13 November 2015

Oh, Berlin!







Jedziemy do Berlina autostradą, pięć lat temu zajmowaliśmy miejsca w pociągu. Zachodzi słońce, a my jedziemy na zachód. Na zachodzie niebo jest różowe.
We're going to Berlin on a motorway, five years ago we were sitting in a train. The sun is setting and we're travelling West. In the West sun in pink.

Berlin o dwudziestej drugiej w październikową, piątkową noc nie śpi, tak ja nie śpi Warszawa. Pierwsze wrażenie, jakie robi na nas osławiony Kreuzberg jest bardzo pozytywne. Mój brat twierdzi, że ta część Berlina wygląda trochę jak Nowy Jork (a dokładniej: jak ulica, przy której słychać dźwięk trąbek, na których grają Afroamerykanie w swoich mieszkaniach na amerykańskich filmach). 
Berlin at 10 p.m. on October's, Friday's night doesn't sleep, just like Warsaw. First impression famous Kreuzberg makes on us is very good. My brother thinks, that it looks just like New York (more precisely: like a street, where you can here Afro-Americans in suits are plaing on their trumpets in American movies).


Pierwszy dzień. Przed chwilą wyszliśmy z pokoju, już rozumiem wszechobecne zachwyty nad Berlinem. Zaczynam od zachwytu nad architekturą i atmosferą tego miasta (później przyjdzie jeszcze zachwyt nad pozostałymi dziedzinami sztuki, wielokulturowością, wieloma miejscami...). Pierwszym odwiedzonym miejscem jest nieczynne lotnisko Tempelhof. Takie miejsce może istnieć tylko tutaj - świetne architektonicznie i jeśli chodzi o lokalizację miejsce spotkań dla każdego. Można pojeździć po pasie startowym, posiedzieć w cieniu budynku lotniska, podziwiać, jak kiedyś wyglądało lotnisko.
First day. We've just left our room, I can already understand everybody's enchantment on Berlin. I begin with admiring the architecture and atmosphere of this city (later I'll do the same with other arts, multiculturalism, many different places...). First visited place is Tempelhof airport. A place like this can only work here - a great place for meetings with amazing architecture in a nice localisation.You can cycle on an airstrip, sit in the building's shadow or look how an airport used to look like.

Idziemy potem do metra, jedziemy przez chwilę jedną z wielu linii. Wysiadamy na jednej z ładnych stacji,  idziemy dalej w kierunku Jüdisches Museum. Zostało ono zaprojektowane przez Daniela Libeskinda, a efekt jest niesamowity. Podobno jeszcze większe wrażenie robi wnętrze, jednak mamy jeszcze w planach kilka miejsc do odwiedzenia, więc wizyta tutaj zostaje odłożona na kolejny raz. Pozostaje więc oglądanie z zewnątrz. Porozcinana fasada, budynek układający się w charakterystyczny kształt, mnóstwo zieleni dookoła - ma to również symboliczny wymiar, jak każdy detal.
We walk to the metro station, travel on one of the lines. We leave on one of nice stations, continue to Jüdisches Museum. Building was designed by Daniel Libeskind and it's really impressive. People say, that the interior is even more, but we're planning to do a few more things on that day, so we decide to go there during our next visit in this city. Now we only look at it from the outside. 'Cut' facade, building in a characteristic shape, a lot of plants around - it's also symbolic, like every single detail.

Dalej jest jeszcze lepiej, bo wstępujemy do Berlinische Galerie. Na pierwszym piętrze wystawa poświęcona najciekawszemu (moim zdaniem) okresowi w sztuce, to znaczy okresowi od 1800 roku do dziś, w dziełach berlińskich artystów. Wystawa robi na mnie ogromne wrażenie, zresztą tak samo jak ta na parterze. Ta druga poświęcona jest architekturze i urbanistyce Berlina lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia (także tej, która pojawiała się wyłącznie w planach). Radikal Modern, bo taki tytuł nosi, jest pełna modeli, fotografii, rysunków, fotomontaży i kolaży. Berlinische Galerie jest zdecydowanie miejscem, z którego można nie wychodzić przez długi czas.
The farther the better, as we visit Berlinische Galerie. On the first floor there's an exhibition about the most interested (in my opinion) time in art, so since 1800s until today, in Berlin's artists' view. It makes a big impression on me, just like the one on the ground floor. The second one is dedicated to architecture and urban planning in Berlin in the 60s. Radikal Modern - this is it's title - is full of models, photos, photomotages and collages. Berlinische Galerie is a place, where I can really spend a lot of time.

Jedziemy znowu metrem, tym razem do dzielnicy Mitte, w której podobno dużo ciekawych rzeczy jest tylko dla osób odwiedzających miasto po raz pierwszy, chodzących z przewodnikową listą TOP 10 i odhaczających po kolei punkty na niej wymienione. Niemniej jednak Holocaust Mahnmal umieściłam na swojej własnej liście i jest to jedno z tych miejsc, które zobaczyć musiałam. Pochodzić pomiędzy ciemnoszarymi blokami, wdrapać się na jeden z nich, żeby zobaczyć ogrom tego pomnika, zatrzymać się na chwilę i zastanowić.
We're again on the metro station, now going to Mitte district, where, as others say, there isn't much to do, unless you're visiting the city for the first time and you just want to have all the sights from your guidebook's TOP 10 list done. However, Holocaust Mahnmal is one of the places I've put on my own list and one of the places I felt I must see. Walk between dark gray blocks, climb one f them to see how huge it is, stop for a while and think.

