03 February 2015

das dorf, die gebirge


Mieszkaliśmy w austriackiej wsi, jednej z tych, która wprawdzie znajduje się bardzo blisko kurortów narciarskich, to dogadać się można prędzej po niemiecku niż w jakimkolwiek innym języku, zupełnie obcy ludzie krzyczą do ciebie z okna "Grüß Gott" (po niemiecku "Szczęść Boże") na powitanie, a w każdym pomieszczeniu, do którego przychodzą goście wisi krzyż.
We were living in an Austrian village, one of those located near ski resorts, where it's nearly impossible to communicate only in English, where people you have never seen before scream "Grüß Gott" to you from the window and where in every place that guests may visit there's a cross.




Miałam tego pecha, że jakiś czas przed wyjazdem udało mi się załatwić sobie kontuzję wykluczającą przyjemną jazdę na nartach. Pierwszego dnia czułam się, jakbym była jedyną osobą przechadzającą się po ulicach osobą w okolicy. Większość ludzi jeździła na nartach, pozostali zostali w domach - padający intensywnie śnieg raczej nie zachęcał do spacerów. I ja przeszłam się jedynie główną uliczką i ścieżką nad rzeczką, poszłam do piekarni na pączka i wróciłam do pokoju. Mieszkaliśmy, jak znaczny procent odwiedzających Dorfgastein, w rodzinnym pensjonacie, jakich pełno w całej Austrii. Kilka małych pokoików, wspólna stołówka, gdzie wszyscy razem jedzą śniadanie - do wyboru kanapka z serem/szynką, płatki i przygotowane przez właścicielkę mistrzowskie jajka na miękko. Gdzie na korytarzu spotkany właściciel zapyta po niemiecku czy wszystko w porządku: coś nie działa? Morgen. Coś działa inaczej niż powinno? Morgen. "Morgen", czyli po niemiecku "jutro". Heute jest niedziela, w niedzielę się nie pracuje, morgen jest poniedziałek, w poniedziałek zajmiemy się naprawą. I już nikt nie narzeka. 
I had been so lucky, that some time before we went to Austria I had contused myself and it made impossible to enjoy skiing. On the first day I felt like I was the only person strolling on the streets of our village. Most of people were skiing on neighbouring mountains or they were staying at home - falling snow wasn't encouraging to go out. Even I was walking only on the main street and on the path by the river, went to the bakery for a donut and came back to the room. We were staying, like most of visitors of Dorfgastein, in a family guesthouse, quite popular in this country. Few small rooms, shared cafeteria, where everyone's eating breakfast - sandwich with cheese/ham, cornflakes or perfect soft boiled eggs. Where owner met on the corridor asks if everything is alright: something is not working? Morgen. Something is not working properly? Morgen. 'Morgen' means 'tomorow'. Heute is Sunday, nobody is working on Sunday in Austria, morgen is Monday, on Monday will try to fix everything. And nobody complains. 






Wieczorem poszliśmy na spacer po dorfie. Właśnie kończył się okres świąteczny, na głównej uliczce stały koksowniki. Dookoła nich gromadzili się ludzie, którzy popijajali aromatycznego glühweina (grzane wino). I choć było dosyć ciemno, a śnieg nadal padał, to ulica była pełna ludzi. 
In the evening we went for a walk in the village. It was the end of the Christmas time, there were braziers on the main street. People were gathering around them and drinking aromatic glühwein. And although it was dark outside and snow was still falling, street was full of people.



Kolejnego dnia znów padało, mimo to po południu w nieco większym składzie poszliśmy na krótki spacer. Doszliśmy do dolnej stacji kolejki i zeszliśmy na dół, gdzie zjedliśmy w cukierni po ciastku. Mi przypadł w udziale mały kawałek Sachertorte. Rok wcześniej próbowałam po raz pierwszy tego czekoladowego cuda w Wiedniu (ale nie w Café Sacher) i był to pierwszy odnotowany w historii przypadek, kiedy nie byłam w stanie zjeść całego kawałka ciasta, bo było dla mnie zbyt czekoladowe. W cukierni połączonej z piekarnią (tą, w której byłam poprzedniego dnia) był jednak nieco mniejszy i bardziej zjadliwy.
On the following day snow was still falling. However, in the afternoon we went for a short walk. We reached the station of the cable railway and went down, to a café. I ate a small piece of a Sachertorte. Year before, I had tried to eat it in Vienna (but not in Café Sacher) and it was the first time I think, when I wasn't able to eat something made from chocolate. In this café (connected with a backery, that I'd visited previous day) was a bit smaller and more tasty. 



***
Następny dzień przyniósł ze sobą następną porcję śniegu. Powoli zaczęliśmy się przyzwyczajać, nikt jednak nie tracił nadziei, że w końcu przestanie padać. Zabawne, w Polsce trzymaliśmy kciuki, żeby spadł, tutaj - żeby przestał. Po odprowadzeniu jeżdżących poszliśmy na krótki spacer po okolicy wyciągu narciarskiego. Był prawie zamarznięty strumyk, była ośnieżona zjeżdżalnia i działające mimo wszystko armatki śniegowe, cała masa narciarzy i dzieciaków jeżdżących na sankach. Tą część dnia zakończyliśmy ciepłą herbatą.
Next day brought new portion of snow. We had slowly started to get used to it, but we still had hope to see the sun soon. Funny, in Poland we wanted snow to start falling, there - to stop. After leaving skiers by the cable railway, we went for a short walk. We saw nearly - frozen stream, a slide covered with snow, working snow cannons, lots of skiers and children sledding. This part of a day we finished with a hot tea.





