27 November 2015

medium format #6 | autumn

Jesienne zdjęcia ze średniego formatu i kilka czarno - białych ujęć z małego obrazka.
Autumnal medium format pictures and few black and white small format photos.

Pierwsze zdjęcie zrobiłam w drugiej połowie października na pograniczu Beskidu Niskiego i Bieszczad. Choć górski szlak, którym spacerowałam tego dnia, przypominał raczej błotnisty strumyk niż suchą ścieżkę, było naprawdę pięknie. Jesienne liście, niewielu ludzi (więcej było zbierających grzyby mieszkańców Komańczy niż turystów z plecakami), idealna temperatura i mnóstwo ptaków na gałęziach.
First picture was taken in the second half of October, on the border of Low Beskids and Bieszczady. Although the trail looked more like a muddy stream, surroundings were really beautiful. Autumn leaves, not so many people (there was much more people who were picking mushrooms than tourists with backpacks), perfect temperature and many birds on branches.

Święto Zmarłych i odwiedzanie grobów.
All Saints' Day and visiting cemetries.

 Sobota, ósmy listopada, warszawska demonstracja "Solidarność Zamiast Nacjonalizmu". Po ogłoszeniu wyników wyborów parlamentarnych postanowiłam, że będę się bardziej angażować - nikt mnie nie będzie reprezentował w rządzie, a co i rusz dochodzą do mnie informacje, po których robi mi się wstyd za mój kraj i źle się tu czuję. Maszerowaliśmy przez miasto, krzyczeliśmy, że nie chcemy ksenofobicznej Polski, nie chcemy, by ofiara była stawiana na równi ze sprawcą.
Saturday, November 8th, "Solidarity Instead of Nationalism" demonstration in Warsaw. When I got the information, how our goverment will look like after parliment elections, I promised myself I'd be more commited in political issues, as no one will represent what I think in the government, as I have to feel ashamed for what happens here and as I don't always feel good here. We were marching in the capital city, shouting, that we don't want a xenophobic Poland, we don't want a victim to be a synonym for a culprit.




 Jakiś czas temu miałam w nocy straszny koszmar, jeden z tych po których budzi się w środku nocy ze strachu, a potem ogromnie cieszy się, że jest się w swoim ciepłym łóżku w swoim bezpiecznym domku. Akcja koszmaru rozgrywała się w Aleppo, syryjskim mieście, które obecnie wygląda mniej więcej tak. Nie pamiętam, kim byłam, po czyjej stronie stałam i co robiłam, pamiętam tylko paraliżujący strach. Przez kilka następnych nocy trudno było mi zasnąć, bo bałam się, że ten obraz do mnie wróci.
Some time ago I had a terrible nightmare, one of those after which you wake up in the middle of the night, because of fear, but later you're so happy, that you're safe in your warm bed, safe in your house. Nightmare took place in Aleppo, a Syrian city, that looks now like that. I don't remember, who I was, who I was supporting there, what I was doing. The only thing I can recall is a paralysing fear. It took me longer to fall asleep for a few nights, as I was afraid, that this picture will come back.


 Wiatr za moim oknem.
A view at the wind.



 Podwarszawski las, gdzieś pomiędzy Pruszkowem a Podkową Leśną, zdjęcie zrobione podczas jednej z październikowych wycieczek na rowerze. W tym roku wyciągałam rower znacznie częściej niż w poprzednim i dzięki temu jakoś bardziej zwracałam uwagę na otoczenie. To bardzo przyjemne, gdy kolor liści potrafi zaabsorbować do tego stopnia, że nie myśli się, przynajmniej przez chwilę, o niczym bardziej przyziemnym i niczym bardziej poważnym.
A forest in Warsaw suburbs, somewhere between Pruszków and Podkowa Leśna, picture taken during one of bicycle trips in October. This year I've been cycling much more often than in previous years, thanks to it I was able to see more in my surroundings. It's very enjoyable, when you can pay more attention to the color of leaves, than to some serious problems.

"Zapis socjologiczny" Zofii Rydet w warszawskim Muzeum Sztuki Nowoczesnej w pawilonie Emilia. Byłam na niej dwa razy, sama i z klasą, zarówno po pierwszym jak i po drugim razie wyszłam zachwycona. Sam projekt robi ogromne wrażenie, tak samo postać pani Rydet jak i wiele pojedynczych kadrów (po powrocie do domu przeszukiwałam archiwum w poszukiwaniu tych, które najbardziej zapamiętałam, a że fotografii jest bardzo dużo, nie było to wcale takie proste). "Zapis" będzie jeszcze można oglądać do początku stycznia, więc jeśli ktoś się zastanawiał, czy wybranie się będzie dobrym pomysłem, to mogę podpowiedzieć, że będzie. A kilkuminutowy film - wywiad, który znajduje się na wystawie, trzeba obejrzeć koniecznie.
"Sociological Record" by Zofia Rydet in Museum of Modern Art in Warsaw, in Emilia pavilion. I saw it twice, once alone and once on a school trip, both times I left the building feeling really inspired. Project itself makes a big impression, Rydet herself too and so do many of her pictures (I've spent a lot of time searching for the pictures I liked most in the archive). You can see "Record" here until January, so if you're considering going there - do it. And if you go there, watch the short movie - interview (which is possible to do there).

 Pisałam już na pewno jak bardzo podoba mi się pawilon Emilia i jak bardzo będzie mi go brakować. Emilia jest doskonałą przestrzenią dla wystaw, zatarta jest w niej granica pomiędzy światem zewnętrznym, ulicą i jej otoczeniem, a wnętrzem. Podczas oglądania nic nie rozprasza, nie ma zbędnych detali, chociaż sam budynek nie jest bardzo prosty. Jeśli ktoś chciałby przekonać się o tym na własne oczy, powinien się pospieszyć. Pozwolenie na rozbiórkę urząd miasta już wydał, z rejestru zabytków skreślił, a prace mają rozpocząć się w przyszłym roku.
I'm sure I've written at least once how much I like this place and how much I'll miss it. Emilia is a perfect place for exhibitions, the border between interior and exterior disappears. While you're looking at an exhibition, you're not distracted by any unneccesary details, although the building isn't that simple. If there's someone, who hasn't seen it yet, they should hurry up - Emilia will be probably demolished in the following year.


 10 listopada, flagi na Święto Niepodległości pod Pałacem Kultury. Całe miasto było już wtedy biało - czerwone. Następnego pewnie nawet bardziej, ale Święto Niepodległości przesiedziałam w domu.
November 10th, flags for the Independence Day in front of the Palace of Culture. Whole city was already white and red. On 11th it was probably even more, but I spent the Independence Day at home.

Ostatnie zdjęcie zrobione na tym filmie, szłam przez Warszawę, robiło się coraz ciemniej, a ja szukałam kadru na ostatnią klatkę. Myślałam o częściowo zburzonym Cedecie, ale nagle zauważyłam wiatraczek leżący na chodniku. Niedługo po zrobieniu zdjęcia podbiegły po niego dzieci.
Last picture taken on that film, I was strolling around in Warsaw, it was getting darker outside and I was searching for something to photograph. I was thinking about a picture of Cedet, but then I saw this. Just after I took a photo, some children picked it.

Poranne czekanie na tramwaj.
Waiting for the tram in the morning.

No comments:

Post a Comment

Dziękuję!