31 May 2016

in Amsterdam | part 1

Wielki Piątek w Holandii.
Great Friday in the Netherlands.

Zwiedzanie owianego licznymi legendami miasta zaczynamy od dworca Amsterdam Centraal. W hali stoi fortepian, na którymi ciągle ktoś gra, co dodaje zdecydowanie uroku pełnemu śpieszących się ludzi budynkowi. Pijemy czekoladę i wyruszamy dalej. Jest dosyć chłodno i nieco wieje, więc pierwszym zwiedzonym miejscem jest jeden z bardziej znanych budynków reprezentujących styl Szkoły Amsterdamskiej, który znajduje się niedaleko. Wchodzimy po schodach na górę i gapimy się na sufit.
We begin the sightseeing in the Amsterdam Centraal train station. In the main hall there's a piano, there's always someone playing on it, which makes the place full of people in a hurry even nicer. We drink hot chocolate and continue. It's quite cool and a bit windy, so the first builing we go into is one of the most famous building from the Amsterdam School. We walk up the stairs and stare at the ceiling.

Spacerujemy potem malowniczymi uliczkami, mijamy krzywo stojące kamienice i zachwycamy się nie tylko architekturą, ale innym symbolem Holandii - rowerami, które są wszędzie i które mają większe prawa niż samochody. Wprawdzie dla pieszych, szczególnie na początku, wydaje się to być nieco przerażające, ale to zdecydowanie pozytywna strona Amsterdamu.
We're strolling around on picturesque streets, pass by crooked tenement houses and  enthusing not only about architecture, but also other symbol of the Netherlands - bicycles, that are literally everywhere and that have more rights than cars. Although for pedestrians it may be quite scary, especially in the beginning, it's a great thing about Amsterdam.

Im bardziej oddalamy się od brzegu zatoki, tym większy tłok jest na ulicach, mimo to gdy wchodzimy zwiedzić jeden z większych kościołów, Oude Kerk, jesteśmy w nim prawie sami. Przy samym kościele znajduje się kilka domów publicznych ze słynnymi oknami, w których stoją prostytutki. Choć to również jeden z symboli miasta, chciałam omijać dzielnicę czerwonych latarni szerokim łukiem. Prostytucja jest w Holandii legalna, a sytuacja pracownic teoretycznie lepsza niż w innych krajach, nie sprawia to jednak, że wszystkie stoją w oknach z własnej woli. Ogromna część kobiet to ofiary handlu ludźmi, wiele innych trafiło tu pod innym przymusem.
The farther we're from the bay, the bigger the crowd on the streets is, but when we enter one of the biggest cathedrals in the city, Oude Kerk, we're nearly alone inside. In the church's neighbourhood there are few brothels, with famous windows with prostitutes. It's one of the symbols of the city, but I wished I would not see the red light distict. Prostitution is legal in the Netherdalnds and the worker's situation is better than in many other countries, but it doesn't change the fact, that a big part of women are victims of human trafficking and a lot is made to work as a prostitute against their will.

Jemy obiad, potem dalej przechadzamy się uliczkami, aż opuścimy część miasta z niemal wyłącznie starszą zabudową - co nie znaczy, że nie jest urokliwie. Jest nawet spokojniej i przyjemniej. Pomijając aspekt prostytucji (która zogniskowana jest głównie w dzielnicy czerwonych latarni De Wallen i jej okolicy), miasto wydaje się być bardzo miłe i podobnie jak Berlin, idealne na weekend i na dłużej. Nawet holenderski powoli zaczyna mi się podobać. Brzmi trochę jak mieszanina hebrajskiego i duńskiego, co na samym początku zdecydowanie do siebie nie pasowało, a teraz gra ze sobą dużo lepiej.
We eat lunch, later we're strolling around again, until we leave the older part of the city - but it doesn't mean that it's not nice now. It's even more peaceful. Beside the prostitution (which is mostly in De Wallen red light district and it's surroundings), the city appears to just like Berlin - perfect for the weekend or longer. Even Dutch is no longer as terrible as I thought before. It sounds a bit like a mixture of Hebrew and Danish, in the beginning these two language didn't suit each other, but now it works much better. 

