24 March 2016

few hours in Miami


 Jeden dzień w wielkim mieście.
One day in the big city.


Może to kwestia oceanu i tego światła, które towarzyszyło nam wieczorem, gdy byliśmy tu po raz pierwszy, a potem jeszcze rano, zupełnie inne, ale nadal budząc grozę nad bezkresem wzburzonych fal. Może wielokulturowość i sztuka. Może po prostu wrażenie wielkiego miasta. Ale miałam wrażenie, że w Miami jest coś, co wprawdzie nie zachęcało do zamieszkania, ale nakazywało pozostać tu przez dłuższą chwilę, dokładnie zobaczyć, co kryje się poza klubowo-hotelowym zagłębiem w pobliżu Ocean Drive.
Maybe that's because of the ocean and that light, that was here in the evening, when we were in the city for the first time, and then later, in the morning, but still sinister above the vastness of the waves. Maybe it was the multiculturality and art. Maybe just the feeling of a big city. But although Miami didn't seem to be a good place to live, I feel like I need to spend a while here and see what's here apart from the clubs and hotels of Ocean Drive.

Zostawiliśmy już samochód  i szukamy jakiejkolwiek kawiarni w Downtown. Nie ma upału i nieco wieje, mijają nas co chwila ubrani w garnitury i garsonki pracownicy wieżowców centralnej dzielnicy. Z niedoboru innych możliwości i czasu, zatrzymujemy się w Starbucksie, znowu. Po kawie idziemy kupić bilety na autobus. Sprzedawczyni ma farbowane na bordowy kolor włosy i kurtkę w tym samym kolorze. Kupujemy, a potem pada tradycyjne pytanie where are you from? Poland and Chicago, odpowiadamy zgodnie z prawdą. And guess where I'm from! Wygląda na Latynoskę, potwierdza to przypuszczenie. Jest z Peru.
We've left our car and we're searching for a cafe in Downtown. It's not that hot outside and it's a bit windy. Due to the lack of other possibilities, we go to Starbucks again. After drinking a coffee, we go to buy the tickets for the bus. The woman, who's selling them, has red hair and a jacket in the same colour. We pay and later she asks "where are you from?" Poland and Chicago, we anwser, as usual. "And guess where I'm from!" we hear. She looks like she's from South America, she confirms. She's from Peru.

Autobus jedzie najpierw przez Downtown, wiecznie w budowie, liczne drapacze chmur jako symbol bogactwa miasta, które jeszcze do niedawna było jednym z tych niebezpiecznych. W końcu Miami Vice skądś się wzięło (podobno miał nawet swój nieznaczny udział w spadku przestępczości w mieście). Nagle kończy się jednak wspaniała dzielnica rozwoju i dobrobytu, zaczyna się Overtown.  To jedna z biedniejszych części miasta. Jej granica i granica Downtown jest bardzo wyraźna. 
The bus ride starts in the Downtown, always in construction, numerous skyscrapers as a symbol of a wealthy city, which used to be a rather unsafe place. Miami Vice took place in this city (it's even thought to cause the decrease of the crime rate). Suddenly, the district of the prosperity ends, we're in Overtown. It's one of the poorest parts of the city; the border of Over- and Downtown is clear.

Potem jedziemy przez Coconut Grove, najstarszą dzielnice miasta, dosyć przyjemne miejsce i bogate Coral Gables. Wszędzie jest mnóstwo zieleni, widać, że na Florydzie ma to znaczenie.
Later we're driving through the Coconut Grove, the oldest district of the city, quite a nice, later rich Coral Gables. There's a lot of plants everywhere, it looks like is important here, in Florida.

