30 March 2015

Avantouintipaikka { Suomi osa V }


Trwało dziesięć sekund, a po tygodniowym wyjeździe to wydarzenie pierwsze przychodzi na myśl. 
It lasted ten seconds and after week long trip that's what first comes to my mind. 

Dziesiątki wysłanych wiadomości i maili. Odpowiedziało kilka osób, negatywnie. Na tydzień przed wyjazdem, kiedy powoli zaczynam tracić nadzieję, dostaję wiadomość od Anny. W końcu pojawia się nadzieja, że uda mi się cokolwiek zrobić. Wstawienie kilku zdań z prośbą o kontakt w stopce posta czy na facebooku, było dla mnie jak wyprawa w Himalaje, a nad każdą wysłaną wiadomością siedziałam zbyt długo, próbując dobrać najlepsze słowa i tysiąc razy sprawdzając każdy zwrot w słowniku. I cisza. Nie wiem, czy kiedykolwiek stresowałam się czymś aż tak bardzo. Ale gdy pewnego szarego dnia, gdy siedziałam w domu pod Warszawą i próbowałam się uczyć, napisała do mnie Anna i od tej pory, aż do wyjazdu uśmiech nie schodził mi z twarzy. Jak miałoby się nie udać, jak się uda na pewno.
Many sent messages, written information and e-mails. Few people replied, negatively. A week before we left, when I had been thinking, that my idea wasn't good enough and there's no hope, I had received a message from Anna. Finally, I saw that I really can do something. Putting few sentences online was like climbing in Himalayas, I had spent too much time writing messages, trying to find suitable words (and checking them hundred times in dictionary). But when on a grey day (when I was still in Warsaw) Anna wrote to me, I've been smiling all the time. It must go off well. 

Annę znalazłam przez flickr, na którym obserwowałam ją już od jakiegoś czasu. Napisałam do niej... i spotykamy się w Kahvila Kauppayhtiö, zaproponowanej przez Annę kawiarni. Poznaję ją od razu, witamy się i idziemy kupić coś do picia. Wzięłam mleko z kawą, Anna herbatę. I rozmawiamy przez prawie dwie godziny. Moja pierwsza rozmówczyni w Laponii mieszka od zawsze, zanim przeniosła się do Rovaniemi, mieszkała w Muonio, które znajduje się dalej na północny zachód. Studiuje, robi zdjęcia, jest weganką i interesuje się jeszcze ekologią. I ma brata, który jest skoczkiem narciarskim. Dzięki niej wiem teraz zdecydowanie więcej, widzę zdecydowanie więcej.
I found Anna on flickr , I was following her for some time. I wrote to her... and now we're meeting in Kahvila Kauppayhtiö. I recognize her immediately and after greeting we go to buy something to drink. I take milk with coffee, Anna - tea. And we talk for nearly two hours. She's been living in Lapland, Finland, all the time, before she moved to Rovaniemi, she was living in Muonio (farther North - West). She's studying, she takes beautiful pictures, she's vegan and interested in ecology. Thanks to her, I know much more and I can see much more now. 

Pyta, czy mam kostium. Jasne, że mam, pamiętam, pisała mi o tym, gdy byłam jeszcze w Warszawie. A ręcznik? Nie, niestety nie mam. Anna dzwoni do chłopaka, Lauri zabierze go z ich domu. Wychodzimy na zewnątrz. Sypie śnieg, wieje wiatr, jest jakieś -8 stopni. Idziemy przed siebie, mrużac oczy. Zatrzymujemy się na moście. To tam wskazuje. Ciepłe światło na granicy rzeki i lasu, po jednej stronie przyjazne miasto, dalej jest las, zamarznięte rzeki i jeziora, nieprzenikniona ciemność. Próbuję wyciągnąć aparat z plecaka, robię zdjęcie. Schodzimy z mostu, idziemy w stronę samej rzeki. Anna przedstawia mi Lauriego, kierujemy się w trójkę w stronę szatni - bordowych i granatowych budek w śniegu. Ona nie może dzisiaj iść z nami, ale może za to zrobić mi kilka zdjęć w tym czasie. Rozdzielamy się. Boisz się? słyszę pytanie. Oczywiście, że się boję, jakbym miała się nie bać. Nie myśl o tym. Po prostu idź. Zarzucam na siebie czerwony koc, wychodzę za zewnątrz. Idę. Śnieg chrzęści pod gumowymi podeszwami klapków, kurczowo ściskam sznur przy zejściu, w obawie przed poślizgnięciem się na śliskiej ścieżce.
She asks me, if I have a swimming suit. Sure, I have, she wrote about it when I was still in Warsaw. And towel? No, unfortunately. Anna calls her boyfriend, Lauri will take additional tower from their home. We leave the kahvila. The snow is falling, it's windy and it's about eight degrees below zero. We're moving forward, squinting our eyes. We stop in the middle of the bridge. It's there - she shows. Warm light on the border of the forest and frozen river, on the other bank of it there is a friendly city, farther the forest, frozen lakes and rivers, darkness. I'm trying to take my camera from the backpack, take the picture. By the river, there are warm cloakrooms, where Lauri is waiting for us. Anna isn't able to go with us, but she can do few pictures. Are you scared? - I hear a question. Am I? Of course I'm scared, it's impossible not to be scared right now. Don't think about it. Just go. I take a red blanket and go out. I'm walking, fresh snow is cruching under crepe soles of flip - flops.


