08 January 2015

KATOWICE (III)



Na zewnątrz było ciepło i słonecznie, siedziałyśmy z Zo nad zrobionymi przez nią naleśnikami z owocami i wyjątkowo słodkim syropem i omawiałyśmy trasę. A ta zapowiadała się znów ciekawie. 
It was warm and sunny outside, when me and Zo were eating pancakes made by her with fruits and very sweet syrup and discussing our plans for that day. And it seemed to be a nice day.

Zaczynamy od odwiedzin w Silesii (centrum handlowe), w której nie byłoby w sumie niczego ciekawego, gdyby nie to, że zgromadzone są przy niej obiekty będące niegdyś częścią kopalni.
We start from Silesia, a shopping center, which doesn't sound interesting at all, but there are also objects, that used to be a part of a mine.

Następnie ruszyłyśmy w kierunku Parku Śląskiego położonego na styku Katowic i Chorzowa, gdzie chciałyśmy się przejechać "Elką", kolejką linową nad parkiem. Przy kupowaniu okazało się, że choć między nami jest mniej więcej pół roku różnicy wieku, to ja byłam wtedy jeszcze 'dzieckiem' i mogłam wsiąść z biletem ulgowym*, natomiast Zosia już musiała zapłacić za normalny bilet :)
Then we walked to Park Śląski (Silesian Park), which is located where Katowice meets Chorzów, where we wanted to have a ride on cable - railway. When we were buying tickets we found out, that I'm still a child (which means reduced price) and Zofia is an adult (which means normal price), although the difference between us is only half year.

Kolejką przedostałyśmy się na drugą stronę i od razu wróciłyśmy. Jazda nie trwała bardzo długo, ale wystarczyło, aby się napatrzeć na miejską panoramę.
We got to the end of the park and came back. The ride hasn't taken much time, but it was enough to look at Silesian cities landscape.





Opuściłyśmy park i poszłyśmy oglądać... Osiedle Tysiąclecia. W sumie oglądanie blokowisk to był mój pomysł. Zrobiłam "kilka" zdjęć i poszłyśmy dalej.
We left the park and went to see... Millenium Estate (Osiedle Tysiąclecia). Well, looking at blocks of flats was my idea. I made "few" pictures and we continued our trip.



Jako że jeżdżenie w tę i we w tę komunikacją miejską jest zdecydowanie bardziej męczące niż łażenie samemu, po zobaczeniu osiedla wracamy na Murcki. I siedzimy tam do następnego dnia, bo zaczyna padać. Pada też kolejnego ranka, ale dzielnie wsiadamy do autobusu, który zawozi nas do centrum - do Muzeum Historii Katowic. Zwiedzamy najpierw umeblowane secesyjne mieszkanie mieszkańców Katowic sprzed lat, następnie interesującą wystawę poświęconą historii miasta (i całego Śląska przy  okazji) - i ta była zdecydowanie bardziej interesująca, przynajmniej dla mnie. A potem, gdy przestało padać (ale nadal było szaro), Murcki i siedzenie nad zdjęciami.
Because going everywhere with tram and bus is much more tiring than walking, after Osiedle Tysiąclecia we came back to Murcki. And we're there for the rest of the day (as it starts raining). It was also raining on the following day, but we managed to get out, to the bus stop. The bus had taken us to the city center, to the Museum of the History of Katowice, where we saw two exhibitions. First one was a appartament of a family living in this area many years ago, second one was about the history of Katowice (and whole Silesia) - and this one was much more interesting, at least for me. And when it stopped raining, but sky was still grey, we were back in Murcki, looking at the pictures.



Następnego dnia pogoda znów pozostawiała sobie wiele do życzenia, przynajmniej do obiadu. Po obiedzie słońce, prawie bezchmurne niebo. Prawie od razu po moim przybyciu Zosia pokazywała mi zdjęcia Nikiszowca (wtedy jeszcze znalezione w internecie) i od razu postanowiłyśmy, że co jak co, ale Nikiszowca pominąć po prostu nie wypada. Przyszedł ten dzień, kiedy piękna pogoda była zbyt krótko, by mówić o jakimkolwiek bardziej intensywnym zwiedzaniu przy dziennym świetle, więc razem z mamą Zosi wybrałyśmy się do najładniejszej dzielnicy w Katowicach. Nie zawiodła oczekiwań ani trochę.
On the following day weather wasn't better, but after lunch the situation changed. The sun was shining, sky was nearly cloudless. One of the first thing Zofia had done after my arrival was showing me the pictures of Nikiszowiec (found on the internet) and we had immediately decided to go there. Then came the day, when sun appeared too late to talk about something more serious, so we and Zosia's mum went to the most beautiful district of Katowice. And the visit wasn't dissappointing at all. 


Zosia







Familoki, charakterystyczne parapety, familoki, pyszny sernik w Byfyju, familoki, słońce, familoki. Familoki. Familoki, czyli tradycyjne, kilkupiętrowe domy na Śląsku. Wyglądają znakomicie.
Familoki, characteristic window sills, familoki, delicius cheesecake in Cafe Byfyj, familoki, sun, familoki. Familoki. Familoki are traditional houses in Silesia. They look great.

Od razu z Nikiszowca pojechałyśmy do centrum, gdzie już we dwie odwiedziłyśmy kino, gdzie grali najnowszy wtedy film Woody'ego Allena.
From Nikiszowiec we went to the city center, where we visited cinema and watched there newest Woody Allen's film.

5 comments:

  1. Katowice looks like such a fascinating place! Thank you for showing it to us!

    ReplyDelete
  2. Katowice, tak bardzo niedaleko mnie!

    ReplyDelete

Dziękuję!