14 June 2015

Niecodzienności - Łódź


Stolica polskiego filmu, wzornictwa, sztuki, przemysłu włókienniczego, rewolucji, murali. Łódź.
The capital city of Polish cinema, design, textile industry, revolution, street art. Łódź.

Byłam tu po raz ostatni w piątej klasie podstawówki, na jakiejś wystawie w Manufakturze, na wycieczce klasowej. Było fajnie, ale miasto wydało mi się mało interesujące. Wróciłam po kilku latach i jest zupełnie inaczej. Przyjechałam na łódzki FotoFestiwal 2015, wycieczka i bilet jako prezent na Dzień Dziecka.
Last time I visited it was about four years ago, on a school trip to see an exhibition in Manufaktura. It was nice, but city itself didn't seem to be interesting. I came back few years later and it's totally different. I came for FotoFestiwal 2015, a trip and a ticket were my Children's Day gifts. 
Pierwszy spacer w towarzystwie charakterystycznej zabudowy na ulicy Tymienieckiego, z jednego końca na drugi, do Art_Inkubatora. Jako pierwsze zdjęcia, które wieczorem miały pójść na licytacje. Jedne z najbardziej znanych nazwisk: Zofia Rydet, Chris Niedenthal, Kacper Kowalski. Doskonałe kadry, przykuwające wzrok obrazy. Obcowanie ze taką sztuką i automatyczne zapisywanie w głowie koncepcji, snucie planów, łączenie emocji z ujęciem, niewyczerpane pokłady entuzjazmu. Jest dobrze.
A first walk and characteristic architecture on Tymienieckiego street, from beginning to the end - to the Art_Inkubator, where I saw first photographs. Those, which would be sold in the evening: Zofia Rydet, Chris Niedenthal, Kacper Kowalski. Perfect pictures. Being surrounded with art makes me enthusiastic. Looks great.



Krótka przerwa, mini-wege-pizza z jedzeniowozu, szklana butelka kofoli, ostatni raz piłam ją jak wracałam z gór, śnieżyca, mgła, a potem nagle się rozpogodziło i było widać gwiazdy, prawie jak na dłoni, ładnie padało światło na pozostałe chmury. Dookoła połączenie nowoczesności z post-fabryczną rzeczywistością i post-peerelowskimi śladami, czerwone mury i bloki, ceglana czerwień wygląda dobrze z szarością.
A short break, small vegan-pizza from foodtruck, a glass bottle of kofola (last time I drunk it was when I was coming back from the mountains, outside was fog and suddenly sky was clear, we could see stars). Around a fantastic mixture of modernity and post-factories reality and signs of People's Republic of Poland, red bricks and blocks of flats, red looks good with grey.

Na Piotrkowskiej francuskie flagi, sery i słodycze z Zachodu. Warto nie ulec i dojść do numeru 138/140, do OFF Piotrkowskiej. Tutaj jest wszystko, od najbardziej podstawowych potrzeb (świetne jedzenie, do wyboru do koloru), przez sklepy z ubraniami i pchli targ, który wygląda jak jeden z warszawskich-targów-młodych-polskich-projektantów do galerii. I jest miejsce tutaj dla fotografii - dla "Niedecydujących momentów" Krzysztofa Millera. Niedecydujących? Trumny w Bukareszcie. Pałac prezydencki w Czeczenii. Pijany rowerzysta w Polsce.
On Piotrkowska there were French flags, cheese and sweets from West. But instead of looking at it we came to Piotrkowska 138/140, to OFF Piotrkowska. There you can find everything - from the most basic needs (great food), through shops with clothing and flea market, which looks like one of those Warsaw's young-designers-market, to the gallery. And there's also a place for photography - for "Undecisive moment" by Krzysztof Miller. Undecisive? Coffins in Bucharest. President's Palace in Grozny. Drunk cyclist in Poland.


W Domu Literatury miała miejsce próba jakiegoś przedstawienia, ale ktoś potrafił wskazać jak iść na wystawę. W kamienicy, takiej prawdziwej, jak przeniesionej tutaj prosto ze swoich czasów - "Wyspy Rygi". Mała Łotwa.
In Dom Literatury there was a rehersal, but someone showed us how to find an exhibition. In a real tenement house - "Islands of Riga". Latvia in miniature.



Na zewnątrz murale, tutaj wydają się być nieprzypadkowo na swoich miejscach, nie jako sztuka dla sztuki, ale jako sztuka dla miasta Łodzi. W poczwórnej galerii w ŁDK pustka po zaginionych, niepokój w oczach, które widziały Syberię w młodości, mali my i nasze problemy, klęski i niepokoje. W hotelu była wystawa DEBUTS. Niesamowita.
There are a lot of murals in Łódź, they seem to be on right places, not as an art for art, but as art for the city of Łódź. W galleries of ŁDK emptiness after lost, anxiety in eyes, which saw Siberia, small ourselves and our problems, failures and unrest. In one hotel there was a DEBUTS exhibition. Impressive.



Po Manufakturze biegały dzieci, na placu sprzedawane były lody. Sobota, w poniedziałek Dzień Dziecka.
Around Manufaktura there was a lot of children, on the square we bought ice cream. Saturday, on Monday Children's Day.


Kolorowe, małe zdjęcia z telefonu, duże i czarno-białe z lubitela. // Color, small pictures from phone, big and b&w from lubitel.

14 comments:

  1. tak pięknie brzydka ta Łódź :D

    ReplyDelete
  2. Mi się bardzo podoba ❤️

    ReplyDelete
  3. O niektórych ludziach mówi się, że mają "nieoczywistą urodę". Widać z miastami też tak może być ;)

    ReplyDelete
  4. Dokładnie, nieoczywista uroda! Bo Łódź nie jest brzydka

    ReplyDelete
  5. Łódź jest magiczna... muszę ją koniecznie lepiej poznać, bo znam ją tylko tak pobieżnie, niestety :)

    ReplyDelete
  6. bylismy w łodzi dwa lata temu i już wtedy bardzo mi się podobało, próbowałam zwalczyć miano najbrzydszego miasto w polsce, ale nikt mi nie uwierzył :( a już teraz widzę, że sie zmieniło na plus odkąd my bylismy.

    ReplyDelete
  7. jeszcze nie byłam, po wakacjach się wypowiem ;) ale akurat u mnie "pięknie brzydkie" to komplement i mam słabość do tego rodzaju miast :D

    ReplyDelete
  8. Szkoda, że nie udało mi się wybrać do Łodzi w czasie trwania tego festiwalu, ale mam nadzieję, że nadrobię to przy jakiejś innej okazji :)

    ReplyDelete
  9. troszeńkę jak kato, nie?

    ReplyDelete
  10. Fotofestiwal był niesamowitym wydarzeniem, więc wtedy najlepiej, ale do Łodzi zawsze dobrze :D

    ReplyDelete
  11. Wiadomo :D Taki mam zamiar :D

    ReplyDelete
  12. na Twoich zdjęciah na pewno ma duszę

    ReplyDelete

Dziękuję!