Za to Postdamer Platz możecie sobie odpuścić. Tutaj mi z kolei nasunęło się skojarzenie z Nowym Jorkiem (w którym nigdy nie byłam i który znam wyłącznie z fimów, zdjęć i artykułów), ale fragmenty muru berlińskiego które stoją niedaleko skutecznie ściągają na ziemię. 
Unlike Postdamer Platz, that I could just pass by. It reminded me a bit of New York (where I've never been and which I know only from photos, movies and texts, by the way), but pieces of the Berlin Wall take me back to Berlin. 

Przy okazji taka ciekawostka, bo ostatnio pisałam pracę na wiedzę o kulturze (taki fajny przedmiot w pierwszej klasie liceum, tłumaczę, bo część osób nie wiedziała o czym mówię) o warszawskim pawilonie Emilia jako przykładzie stosunku ludzi do powojennego modernizmu w Polsce i podczas pisania natrafiłam na ciekawy artykuł, co się robi z powojennym modernizmem w Berlinie. Podczas gdy w Warszawie budynki w tym stylu są burzone (lub jest to w planach), w Berlinie wpisuje się je do rejestru zabytków. Choć nie zawsze tak było, po upadku muru berlińskiego powstały plany nowej zabudowy miejsc takich jak Postdamer Platz czy Alexanderplatz - i na Postdamer Platz weszły one w życie, ale na Alexanderplatz już nie. Bo skoro przestrzeń jest dobrze zagospodarowana i przed, i po 1989, to czemu miałoby się ją zmieniać. "Plac jest zatłoczony, żywy i przyjaźnie wyluzowany, zwłaszcza podczas ładnej pogody. Burzenie budynków z czasów komunizmu, które znajdują się wokół niego, by zbudować w zamian fikcyjne Chicago, wcale nie byłoby nowym początkiem. Byłoby pokazaniem, że miasto wciąż nie umie się pogodzić z przeszłością. Ochrona budynków mówi co innego: że miasto traktuje swoją przeszłość z gracją" (komentował "Berliner Zeitung", a cały tekst do przeczytania tutaj).
An interesting fact by the way, as recently I was writting an essay for Culture lesson about Emilia pavilion in Warsaw, which is an example of Polish people's attitude to post-war modernist buidings and during writing it I found an interesting article about how it's done in Berlin. When in Warsaw buildings like this are being demolished (or there are plans to demolish it), in Berlin they're defined as historical monuments. However, it hadn't been like that for some time - after the fall of Berlin Wall there have been plans to demolish post-war buidlings on Postdamer Platz and Alexanderplatz. On Postdamer Platz it happened, but on Alexanderplatz - no. If the space it good before as well as after 1989, then why it should be changed?

Kolejnym muzeum, które tego dnia zwiedzamy, jest Pergamonmuseum. Miejsce, które prawdopodobnie pominęłabym, gdyby reszta nie uczyniła z niego jednego z obowiązkowych punktów na liście. I prawdopodobnie nie rozpaczałabym z tego powodu. Jak to podsumowało kilka pań, których rozmowę przypadkowo podsłuchałam, gdy opuszczaliśmy Wyspę Muzeów: no ładnie, fajnie, że to wszystko tutaj jest, ale kurczę, jakoś mnie nie powaliło. Dla pasjonatów starożytności obowiązkowe, dla reszty - niekoniecznie.
Next museum we're visiting today is Pergamonmuseum. A place I would have probably pass over it, if others hadn't made it obligatory to visit it. But as some women say it, when we're leaving the Museum Island: ok, it's nice, that we could see all these things out there, but, hey, it wasn't that awesome. For ancient times passionates - obligatory, for the rest not really.

Po drugiej stronie rzeki jest wielka księgarnia artystyczna (naprawdę wielka, a do tego słowo sztuka dotyczy naprawdę każdej jej dziedziny, od konstrukcji odzieży po fotografię, malarstwo czy architekturę). Znajduje się tam prawie wszystko i jak to bywa w takich miejscach, wychodzę z pustymi rękami. Tak zwana klęska urodzaju.
On the other bank of the river there's a big art bookshop (really big, also the word "art" means here literally every art, from making clothes to photography, painting or architecture). There's nearly everything and as it usually is in places like this ine, I leave without buying anything. 

Wracamy metrem na Kreuzberg, przechodzimy obok prawdopodobnie najdłuższej na świecie kolejki po kebeba na świecie (tak strzelam, ale jeśli ktoś widział kolejkę po kebaba, która ciągnie się w nieskończoność, a czas stania to minimum półtorej godziny, to może mnie poprawić) i idziemy na przepyszną obiadokolację do jednej z włoskich knajpek.
We come back on the subway, pass by probably the longest queue for a kebab (just a guess, but if anyone saw a queue, that was so long, that waiting time starts from one hour and a half, let me know) and we go for a delicious dinner to one of the Italian restaurants.

Lubię to miasto.
I like this city.




















No comments:

Post a Comment

Dziękuję!