30 October 2015

Cities by rivers | 7

Ostatnie przystanki w drodze do domu, inne od dotychczas przebytej drogi. 

Last stops on the road, different from the previous ones.


Opuściliśmy Bałkany, nagle znaleźliśmy się ponownie w Austrii. Czuję znacznie bardziej niż przez całą drogę powrotną, że lada moment będziemy w domu. Jedziemy autostradą przez kraj, aż docieramy do Graz, drugiego co do wielkości miasta Austrii, to jedyne co o nim na razie wiem. To miasto wydaje się bardzo odległe w porównaniu do oglądanych w poprzednich dniach miejscach.
We've just left the Balkans and suddenly we're in Austria. It feels more than it was for the whole way back home, that soon we'll be in Poland. We're on a motorway, later we arrive in Graz, second largest city in Austria, that's the only thing I know about it now. This city looks different from places we visited in the last days.

Ruszamy pozwiedzać trochę, jednak zanim nam się to uda, musimy pójść na obiad. Pada na pierwszą lepszą austriacką knajpkę na trasie, zamawiam szpecle i jem pierwszy smaczny posiłek od wyjazdu z Albanii. Pierwsze wrażenie, jakie robi na nas Graz jest jak najbardziej pozytywne. Spacerujemy po starszej części, słuchamy grających na chodniku artystek, wchodzimy na górę i obserwujemy panoramę miejską z perspektywy popularnego mimo wysokości miejsca spotkań. Jest piątkowe popołudnie, słońce chyli się powoli ku zachodowi, mieszkańcy Graz siedzą na położonych na trawie kocach, część z nich słucha muzyki. Widać stąd dobrze charakterystyczny budynek Kunsthausu - muzeum sztuki - i góry gdzieś na horyzoncie.
We go sightseeing, but firstly - dinner. We choose first Austrian restaurant we find on the way, I eat spätzle, first good dish since we've left Albania. First impression is very good. We're strolling around in the Old Town, listening to the music played by the artists on the pavement, walk up the mountain and look at the cityscape from a popular, despite the height, point. It's Friday's evening, sun is slowly setting, citizens of Graz are sitting on blankets on the grass, some of them are listening to the live music. The view at the characteristic Kunsthaus building from here is great. And mountains on the horizon.

Spacerujemy jeszcze przez jakiś czas po mieście, coraz bardziej mi się podoba, nawet banalne przechodzenie na drugą stronę rzeki po moście nie musi być oczywiste i proste. Siedzimy w jednej z kawiarni pod Kunsthausem, pijemy gazowane lemoniady w butelkach z ładnymi etykietami. W drodze powrotnej zostawiamy ludzi na starówce i wracamy cichymi i ciemniejszymi uliczkami.
We're strolling for a while, I like it more and more, even walking to the other bank of the river doesn't have to be boring here. We're sitting in a cafe near Kunsthaus, drinking lemonade in glass bottles with nice labels. When we leave the Old Town, we go the way back to our room on the silent and empty streets.

Na śniadanie jemy bajgle z białym serem pod Kunsthausem i jedziemy dalej.
For breakfast we eat bagels with cream near Kunsthaus and continue our journey.








Do Bratysławy. W stolicy Słowacji jestem pierwszy raz, żałuję tylko trochę, że trasa przez Bratysławę do domu nie wiedzie trochę inaczej, bo chętnie spotkałabym się z poznaną w Danii K..
To Bratislava. It's my first visit in the capital city of Slovakia, I only wish that the road through Bratislava to Warsaw was a bit different, as I wanted to meet K., who I met in Denmark.

Uwielbiam, gdy w panoramę miasta wkrada się wieża. Jak w Berlinie, Monachium, Wiedniu czy w końcu Bratysławie. UFO Tower (tak!) położona nad mostem, z niej fantastyczny widok na Bratysławę i granicę z Austrią. Ale o tym więcej za chwilę.
I love, when a nice cityscape is interrupted by a tower. Like in Berlin, Munich, Vienna or finally Bratislava. UFO Tower (yes!) is located above a bridge, there's a great view from it at the city and the border. More about it in a while.

Najpierw, jak trzeba, to trzeba, na Stare Miasto. No ładnie, ładnie. Smażony ser i znów spacerujemy malowniczymi uliczkami. Jest gorąco, a my zmęczeni podróżą. Zatrzymujemy się na colę i powoli wracamy do pokoju. Krótki odpoczynek i idziemy w kierunku wieży. Wjeżdżamy na górę.
Firstly obligatory visit in the Old Town. It's nice. We're strolling around on picturesque streets. It's hot outside and we're tired after the journey. Short rest in the room and we continue our walk - we go to see the tower. 

O ile z reguły nie jestem miłośniczką oglądania miast z góry, tak Bratysława w ponuro zachodzącym słońcu wyglądała jak po apokalipsie. Dunaj dzielący ją na dwie części, blokowiska i starówka, zamek, las i Austria gdzieś niedaleko, statki na Dunaju, długa droga i na niej auta. No i to światło...
Although I'm not a fan of looking at cities from above, this time cityscape is spectacular - during a sunset it looks like after the end of the world. Danube dividing it into two pieces, blocks of flats and the old town, castle, forest and Austria somewhere near, boats on the river, a long motorway and cars on it. And that light...

Znajdujemy miejsce na śniadanie, zanim wrócimy do pokoju idziemy jeszcze na zamek, siedzimy na murku i obserwujemy, jak nad miastem zapada zmrok. Jeszcze tylko lemoniada na starówce i wracamy do pokoju.
We find a place to eat breakfast tomorrow, before we're back in the room, we visit the castle, observe the city at dusk. Lemonade in the old town and I'm back in my room.

Następnego dnia wieczorem jesteśmy już w domu.
On the following day we're back home.














No comments:

Post a Comment

Dziękuję!