwiedzaniu udajemy się na tradycyjnego, bawarskiego precla z solą do muzealnej kawiarenki z widokiem. Bardzo ładnym widokiem.
After seeing the exhibition, we went to for a pretzel to a café with a view. A very nice view.

Monachium ma bardzo rozbudowaną sieć metra, za pomocą którego można się dostać prawie wszędzie. Do tego po mieście kursują tramwaje i autobusy, jest jeszcze S-Bahn, który zawiezie dalej. Już chyba o tym wspominałam przy okazji Sztokholmu albo Rosji, ale metro to mój ulubiony sposób na poruszanie się na dłuższych dystansach po mieście. Nie ma wprawdzie ładnego widoku za oknem, ale za to można się uważniej przyjrzeć współtowarzyszom podróży. Zmęczonym mieszkańcom miasta wracającym/jadącym do pracy/na uczelnię/do szkoły, zwiedzającym, którzy mają właśnie chwilę na odpoczynek po marszu. I stacje metra, które czasami przypominają dzieła sztuki, na co szczególnie zwracam uwagę, głównie dlatego, że te warszawskie, przynajmniej pierwszej linii (bo tych do drugiej jeszcze nie widziałam), raczej wyglądają mocno przeciętnie.
There's a lot of subway lines in Munich, which can take you basically everywhere. Beside it, there are also trams and buses in the city, and S-Bahn, which allows you to travel farther. I think I've already written about it, but underground is my favourite mean of transport on longer distances in the cities. Unfortunately you can't enjoy the view, but you're able to observe passengers - tired citizens coming back from/going to work/school/university or tourists, who are having a rest after a tiring sightseeing. And some of the stations look great. I always pay attention to it, maybe because those in Warsaw (on the first line, I haven't seen second one yet) aren't really impressive.

Zaczynało się powoli ściemniać, więc zaczęliśmy szukać miejsca na obiadokolację. Pomiędzy budynkami odnaleźliśmy widziany wcześniej z wieży ratusza charakterystyczny Frauenkirche. Gdy skończyliśmy jeść było już prawie zupełnie ciemno, więc nie namyślając się dłużej wróciliśmy metrem do pokoju.
Sky was slowly getting more and more dark, so we started to find a place, where we could eat the dinner. Between the buildings we find seen previously from Neue Rathaus' tower Frauenkirche. When we finished eating, it was quite late, so we came back to our room.


23 comments:

  1. Ehh, Monachium zjadło 3 miesiące z mojego życia. Jakoś niefajnie mi się tam mieszkało... Miasto może fajne do odwiedzenia, ale na dłuższą metę działa na nerwy. Przynajmniej tak było w moim przypadku :)

    ReplyDelete
  2. Wiesz co, chyba nie jestem fanką takiego stylu życia, jaki panuje w Monachium. Wszystko dookoła mnie kręciło się w okół pieniędzy, a z ludźmi jakoś nie mogłam się dogadać. Jako miasto (miejsca, architektura) jest bardzo okej, ale klimat nie mój

    ReplyDelete
  3. Monachium to dla mnie takie dziwne miasto. Teoretycznie zupełnie nie w moim klimacie (jak tam jest drooogooo!), a mimo to mam niesamowity sentyment - tam zaczęłam świętować moje 18 urodziny podczas eurotripu, tam zachwycałam się przestrzenią, i Olympiapark też wspominam bardzo dobrze :)

    ReplyDelete
  4. Monachium nigdy mnie za bardzo nie pociągało, ale kiedyś tam się wybiorę dla choćby samego BMW. NIe jestem maniakiem samochodowym, za to jestem maniakiem budynków i sztuki w ogóle, a BMW wie jak zabrać się za jedno i drugie! :)

    ReplyDelete
  5. Z opowieści znajomych wiem że Monachium trzyma na dystans... A ja uwielbiam poznawać nowych ludzi, wsłuchiwać się w ich historie, poznawać ich dzieje... Lubię wolne tempo życia... pośpiech i wieczny pęd za kasą i karierą jest nie dla mnie... Może dlatego właśnie omijam wielkie miasta i skupiam się na małych mieścinach. Oko też prędzej "zawieszę" na ornamentach drewnianego kościółka niż na ostrych kątach nowoczesnych budynków.... Jeśli jednak los mnie kiedyś rzuci do tego miasta obiecuję dać mu szansę ;)

    ReplyDelete
  6. Właśnie też miałam takie wrażenie, że tam jakoś drogo dookoła, ale niektórymi miejscami się wszyscy zachwycaliśmy - jak na przykład ten Olympiapark :)

    ReplyDelete
  7. I ja wolę mieścinki, niemniej jednak architektura w Monachium zrobiła na mnie (i nie tylko na mnie) ogromne wrażenie :)

    ReplyDelete
  8. Fantastic! I absolutely love the first image!
    The BMW museum must have been fantastic - I love classic old cars!

    ReplyDelete
  9. piękne zdjęcia :) i smakowite :D

    ReplyDelete
  10. Thank you! In BMW museum there was lots of beautiful old cars, some of them were absolutely amazing, like this yellow one on the picture above :)

    ReplyDelete
  11. bardzo fajnie piszesz, po angielsku również :3 i robisz super zdjęcia. narobiłaś mi ochoty na munsien, w którym nigdy nie byłam. aha, ten turysta nabazgrał to długopisem na i tak pomazanej ścianie, nie uważam więc, żeby jakoś specjalnie wpłynęło to negatywnie na piękno miasta :D ogólnie lubię czytywać takie wyznania na kiblowych ścianach xD
    ściskam!

    ReplyDelete
  12. dziękuję bardzo :) tak, tylko że to było na zabytkowej wieży... i to był jeden z baaaardzo wielu napisów (ale jeden z nielicznych po angielsku)

    ReplyDelete
  13. A wiesz, że Monachium to jest najczęściej sprawdzane przeze mnie miejsce w ciągu ostatniego powiedzmy roku? Zawsze wypatruję czasu + dobrej okazji. Póki co mi się ta kombinacja nie przytrafiła, ale ile można czekać!

    ReplyDelete
  14. nam się połączyły dwie okazje - urodziny i ogromna promocja lotu z maratonem, w którym biegł mój tata :)

    ReplyDelete
  15. Nie powiem, okazje wymarzone i przeze mnie :)

    ReplyDelete
  16. i było darmowe prince polo na pokładzie samolotu :D

    ReplyDelete
  17. Świetne zdjęcia :D a wiesz, ja jestem takim jednym z wandali, który lubi po sobie zostawić jakiś ślad xD więc jak zobaczę ścianę, która jest popisana to się na niej dopiszę.

    ReplyDelete
  18. Dziękuję bardzo :) I ja etap nauki niemieckiego mam już za sobą :)

    ReplyDelete

Dziękuję!