08 March 2015

medium format #4


Minęły trzy miesiące od ostatniego wpisu ze zdjęciami robionymi Lubitelem, czas najwyższy na uzupełnienie. Dziś wystąpią: Lubitel 166B i Kodak Portra 400.
Last post with medium format pictures appeared three months ago, so it's time to show something new. Today: Lubitel 166B + Kodak Portra 400.


Film dostałam na szkolne Mikołajki i choć już kilka dni później czekał cierpliwie załadowany, pierwsze zdjęcia zrobiłam dopiero pod koniec miesiąca. Trochę dlatego, że z temblakiem (który nosiłam przez pierwsze dwa tygodnie grudnia i lutego) trochę to niewygodne, trochę dlatego, że po prostu nie miałam okazji. Bo jak już gdzieś wychodziłam, to miałam przy sobie cyfrę albo analogowego nikona. 
Although I got the film for St. Nicolas Day from my friend, I took first pictures in the end of the month. Mainly because using any camera when wearing a sling (first weeks of December and February) is not that comfortable, but also because when I was going out I usually had my DSLR or Nikon (35mm) with me. 

 Jak już pewnie zdążyliście przeczytać, Sylwestra spędziliśmy na austriackiej wsi. Potem miało być kilka dni w Wiedniu, ale skończyło się na jednym noclegu. Czyli łącznie w Wiedniu dwa sobotnie wieczory, dwie noce i dwa niedzielne poranki. Na zwiedzanie Austrii to dosyć kiepski pomysł, bo wtedy wszystko jest pozamykane. W sobotę na jednej z ważniejszych ulic o osiemnastej otwarte były tylko sieciowe knajpki, kebaby i wegańskie lody sprzedawane przez Włocha (całkiem niezłe). I wciąż nie wiem, czy mi się to miasto podoba (choć skłaniam się raczej ku odpowiedzi negatywnej).
As you had probably already read, we had spent our New Year's Eve in Austrian countryside. Later we had wanted to stay for a few days in Vienna, but eventually we were there only for a night. So during my whole life I've spent in this city two Saturday afternoons, two nights and two Sunday mornings. Staying in Austria for a weekend is not such a good idea, as everything is closed really early. On Saturday, on one of main streets at 6 p.m. only a few restaurants, kebabs and vegan Italian ice cream were open. So I still don't know if I like this city (but I think I don't).

 Moja pierwsza podróż jako szesnastolatki (nie, to nie brzmi jakoś bardziej dorosło, wręcz przeciwnie), czyli Finlandia na przełomie stycznia i lutego. Biało, cicho i tak dalej. Zdjęcie (a właściwie zdjęcia, bo przypadkowe podwójne wychodzą mi zdecydowanie za często) zrobione pod domem. 
My first travel as a 16 - years - old (oh, it doesn't sound serious at all), Finland, last days of January and first of February. White & silent. Picture (actually pictures, accidentaly double exposures are quite common for me) taken just after leaving our house. 

Znów w domu. Przez cały styczeń byłam w Warszawie i okolicach przez trzy tygodnie, z czego przez 1.5 tygodnia chodziłam do szkoły. Przez pierwszy tydzień ferii siedziałam w domu, raz zdarzyło mi się pójść na wystawę (Postęp i higiena w Zachęcie, zrobiła na mnie ogromne wrażenie), dwa razy do kina. Miałam przeczytać "Kalevalę" (ale mi się nie udało...). Drugi to wiadomo, trochę dalej. Niestety, taka okazja nieprędko się powtórzy, a teraz czeka mnie najmniej przyjemny okres na tym etapie edukacji, czyli prawie codziennie kartkówki i testy, bo materiał trzeba do egzaminu przerobić (i powtórzenie przy okazji też obowiązkowo...). Raz w tygodniu na 7.00, raz na 7.30, trzy razy na ósmą (mieszkam pod Warszawą, uczę się w centrum). Poranna kawa (90% mleka i 10% kawy, nadal nie lubię jej smaku, ale chodzę jeszcze bardziej nieprzytomna jak jej nie wypiję) zajęła miejsce porannej herbaty. [Jeszcze tylko 3.5 roku i koniec!]
At home again. In January I was there for 3 weeks, at school only for 1.5. During first week of winter break I stayed at home, but also managed to see an exhibition (Progress and Hygiene in Warsaw's Zachęta Art Gallery) and visit local cinema twice. I wanted to read "Kalevala" (I wanted). Second week is as you know, far away. Unfortunately, such thing will not happen soon and I'm now in the middle of the hardest time of this part of my education proccess. Short tests and tests nearly everyday. Lessons from 7 a.m. (once), 7.30 (once) or 8 a.m. (three times a week) - I'm living in the suburbs and going to school in the city center, so it's not that nice. Morning coffee (90% milk, 10 % cofee, I still don't like it, but I'm sleeping without it) instead of morning tea. [Just 3.5 years until the end!]

16 comments:

  1. Great! The quality of medium format is just great!

    ReplyDelete
  2. Dziwny masz rozkład godzin w szkole, bo lekcje chyba dalej trwają po 45 minut? :P Jesteś jeszcze w Gimnazjum czy już w Średniej? A do kawy, albo mleka z kawą może dodać trochę syropu z dzikiej róży, może to poprawi jej smak :)

    ReplyDelete
  3. O, to muszę spróbować, brzmi nieźle 😊 gimnazjum, gimnazjum. Lekcje po 45 minut, ale o siódmej (tzn. zaczyna się o siódmej najwcześniej) jest godzina zero, o 7:30 jest skrócone przygotowanie do egzaminu 😄 to trochę skomplikowane, ale do ogarnięcia 😄

    ReplyDelete
  4. Thank you Polly! I also love medium format 😊

    ReplyDelete
  5. aa, taki myk :D ja chyba byłam 5 rocznikiem, który szedł do gimnazjum i nic nas nie przygotowywali do egzaminów go kończących :P to był tylko taki większy sprawdzian, tylko ładniej trzeba było się ubrać :D

    ReplyDelete
  6. to nie fair, nas już trzeci rok przygotowują :(

    ReplyDelete
  7. bo wtedy te testy to był jeszcze eksperyment :P

    ReplyDelete
  8. Dziękuję bardzo :) Kurczę, zastanawiałam się odkąd je zobaczyłam, czy na pewno je publikować, bo takie słabe mi się wydawały :D

    ReplyDelete
  9. Widzę, że nie tylko ja mam taki problem z częstym pisaniem ;p

    ReplyDelete
  10. a wydawało mi się, że raz w tygodniu to nie jest rzadko... :(

    ReplyDelete
  11. to 5 zdjęć, a reszta klatek? ;)
    pierwsza i trzecia mają ode mnie wielkie lajki.

    ReplyDelete
  12. reszta a) nie podoba mi się, b) są na nich ludzie, którzy niekoniecznie chcieliby się tutaj znaleźć :D
    dziękuję bardzo :)

    ReplyDelete
  13. a to i tak prawie połowa ;)

    ReplyDelete
  14. Klisza to jednak inne zdjęcia, klimat widać na każdym z nich a nie na jednym na 100 :) Ale hurtowo używana to za droga zabawa, w zeszłym roku wypstrykałam z 20 filmów na projekty i wydałam wszystkie swoje pieniądze na wywoływanie :(

    ReplyDelete
  15. Też mnie to boli :( Z tym klimatem to sama prawda!

    ReplyDelete

Dziękuję!