Rozgrzani ciepłą herbatą zeszliśmy do wsi. Szliśmy przed siebie, nie do końca przeczuwając, co możemy zobaczyć. Było zupełnie pusto. Żywej duszy nie widzieliśmy dookoła. Domy drewniane, poozdabiane tak, że ze świecą podobnych szukać. Przy jednym z domów biegał nieduży pies. Przy innym kuce kopały się nawzajem  i ze smutnymi oczami szukały wysuszonej trawy wystającej spod śniegu.
After drinking hot tea we went down to the village. We were walking, not excactly knowing what we're going to see. Village was empty. We couldn't see anyone near us. Wooden houses, beautifully decorated. Near one of them a small dog was running. In front of other ponies were kicking each other and with sadness in their eyes they were looking for dry grass underneath the snow. 


Wróciliśmy do głównej części wsi by zobaczyć kościół i cmentarz. Mam wrażenie, że wszystkie kościoły na austriackich wsiach i w małych miastach wyglądają identycznie. Na zewnątrz bardzo proste, bez dodatkowych upiększeń, w środku, choć już nieco bardziej bogato, nadal skromnie. Przed kościołem stał biały pomnik pokryty gdzieniegdzie śniegiem. Nie był zbyt duży, nie był bogato zdobiony, mimo to dokładnie można było poczuć, o wzbudzenie jakich emocji chodziło rzeźbiarzowi. Podpis na dole: ku pamięci naszych poległych synów. Synów poległych w latach 1914-1918 oraz 1939-1945. Weszliśmy do środka. Powitały nas dwie tablice, jedna ze zdjęciami, druga bez. Na zdjęciach w hitlerowskich mundurach. Przy dacie zgonu - miejsce: ogólnikowo (wschód), trochę dokładniej (w Polsce), przy niektórych nawet miasto (Breslau, znaczy Wrocław). Wyszliśmy na zewnątrz.
We came back to the central part of the village, to see the cementry and the church. It looks like all of the churches in Austrian villages. In front of it there was a monument, it was white and covered with snow. It wasn't big, neither impressive, but in it's simplicity there was something, that made us know, what the sculptor wanted us to feel. "In memory of our beloved fallen sons". Sons, who had died in the years of first and second world war. We went inside and saw two plaques, one with photos and one without them. Photos of men in uniforms. Next to them - a place: sometimes just a direction (east), sometimes more directly (Poland), sometimes even a certain city (Breslau, it means Wrocław). We went outside.


***
Na oślej łączce na stoku było mnóstwo dzieci w kolorowych kurtkach, zjeżdżały na nartach i sankach z prawie płaskiego stoku. Chichotały i piszczały, a w tle chmury spływały po zboczach gór, coraz niżej i niżej. Z głośników donośny głos informował o czymś po niemiecku, a my staliśmy i obserwowaliśmy moją ciocię, która pod okiem taty próbowała swoich sił na nartach.
There was a lot of children in colorful jackets, they were skiing on a nearly flat piste. We could hear them laughing, mountains were getting covered with clouds. We were staying and observing my aunt, trying to ski.



***
Kolację jedliśmy prawie za każdym razem w innym miejscu, bo choć wieś była nieduża, z tym akurat problemu większego nie było. Najbardziej zapadły mi w pamięć dwie. Pierwsza, bo ciocia zamówiwszy sałatkę dostała dwa listki sałaty i kilka wiener schnitzli, czyli sporych kotletów, przypominających nieco nasze schabowe. Druga, bo jedliśmy ją w większym gronie i z trudem starczyło miejsca, a jadłam wtedy przepyszne wegetariańskie szpecle z grzybami. Po jedzeniu, spacer po ośnieżonych górach.
We were eating dinners every evening in a different place. Although the village wasn't big, it wasn't a problem. During one, my aunt asked for a salad and got four salat leaves and few wiener schnitzels, which are quite big cutlets. Another one we had with more people than usual and I ate vegetarian spaetzle with mushrooms (delicius). After dinner, we were always going for a short walk in the mountains.




11 comments:

  1. Jak skończę ze zdjęciami z Austrii, to opowiem o Laponii, tam to dopiero jest zima! :D

    ReplyDelete
  2. Taką zimę, jak na zdjęciach, mogłabym polubić... :)

    ReplyDelete
  3. Jak skończę ze zdjęciami z Austrii, to opowiem o Laponii, tam to dopiero jest zima! :D

    ReplyDelete
  4. Niesamowicie klimatyczne zdjęcia, lubię to Twoje oko do szczegółów (All you need is love mnie po prostu urzekło)

    ReplyDelete
  5. What an incredibly majestic place! I adore the mountains!

    ReplyDelete
  6. It is! I'll show some more pictures of the Alps in one of the following posts :)

    ReplyDelete
  7. możesz przybić piątkę z tomkiem, na tydzień przed wyjazdem do rzymu rozwalił sobie na łyżwach kolano ;) fajnie że tak rodzinnie sobie jeździcie.

    ReplyDelete
  8. ja to miesiąc prawie wcześniej :D ale piątkę przybijam!

    ReplyDelete
  9. Jaki puszysty ten śnieg *_____* cudowne zdjęcia, podoba mi się, że tak podróżujecie w rodzinnym gronie. Nie jest to dość często spotykane

    ReplyDelete
  10. Dzięki! W Austrii byliśmy w siódemkę przez większość czasu :)

    ReplyDelete

Dziękuję!