22 January 2016

wir wünschen Euch ein gutes neues Jahr


Ostatni dzień roku.
Last day of the year.
 

Rok temu Sylwester był dniem, na który raczej nie czekałam, nic nie znaczącym punktem zaznaczonym z jakiegoś powodu w kalendarzu. I wtedy stałam tam, na placu w Dorfgasteinie, patrzyłam na ludzi i widziałam wszędzie obrazy. Otaczały mnie ze wszystkich stron, a ja miałam w rękach aparat. To było jak olśnienie. Tu starszy mężczyzna w eleganckim płaszczu i w okularach odpalał fajerwerki, a dookoła byli zgromadzeni obserwujący każdy jego równie elegancki ruch; gdzieś obok stali ludzie popijający alkohol, grali muzycy, a oni w pewnym momencie złapali się za ręce i zaczęli tańczyć; gdy zaczął się nowy rok, ktoś stał z telefonem w ręku, inni patrzyli z uśmiechami w jasne i ukryte za dymem niebo, przez niemalże ogłuszający dźwięk fajerwerków przebijały się takty walca i głośny śmiech, a nad całą tą sceną czuwały potężne Alpy.
Last year, I wasn't really waiting for the New Year's Eve, it was just a day marked for some reason in the calendar. So I was staying there, on the square in Dorfgastein, observing people and seeing pictures everywhere. They were surrounding me and I had the camera in my hands. It was like a brainwave. There was an elder man, wearing an elegant coat and glasses, who was letting the firework off and around him there was a group of people, observing every his move; somewhere there were people drinking some alcohol, musicians were playing, suddenly they were holding one another's hand and dancing; when the new year started, someone was looking at their phone, others were looking with smiles on their faces at the bright and hidden behind the smoke sky; despite the deafening sound of explosions, we could hear a waltz and lound laughter; only the Alps were looking after this scene from above.

Spodziewam się więc teraz, że będzie lepiej, w końcu udało mi się trochę urosnąć przez te dwanaście miesięcy, lepiej poznać fotografię, szczególnie tą moją fotografię, lepiej poznać sprzęt. Stoimy gdzieś z boku, wkrótce ten bok jest już blisko centrum, ludzie cały czas się schodzą, to jest ten sam plac, tylko stoliki gdzie indziej stoją i ludzi jest więcej. Tata trzyma w ręce zapałkę, mój brat przykłada do niej drucik, nic się nie dzieje, nagle rozbłyskuje jednak zimnymi ogniami; w tym roku przezornie zdjął rękawiczki.
Now I expect, that it would be better, mostly because I've managed to grow up a little bit during thoses twelve months, to know photography a bit better, especially mine photography, to know my gear better. We're staying somewhere on the edge of the square, soon the "edge" is nearly in the center, new people are coming all the time, this is the same square as last year, only the tables are in a different place and there's more people. Dad is holding a match in his hand, my brother puts a sparkler against it, nothing happens, suddenly it explodes with light; this year took his gloves off before.

Nur zehn Minuten, słychać z głośnika, jeszcze głośniejszy huk, jeszcze więcej światła, trzymam aparat przy oku i próbuję ostrzyć, tyle się dzieje dookoła, dziesięć minut mija szybko jak nigdy. Zapada nagle cisza, Damen und Herren, wir wünschen euch ein gutes neues Jahr! (ten poprzedni też był dobry, nawet bardzo dobry, dużo się wydarzyło ważnych rzeczy). I wtedy jest już tylko kakofonia dźwięków, znowu eksplozje i walc, życzenia i śmiech.
Nur zehn Minuten, we hear from the loudspeaker, even louder boom, even more light, I keep my camera close to my eye and try to focus, so much is happening around, ten minutes pass so quickly. All of a sudden there's silence, Damen und Herren, wir wünschen euch ein gutes neues Jahr!(the previous one was also good, even very good, quite a lot of important things had happened). And there's the cacophony of sounds, explosions and waltz again, wishes and laughter.

Idziemy na górę, w stronę wyciągu, niebo zasnuwa szara chmura, która na ułamki sekund przybiera kolory rozbłysków. Na parkingu niedaleko wyciągu stoi nieco mniej ludzi niż na placu, ale i tak gdy petarda leci nie do góry, tylko z bok, to trafia na kobietę i słychać tylko jej wrzask, ale zaraz odchodzi jak gdyby nigdy nic, tylko agresja w jej kroku nieprzypominająca końca roku, chyba że jej następny miałby być zły, a stary był dobry. Myślę dużo o tym starym i o tym nowym [to był dobry rok i dużo się w nim działo], muszę zdjąć rękawiczki, bo w takich grubych nie da się obsługiwać lubitela, mój brat patrzy na mnie z litością,  jesteś takim małym hipsterem, mówi, gdy inni się bawią i puszczają fajerwerki, ty stoisz tutaj w szaliku w samochody i ustawiasz ostrość na starym aparacie, od razu potem zmienia temat, bo dookoła dzieje się tak dużo.
We're walking towards the ski lift, sky is covered by a dark cloud, which changes its colour to the colour of the flash for a fraction of a second. On the parking there's less people than on the square, but still when a firework changes direction to horizontal, instead of vertical, it finds a woman and we hear only that she's screaming, but soon she leaves like nothing happened, only the anger in her moves. I think a lot about last year and a new one [it was a good year, when many important evens took place], I must take my gloves off, as in them I can't use the lubitel camera, my brother looks at me with compassion, you're just like a small hipster, he says, when others are having fun and letting the fireworks, you're standing here, wearing your scarf with cars, and you're focusing on your old camera, soon he changes topic, as so much is happening out there.

Potem jest już coraz ciszej, wszystko się uspokaja, ludzie wracają do normalnego trybu, tylko trzymając się za ręce idą w dół do domu. I znowu ponad nimi tylko góry.
Later is more silently, everything is more calm, people are coming back to their normal lives, they're just holding each other and walk down home. And again, above them only mountains.








No comments:

Post a Comment

Dziękuję!