Mijamy żółte tablice informujące o kruchym lodzie. Kładę kocyk na pomoście, ściągam buty. Stoję boso na drewnianych deskach, w samym kostiumie. Lauri schodzi powoli do wody. Idę za nim. Nie myślę o tym, jak zimna jest woda, o cienkiej warstwie lodu, która powoli tworzyła się na zburzonym wiatrem lustrze wody. Nie myślę wcale, macham rękami i nogami, próbując znaleźć stopami dno. Nie potrafię uspokoić oddechu. 
We pass by yellow signs informing about thin ice. I put the blanket on the pier, take off shoes. I'm standing with my bare feet on the boards, only in swimming suit. Lauri goes into the water. I don't think how cold is the water, about very thing layer of ice that was emerging on the water level. I don't think at all, I'm just moving my hands and feet, trying to find the bottom. I can't breathe calmly.
 
photo: Anna Luna Photography

Dno. Zaczynam oddychać normalnie. Anna prosi, żebyśmy się uśmiechnęli i pomachali do niej. Żyję! Siedzę w zimnej jak diabli wodę, sama nie wiem jak długo! Jest dobrze! Czuję się, jakbym jeszcze przed chwilą walczyła rozpaczliwie o życie, a teraz po prostu żyła chwilą.
Bottom. Finally I can breathe normally. Anna asks us to smile and wave to her. I'm still alive! I'm sitting in freezing cold water, I don't even know how long! It's good! I feel like I was fighting for my life and now just living and enjoying it. 
 
Widzę, jak Lauri wychodzi z wody. Idę za nim, opatulam się kocem. Anna robi mi kilka zdjęć. Widzę, że moje nogi i ramiona są zupełnie czerwone, pieką. Idę jak najszybciej do szatni. Ciepłej szatni.
I see that Lauri is leaving, so do I. I cover myself with blanket, Anna takes few pictures of me. I can see, that my legs and arms are red, they're tingling, so I walk as fast as possible to the cloakroom. Warm cloakroom.

Wycieram się i przebieram się jak najszybciej. Gdy wychodzimy, musimy wpisać się na listę i możemy iść. Robię trzy zdjęcia Annie  i Lauriemu, spoglądam stronę avantouintipaikka - przerębla do pływania.
I change clothes quickly. When we're leaving, we have to sign on a special list and we can go. I take three pictures of Anna & Lauri and look at avantouintipaikka - ice - swimming place. 

Jesteś bardzo dzielna mówi Anna. Z reguły ci, którzy wchodzą po raz pierwszy, piszczą i wybiegają, a ty siedziałaś i to całkiem długo. Ile z reguły siedzą? Maksimum pięć sekund. Ale ty byłaś tam dłużej, jesteś bardzo dzielna. Ile tam siedziałam? Bardzo długo! Całe dziesięć sekund!
You are really brave says Anna. Usually those who are there for the first time scream and run out, but you stayed in the water for quite a long time. How long they usually spend in the water? Maximum five seconds. But you were there longer, you're really brave. How long? Really long! Whole ten seconds!

Idziemy we trójkę w stronę Ounasvaary, wchodzimy do sklepu. Rozmawiamy przez chwilę o salmiakach - solonej lukrecji. Anna poleca mi SuperSalmiakki, pastylki Fazera. Ma rację, są zdecydowanie najlepsze.
We're heading for Ounasvaara, on our way we go the shop. We're talking for a while about food, mostly about salmiakki. Anna recomends Super Salmiakki, Fazer pastilles. She's right, they're really the best.

Po powrocie oglądam zdjęcia. To naprawdę ja?
Nie patrzyłam na krajobraz, wydaje mi się, że nie patrzyłam na nic. Nie patrzyłam na nic, nie myślałam o niczym. Byłam - po prostu.
When I'm back, I look at the pictures taken by Anna. It's really me?
I wasn't looking at the landscape, I think I wasn't looking at anything. I wasn't looking at anything, I wasn't thinking about anything. I was - simply.

Dziękuję.
Thank you.
Kiitos.  



32 comments:

  1. O kurcze, jak pięknie napisane! Masz talent! :) Lubię czytać takie rzeczy, naprawdę. W pewnej chwili poczułam, że jestem tam z Tobą i aż ciarki przeszły mi po plecach, gdy popatrzyłam na Twoje zdjęcia :)

    ReplyDelete
  2. moje i Anny :) dziękuję, bardzo mi miło czytać takie komentarze :)

    ReplyDelete
  3. Kiedyś koleżanka mi proponowała morsowanie zimą w Krakowie i się nie odważyłam a Ty szalejesz w takim miejscu! Muszę spróbować koniecznie :)
    Btw Anna ma urocze fotografie na swoim Flickrze :O

    ReplyDelete
  4. To coś niesamowitego, spróbuj :D

    ReplyDelete
  5. Jak będę miała okazję to spróbuję się odważyć :D

    ReplyDelete
  6. No nieźle :) Takich rzeczy jeszcze nie próbowałem. Próbowałem jednak po sesji 15-20 minutowej w saunie, wyjść na śnieg i tam przez około 1-2 minuty się chłodzić. Przyjemne to i fajne.

