21 October 2015

Clear water | 6

Powoli żegnamy się Bałkanami. 

We slowly say goodbye to the Balkans. 


Nie zaprzyjaźniłam się z Czarnogórą, choć nie jestem w stanie powiedzieć dlaczego, podobał mi się różnorodny krajobraz za oknem, wysokie góry, jezioro na granicy, kamieniste wybrzeże ciepłego morza, niekończąca się i pełna zakrętów długa droga, którą przyjechaliśmy z Sarajewa i którą po kilku dniach dojechaliśmy do Albanii. Ale gdy przekraczamy po raz drugi granicę z Bośnią, czuję ulgę. 
I didn't become fruends with Montenegro, although I'm unable to say why, I liked various landscapes seen through the window, high mountains, lake on the border, rocky beach by the warm sea, neverendind route from Sarajevo to Albanian border. But when we're crossing Bosnian border for the second time, I feel relief. 

Dookoła jest szaro i prawie nikogo nie ma, czytam książkę na jednym z tylnych siedzeń w samochodzie, spoglądając cały czas przez okno, trzymając torbę z aparatem na kolanach. Przeglądam po raz kolejny zdjęcia, tak wiele widziałam w tak krótkim czasie, a w myśli cały czas wkradały się dwa tygodnie w Danii. Próbuję odsunąć je na dalszy tor, ale niewiele to daje, dopiero Alt-J i "Taro" na słuchawkach, przypominam sobie jeden dzień w Sarajewie. Gdybym miała wrócić kiedyś w tę część Europy, to chciałabym do Bośni, bo zbyt słabo ją poznałam (żeby nie powiedzieć, że nie poznałam jej prawie wcale) i tak mało o niej wiem, jej historia to w końcu nie tylko wydarzenia sprzed dwudziestu lat, a wydaje mi się, że tak ją nieświadomie czasem zamykam. 
Landscape is gray and there's nearly no one around, I'm reading a book, looking through the window all the time, holding a bag with my camera inside. I look at all the pictures I've taken in those days on the road, we've seen so much in such a short time and in my thoughts I still could find memories from two weeks in Denmark. I try not to think about it, but it doesn't work, only Alt-J and "Taro" song help, I recall to myself a day in Sarajevo. If I ever had to come back to this part of Europe, I would choose to come to Bosnia, as I hadn't got to know it well enough and I don't know much about it, it's history isn't limited to events that took place here twenty years ago, although I sometimes ignorantly limit it.

Słońce praży, wysiadam z auta i patrzę na góry. W dole wije się rzeka, z wysokości wydaje się być maleńka i słaba. Wydaje nam się, że jesteśmy sami wśród suszy, na krętej, wąskiej drodze mija nas samochód, przejeżdżamy przez jabłkowy sad, obok Buško Jezero. Stoimy potem w korku na granicy, jedziemy autostradą w Chorwacji, znów jesteśmy w Unii. Zmienia się wszystko, co widać przez okno, inaczej wyglądają miasta, inaczej ludzie, inaczej krajobraz. Inaczej góry. 
Sun is shining, I step out from the car and look at the mountains. There's a river in the valley, it seems to be so small and weak from above. We feel like only people in this drought, on a winding road a car passes us, we go through an apple orchard, pass the shore of Buško Jezero. We're waiting later on the border, continue on a Croatian motorway, we're again in the Union. Everything, what I can see through the window, changes, cities look differently, people and landscapes too. Mountains look differently.

Gdy udaje nam się znaleźć miejsce na nocleg, zjeść obiad gdzieś niedaleko, powoli zapada zmrok. Bawimy się z kotami, idziemy na spacer wśród gór, czytam książkę na werandzie.
When we finally manage to find a place to sleep and eat dinner somewhere close to it, it's getting darker. We're playing with cats, go for a short walk among mountains, read a book on a veranda.




Plitvička Jezera odwiedza każdego dnia kilka tysięcy osób. Teraz jest sezon. Im wcześniej tym lepiej. Jest więc wcześnie, gdy jemy śniadanie, wcześnie, gdy do zamkniętych kas parku narodowego stoi długa kolejka. Po kupieniu biletów wjeżdżamy wyżej i zaczynamy wędrówkę wśród krystalicznie czystych wód jezior. 
Plitvička Jezera are visited by thousands of tourists every day and now it's the middle of the season. The earlier the better. So it's very early when we're eating breakfast, early, when there's a long queue to buy the tickets to the national park. After getting them we go higher and start our walk among clear waters of the lakes.

Ryby zdając się unosić nad dnem, jeszcze delikatne poranne słońce padające na rośliny nie przypomina tego niosącego ze sobą niedający się znieść upał. Na wąskich drewnianych pomostach nie ma jeszcze wielu ludzi, jest dosyć cicho. 
Fish look like floating above the bottom, delicate morning sun shining at plants doesn't remind the one bringing terrible heat with itself. On narrow bridges there aren't many people yet, it's still silently.

Im dłużej idziemy przez siebie, tym więcej ludzi. W końcu nie ma już chwili samotności, zawsze idziemy w grupie. Płyniemy statkiem po jeziorze, nie widać dna, jest zbyt głębokie, widać tylko pływające w oddali ryby. Na drugim brzegu już na dobre nastał dzień, jest cieplej i ludzi jest więcej, gdy udaje nam się w pełnym słońcu wspiąć na górę, skąd widać dokładnie mijane wcześniej po drodze wodospady i błękitne jeziora, wąski mostek i ludzi na nim.
The longer we walk, more people appear. Lastly there's no chance for solitude here, we're exploring in a group. We're on a boat, we can't see the bottom, lake is too deep, only fish somewhere away. On the shore day had started long ago, it's warmer out there and there's more people,  when we manage to climb a mountain, we can see waterfalls and blue lakes, narrow bridge and people on it.

Ale było pięknie.
But it was beautiful.




No comments:

Post a Comment

Dziękuję!