04 January 2015

KATOWICE (II)


O centrum Katowic przed przyjazdem wiedziałam niewiele więcej niż o Murckach, co powodem do dumy nie jest. Bo Katowice są nie tylko ładne, ale i wyjątkowo ciekawe. Kamienice, familoki, blokowiska, nowoczesna zabudowa, pomieszanie z poplątaniem wyszło tu całkiem nieźle.
I had known about central part of Katowice not much more than about Murcki before I arrived there, which isn't absolutely something to be proud about. Because Katowice isn't only a nice city, but also a very interesting one. Tenement houses, "familoki" (traditional miners houses), blocks of flats, modern buildings, a mixture that looks good here.

Zwiedzanie zaczyna się z reguły od najbardziej rozpoznawalnych obiektów, więc i my tak zrobiłyśmy. Z przystanku w kierunku Spodka, pomnika powstańców śląskich i... Superjednostki, o której wspomniała mi Zosia, gdy tylko skończyłam wywód o blokowiskach pod Petersburgiem, które się ciągną bez końca.
People usually start sightseeing from the most recognizable objects, so did we. From bus stop to Spodek, Silesian Insurgents' Monument and Superjednostka - Zosia told me about it when I finished talking about blocks of flats in Petersburg suburbs.



"good design is consistent in every detail"
W przypadku takich miast trudno mówić o schodzeniu z utartych szlaków, co bardzo nam się podoba. Niedoceniane Katowice były właśnie na etapie zakrycia wielu ciekawych miejsc, ale nie przeszkadzało mi to aż tak bardzo, w końcu jestem z Warszawy.
In such places it's hard to talk about getting off the beaten track (and it's great for us to realise that). Underestimated Katowice was at that time with many interesting buildings and places covered, but it wasn't a big problem from me, Warsaw usually look like that.






Jednym z odwiedzonych przez nas miejsc był katowicki dworzec. Z zewnątrz nieco przypominał mi warszawski centralny, ale to porównanie szybko mi przeszło. Katowice zdecydowanie na plus.
One of the places we visited that day, was a railway station. From the street it reminded me a little bit the one in Warsaw, but this comparison wasn't the best. This one looks better.



Jako że udało nam się już zgłodnieć, udajemy się do Barona Makarona, wybranej przez Zosię makaroniarni. Zjadamy ogromne porcje pysznej pasty za grosze (7.50 zł za całkiem elegancką porcję), a po wyjściu i chwili przerwy idziemy na herbatę do herbaciarni Fanaberia. Niesamowicie przyjemne miejsce, nie pamiętam już, jaką herbatę zamówiłam, ale pamiętam, że była pyszna. Do tego charakterystyczny klimat herbaciarni, sama herbata podawana w czarkach, coś świetnego.
After such a long walk we went to Baron Makaron, which is a recommended by Zofia pasta bar. We ate big portions of pasta, which costed 7.50 zł (about 1.70 euro). When we finished, we decided to go Fanaberia Tea Garden. It's an incredibly nice place, I don't remember know what tea I ordered then, but I remember it was perfect. And the atmosphere inside, something great.



Po takim obiedzie z nowymi siłami kontynuujemy zwiedzanie. I w sumie z każdym krokiem Katowice podobają mi się coraz bardziej. Udaje nam się znaleźć kilka ciekawych murali i graffiti, kościół, który wygląda niesamowicie podobnie do wiedeńskiego Stephansdom (jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że widziałam go tylko w nocy), a po drodze wysłuchuję niezliczonych historii o mieście i jego mieszkańcach. I luźno powiązanych opowieści. Na przykład o Bałkanach.
After such a big lunch, we continued sightseeing. We managed to find some nice murals and graffiti, a church that looks like Stephansdom in Vienna (well, I saw it in the night...) and on the way Zosia was telling me lots of stories about the city and its citizens. And some seemingly disconnected stories. For example about Balkans. 