    ReplyDelete
  7. A ja mam takie pytanie - nie rozchorowalas sie po tym morsowaniu? Slyszalam, ze kapiele w zimnej wodzie wzmacniaja odpornosc organizmu, ale jak ktos nie jest przyzwyczajaony....

    ReplyDelete
  8. Zgadzam się całkowicie 😄

    ReplyDelete
  9. W moim przypadku to raczej nie taki nieprzygotowany, bo wcześniej przez kilka dni chodziłam do sauny o potem na śnieg 😃😃😃 nie, nie pochorowałam się

    ReplyDelete
  10. That is so wonderful, I can't believe you did that! I haven't found the courage yet, in all these years!

    ReplyDelete
  11. Podziwiam :D I bardzo podoba mi się Twój pomysł, żeby po maturze spędzić całą zimę w Finlandii, jestem ciekawa Twoich spostrzeżeń :)

    ReplyDelete
  12. I still can't believe I've done it! I think, that without Anna & Lauri I wouldn't have even thought about it :D

    ReplyDelete
  13. Haha, sama jestem ciekawa jak to będzie :D

    ReplyDelete
  14. dzięki! e, to nie jest naprawdę trudne, tak jak mi powtarzali, po prostu się idzie i nie myśli o tym, że zaraz będzie się w lodowatej wodzie ;)

    ReplyDelete
  15. niesamowita sprawa, nie sądzę bym ja się zdobyła na podobny wyczyn

    ReplyDelete
  16. Uff, aż mi się zimno zrobiło. Bardzo podoba mi się forma tego wpisu, no i zdjęcia, jakoś tak pasują i wszystko fajne współgra. Trochę mi brakło refelksji na koniec, spodobalo Ci się? zostaniesz morsem?

    Pozdrawiam

    ReplyDelete
  17. Dzięki. Chętnie bym została, tylko niestety nie mam niedaleko domu żadnego bardziej czystego zbiornika wodnego :D

    ReplyDelete
  18. dzięki:) w dole Alpy i Dolomity

    ReplyDelete
  19. No nieźle. Aż przeszły mnie dreszcze! ;)

    ReplyDelete
  20. wow, szacun! - to pierwsze słowa, które cisną mi się na usta po zobaczeniu Cię w przeręblu :) fajnie napisany tekst i zdjęcia oddające klimat miejsca - bardzo przyjemnie się czyta :)
    plus za kontakt z lokalsami - to właśnie oni pozwalają nam lepiej zrozumieć dane miejsce i wprowadzić w jego klimat. pozdrawiam :)

    ReplyDelete
  21. dzięki!
    zdecydowanie, stuprocentowo się zgadzam!

    ReplyDelete
  22. cześć zuza! chyba pierwszy raz Cię widzę :)
    ale fajnie. już w tę zimę myślałam o morsowaniu, jeszcze dwie zimy i się zdecyduję.

    skąd w ogóle u Ciebie ta finlandia tak mocno siedzi? jak to się zaczęło?

    ReplyDelete
  23. dobra, muszę przyznać, że śniegu mam już w tym sezonie dość :D
    w każdym razie super ta kąpiel w przeręblu! :D

    ReplyDelete
  24. było jeszcze selfie z petersburga i jedno zdjęcie z fogaraszy, ale tak żeby było twarz bardziej widać to chyba pierwsze :D

    skąd to szczerze mówiąc trudno powiedzieć, pojechałam po raz pierwszy dwa lata temu i spodobało mi się ogólnie, najbardziej język i cisza dookoła. półtorej roku temu byłam znowu, jeszcze bardziej na północy i w sumie w norwegii niż w finlandii, ale do warszawy wróciłam już kompletnie zadurzona. tak samo z siebie się wzięło, nie wiem, co lubię najbardziej. wszystko chyba. a jak zaczęłam się uczyć fińskiego i coraz bardziej się zagłębiać, to poszło dalej samo...

    ReplyDelete
  25. szczerze to ja w w-wie praktycznie zimy nie miałam, bo tak, żeby i śnieg i mróz były jednocześnie, to w sumie maks. kilka dni, więc się nie liczy :D nawet dzisiaj wszędzie śnieżyce, tylko u nas śnieg, grad, deszcz i na plusie temperatura :D

    ReplyDelete
  26. O MÓJ BOŻE! Serio? i nie zamarzłaś? wow, serio, jesteś bardzo dzielna :D :D :D niesamowite :D

    ReplyDelete

Dziękuję!