Idziemy jeszcze do Het Scheepvaartmuseum - muzeum morskiego. Wrażenie robi już sam budynek z zewnątrz, a z każdym krokiem do środka podoba mi się coraz bardziej. Kupujemy bilety. Mamy zaledwie godzinę, bo muzeum niedługo zostanie zamknięte na noc, więc wybieramy na mapce kilka wystaw, z których trudno byłoby wybrać najlepiej przygotowaną i najciekawszą.
We go to Het Scheepvaartmuseum - the sea museum. The buidling itself from the outside is impressive and with every step to it's interior we're more and more impressed. After buying the tickets we have only an hour for the visit, so we choose few exhibitions from the list and each one is great.

Wieczorem ze stacji Amsterdam Centraal płyniemy wraz z wieloma innymi ludźmi na drugi brzeg, do dzielnicy Amsterdam Noord. Mały prom szybko pokonuje dystans. Tłum na rowerach i bez nich rozchodzi się w różnych kierunkach. Nie mamy planu, idziemy w stronę ciekawie wyglądającego budynku, który okazuje się być EYE Film Institute. Filmu wprawdzie nie obejrzymy, ale jest za to przyjemny sklepik tematycznie związany z tematem kinematografii i popkultury.
In the evening we get from Amsterdam Centraal on the boat to the Amsterdam Noord district. The small ferry quickly reaches it's destination. Crowd on the bicycles (and a few people without them) goes in every direction. We don't have a plan, so we walk to the interestingly looking buidling, which appears to be the EYE Film Institute. Although we won't watch a movie, we can always visit a small shop with things connected to cinema and popculture.

Jemy kolację już po drugiej stronie. Jest Wielki Piątek, a nam udało po jedzeniu zgubić się w tłumie. Czuję paskudny słodki zapach, niedługo potem widać jeden z wielu kanałów i czerwone światła.
We eat dinner on the other side. It's Great Friday today and we've managed to get lost in the crowd. I can smell the awfully sweet smell, soon we see on of the canals and red lights.

Tłum ludzi. Obrzydliwy słodki zapach zioła z coffeeshopów i od palących je na ulicach ludzi. Hałas. Czerwone światła. Prawie nagie kobiety o w oknach. Burdele. Głośna muzyka. Głośno mówiący ludzie w ciasnych uliczkach. Jasne końce palonych jointów. Zapach zioła, teraz jest wszędzie (ciekawe, w ciągu dnia prawie go nie czułam nigdzie, a jeżeli już, to zdecydowanie słabiej). Boję się, trochę kręci mi się w głowie.
Crown. Awfully sweet smell of weed from coffeeshops and people smoking on the streets. Commotion. Red lights. Nearly naked women in the windows. Brothels. Loud music. Loudly speaking people on the narrow streets. Light ends of smoked joints. Smell of weed now is everywhere (during the day it wasn't that strong, it was also much more rare). I'm afraid and I feel a bit dizzy.

Potem w pokoju sprawdzam te negatywne skutki palenia marihuany (a przynajmniej wdychania sporych ilości dymu) i okazuje się, że THC, jedna z głównych substancji psychoaktywnych zawartych w liściach powodować może poczucie lęku, niebezpieczeństwa i niepewności.
Later in the room I check the negative consequences of smoking marijuana (at least of inhaling it's smoke) and it appears that THC may cause feeling anxious, insecure and unsafe.

A może to po prostu normalny stan nocą w turystycznej części popularnego dużego miasta.
Or maybe that's just normal in the night in most touristic part of a popular big city.













No comments:

Post a Comment

Dziękuję!