Powoli szłyśmy w stronę przystanku, gdy wyszło słońce. Zahaczyłyśmy więc jeszcze raz o pomnik powstańców.
When we saw the sun, we were on our way to the bus stop. We stopped again by the monument. 

to zdjęcie//this picture


"INFORMATION Please wait for the tram outside! Thank you"
Po powrocie zaparzyłyśmy pierwszą tego dnia herbatę (a było ich jeszcze kilka, no, może trochę więcej), zarządziłyśmy krótki przegląd blogosfery i poszukiwanie ciekawych blogów, potem obejrzałyśmy razem kilkuminutowy film o wyglądzie bloga i zaczęłyśmy wspólnie przebudowe Czterech Żywiołów. Było trochę pracy, ale wyszło całkiem nieźle. 
When we came back, we made our first tea that day (to be honest, we were drinking litres of tea during my stay), read some articles on various blogs and found some new interesting ones to follow, we watched also a short film about blog design and we started a makeover on Zosia's blog. It wasn't easiest, but somehow we've done it.


20 comments:

  1. podobaja mi sie kompozycje twoich zdjec. zwlaszcza pierwszego.

    ReplyDelete
  2. ten plan z pomnikiem z 3 zdjęcia - pierwszy raz go widzę w świetle dziennym. Właśnie to do mnie dotarło :P zawsze gdy tam byłam, to tylko nocą i najczęściej po jakimś koncercie. Znowu się powtórzę, ale bardzo lubię Twoje zdjęcia :)

    ReplyDelete
  3. dziękuję! Katowice naprawdę warto zobaczyć, zdecydowanie polecam!

    ReplyDelete
  4. Niesamowite, jak potrafisz za pomocą fotografii przekazać klimat odwiedzanych miejsc. Nie byłam nigdy w Katowicach, ale zwiedziłam je właśnie razem z Tobą...

    ReplyDelete
  5. *.* dziękuję, bardzo mi miło!

    ReplyDelete
  6. Katowice dawniej wydawały mi się miastem brudnym i po prostu brzydkim, ale kiedy zwiedzałam Łódź pod kątem kształtowania krajobrazu miasta i mogłam tę historię "zobaczyć", a nie tylko poznać w teorii to dopiero docenilam, jakie to miasto ma w sobie niezwykłośc i magię. Podejrzewam, że z Katowicami jest dokładnie tak samo i na pewno kiedyś tam się wybiorę ;)

    ReplyDelete
  7. Bardzo klimatyczne zdjecia, ale... do Katowic chyba mnie nie zachecilas... Smutne mi sie to miasto wydaje.

    ReplyDelete
  8. W Katowicach najbardziej fascynuje mnie Superjednostka :) Ciągnie się i ciągnie i ciągnie...

    ReplyDelete
  9. e, zależy gdzie :) chociaż fakt faktem, że lubię smutne miasta, ale Katowice aż takie smutne nie są...

    ReplyDelete
  10. W sumie po Rosji to już mnie aż tak nie fascynowała, ale i tak robi wrażenie :D

    ReplyDelete
  11. Katowice nie są w żadnym wypadku smutne! Myślę, że to wina pogody, bo akurat było wtedy pochmurnie i obróbki zdjęć przez Zuzę ;) Niedługo skończą remont rynku, gdzie postawią kilkumetrowe "ściany" zrobione z kwiatów. Niektóre już stoją :)

    ReplyDelete
  12. uwielbiam estetykę Twoich zdjęć! masz świetne oko do dostrzegania ciekawych momentów, brawo ;)

    ReplyDelete
  13. Uwielbiamy Katowice! Odwiedzamy regularnie przy okazji festiwali. Zwiedzanie zawsze jest doskokiem na ile czas pozwala ale i tak, zawsze jestem zauroczona :)

    ReplyDelete
  14. Cóż powiedzieć, zdjęcia super, Katowice jednak mniej mnie zachwycają... Chociaż i tak mam w planach je zwiedzić, żeby wyrobić sobie opinię "na żywo" ;) pozdrawiam!

    ReplyDelete
  15. Właśnie podczas mojego pobytu w Kato był Tauron Nowa Muzyka :)

    ReplyDelete
  16. dziękuję! Katowice naprawdę warto zobaczyć, jak już ktoś niżej zauważył moje zdjęcia to z reguły same szarości :)

    ReplyDelete

Dziękuję!