Little Havana. Dzielnica zamieszkana przez Kubańczyków. Ponad połowa mieszkańców Miami za język ojczysty ma hiszpański, nie angielski, a sami Kubańczycy stanowią 35% całkowitej liczby mieszkańców dwu i pół milionowego hrabstwa Miami-Dade. Nie tak wyobrażałam sobie Havanę, ale też nie oczekiwałam, że ją tutaj zobaczę. W parku ludzie układają spokojnie kostki domina. Zastanawiam się jak to jest, mieszkać tutaj z myślą, że dom jest tak blisko i tak daleko jednocześnie. Turyści kupują ogromne odgrzewane kanapki z kilkoma rodzajami mięsa, tak zwane kubańskie.
Little Havana. A districs, where Cubans live. More than a half of Miami inhabitants has Spanish as their mother tongue, not English, and Cuban are 35% of total amount of people living in the 2.5 million Miami-Dade county. This is not exactly how I thoght Havana looks like, but I hadn't thought, I'd see it here. In the park people are playing domino calmly. I'm wondering how is it to live so close and so far from home at the same time, in a place that is supposed to be like hometown. Tourists are buying heaten up Cuban sandwiches with few types of meat.

Zanosi się na burzę.
It looks like the storm is coming.

Znowu jesteśmy w Downtown, gonimy wiewiórki i chodzimy po parku Bayfront. Znowu pomiędzy wieżowcami.
We're again in Downtown, chasing squirrels and strolling around in Bayfront park. We're agin surrounded by the high rises.

Upper East Side. Design District, według przewodnika przyjemne miejsce na alternatywnej mapie Miami, przyjemne knajpki i małe sklepiki, więc mamy tutaj przykład, że w przewodnikach czasem zdarzają się przekłamania. Wynwood. Dzielnica sztuki ulicznej, dawniej biedna okolica, dzisiaj bardziej popularna.
Upper East Side. Design District, according to the book guide it's a nice place on the alternative map of Miami, pleasant cafes and small shops, so that's a good example that sometimes guides may not be right. Wynwood. A district of street art, which used to be a poor neighbourhood and which now is more popular.

Samochodem znowu jedziemy jeszcze nieco bardziej na północ miasta, do muzeum MoCA. Jest wprawdzie zamknięte od kilku minut, ale pani przy kasie pozwala nam jeszcze wejść na jedną wystawę.
We travel to the northern part of the city, to the Musuem of Contemporary Art. It's been closed for few minutes now, but a woman by the ticket office allows us to see one exhibition.

Żegnamy się z Miami i w deszczu wjeżdżamy do Fort Lauderdale.
We say goodbye to Miami and in rain we're entering Fort Lauderdale.

Niedosyt.
Not enough.

Jemy obiad, a przed rachunkiem pada jeszcze pytanie skąd jesteście, bo w końcu tylko Miccosukee i Seminole są stąd. My z Polski i z Chicago, a ty? Z Mołdawii.
We're eating dinner and before we pay the check we're asked where are we from, as only Miccosukee and Seminole tribes members are from here. We're from Poland and Chicago, and you? From Moldova.

Podjeżdżamy jeszcze tylko pod Publiksa, zrobić zakupy na najbliższe dni. Przed sklepem stoi grupka małych skautek sprzedających ciasteczka. W Ameryce, czy chcesz czy nie, otacza cię popkultura. W samym sklepie nieodmiennie zadziwia mnie asortyment. Jest tu wszystko, do tego w każdej formie i jak największej ilości i wielkości.
We go to Publix, to make some necessery shopping for the next few days. In front of the shop there's a group of young scouts selling cookies. In America you're surrounded by culture. In the shop, as usual, I'm surprised at the amount of things sold here. You can buy everything here, in every form.

Wieje silny wiatr i na brzegu nikogo już nie ma. Ocean jest wzburzony i jeszcze bardziej nieprzyjazny niż w Miami. Tak z brzegu wygląda najlepiej.
There's strong wind and there's no one on the beach. The ocean is rough and even more unfriendly than in Miami. That's how it looks best from the shore.




















No comments:

Post a Comment

Dziękuję!