07 February 2015

alles gute


Bratu zimne ognie wypaliły dziurę w grubej rękawicy, wybuchało prawie pod naszymi nogami, a zaraz po ogłoszeniu z głośników poleciał walc. Wszystko działo się pomiędzy oborą a kościołem, u podnóży Alp. To była noc, z 31 grudnia 2014 na 1 stycznia 2015. 
A sparkler made a hole in my brother's glove, explosions were near our feet and just after the information we heard a waltz from the loudspeakers. Everything happened between cowshed and church, near the Alps. It was a night, which started on 31 December 2014 and ended on 1 January 2015.

Pod sceną pierwsi ludzie zaczęli się ustawiać na długo przed planowaną godziną. Stały drewniane daszki, pod którymi sprzedawano alkohol, koksowniki i stoliki. Kapela grała, ludzie stali przy stolikach i powoli przygotowywali się do świętowania.
In front of the stage people were gathering long before the hour on the posters. Alcohol, braziers and wooden tables. Musicians started playing, everyone else was slowly getting ready for the party.



Ale była dopiero dwudziesta pierwsza, więc poszliśmy najpierw na pizzę. Nigdzie indziej nie było wolnych stolików, a już w szczególności dla tak dużej grupy. Po kolacji wróciliśmy chwilę odpocząć do pokoi i po pół godzinie byliśmy ponownie na placu.
But it was 9 p.m., so we went for a pizza. There were no free tables anywhere beside this place, especially for such a big group. After dinner, we came back to our rooms and afetr 30 minutes we were back.



Prawie cała wieś świeciła pustkami, plac natomiast był zapchany. Niewielka część ludzi tańczyła, niektórzy puszczali fajerwerki. Muzycy grali rockowe kawałki, ale większość słuchaczy stała i rozmawiała z towarzyszami. Nie pomylę się najprawdopodobniej, jeżeli stwierdzę, że używano wyłącznie dwóch języków - niemieckiego i polskiego, przy czym tym drugim posługiwaliśmy się tylko my. Nie było odliczania - po prostu przestali grać i usłyszeliśmy, że zaczął się nowy rok. Fajerwerki poleciały w górę i we wszystkie pozostałe kierunki też, były też race i małe wybuchające "coś", może metr od naszych nóg. Z głośników poleciał walc, gdy więc tylko skończono ściskanie się i picie, ludzie zaczęli tańczyć. To znaczy oczywiście nie wszyscy. Ktoś pisał esemesa, ktoś puszczał fajerwerki, ktoś stał z czerwoną racą pod napisem  stylu gotyckim na budynku.
The village was nearly empty, but the square was crowded. Some people were dancing, some were letting fireworks. Musicians were playing rock songs, but most of their audition was just staying and talking with friends. I don't think it'll be a mistake if I write, that only two languages were spoken - German and Polish (and the second one only by us). There was no countdown, they had stopped playing and said, that the new year has started. More fireworks were let in every direction, there were also flares and something exploding near our feet. We heard a waltz from loudspeakers, so when hugging and kissing has finished, people started dancing. Of course not everyone, some were sending sms', some were letting the fireworks, someone was staying with a red flare under the inscription in the gothic style on a building.









Gdy wracaliśmy, spotkaliśmy ludzi w lokalnych strojach ludowych, rodziców z dziećmi, którzy na środku skrzyżowania na głównej ulicy odpalali sztuczne ognie. Na drodze leżało mnóstwo opakowań i papierków, było dosyć głośno.
When we were coming back, we saw people in traditional local clothes, parents with children, who were letting fireworks in the middle of the road. On the streets there was a lot of rubbish - what was left after fireworks. Too laud. 



Popatrzyłam na góry. Schowany częściowo za chmurami księżyc blado oświetlał zbocza. Nie było poza nim prawie żadnego źródła światła wysoko po drugiej stronie rzeki. Nie było ludzi. Nie było komu zauważyć, że jeszcze kilkanaście minut wcześniej pisaliśmy zupełnie inną datę w kalendarzu, że zaczęło się coś nowego. Wyglądały tak samo jak w dwa tysiące czternastym. Tak samo majestatycznie i niewzruszenie. Tam było cicho. Nikt nie wiwatował, nikt się nie całował, nikt nie tańczył z radości, że mamy kolejną sekundę, kolejną minutę, godzinę, dzień, miesiąc, rok. Tam po prostu trwała noc, noc, która za kilka godzin miała zakończyć się wschodem słońca i ustąpić na rzecz dnia. I gdy skończyła się radość, przeszliśmy do zwykłego trybu. Znów byliśmy tymczasowymi mieszkańcami Dorfgasteinu, znów łaziliśmy po miasteczku i po górach.
I looked at the mountains. Partly hidden behind the clouds moon gave a pale light to the mountains. There was nearly no different source of light, high on the other side of the river. No people. There was no one to see, that new year has just started. All looked like nothing had changed. There was the silence. There was just next minute of the night, which was supposed to end in few hours. And when the new-year joy has finished, we were back normal temporary citizens of Dorfgastein.

 

8 comments:

  1. genialne zdjecia. oddaja atmosfere sylwestra. oczekiwanie troche nie wiadomo na co.

    ReplyDelete
  2. dziękuję! właśnie, zawsze mnie to przy sylwestrze zadziwia :)

    ReplyDelete
  3. zuza, robisz coraz lepsze zdjęcia. aż Ci zazdroszczę jak pomysle że jestes mlodsza i masz więcej czasu na improvement ;)

    ReplyDelete
  4. koksowniki :D
    jej, jaki klimat! zdjęcia są fantastyczne. aż czuję bijącą z nich atmosferę:)

    ReplyDelete

Dziękuję!