12 May 2016

jet lag | leaving the US

Poranek jest słoneczny, a śniadanie nieprzesadnie smaczne, ale nikt nie jest w nastroju do narzekania. Pakujemy torby do samochodu, wbrew przewidywaniom poczynionym w Warszawie, nadawanie dodatkowego bagażu nie będzie konieczne, choć nasze walizki są zdecydowanie bardziej wypełnione. Robimy jeszcze kilka zdjęć w szóstkę przed naszym ulubionym samochodem i jedziemy w stronę lotniska - tam, gdzie wszystko się zaczęło 2777 kilometrów drogi wcześniej. 
The morning is sunny and the breakfast isn't very tasty, but no one is about to complain. We put our luggage in the car. In Warsaw we predicted we'd have to buy an additional bag, but there's no need to do it here, although our bags are more full than they were in the very beginning. We take few pictures of us in front of our favourite car and drive to the airport - the place where everything started 2777 kilometers earlier. 


Siedzimy razem przy Starbucksie, pijemy kawę, w końcu przychodzi moment pożegnania. Będzie mi potem w domu, mimo wszystko, brakować bogatego zbioru idiomów stworzonych przez ciocię, długich rozmów w drodze. Stanów też. I Florydy, co było prawdopodobnie ostatnią rzeczą, która przyszłaby mi do głowy dwa tygodnie wcześniej. Za mało czasu, to wiadomo, tak jest bardzo często, ale droga na drugą stronę Atlantyku to parę tysięcy kilometrów i jakoś to się bardziej czuje. I Ameryka jest wszędzie, włączysz telewizor, radio, komputer i tam będzie Ameryka. Dlatego jeszcze trudniej będzie wrócić. Po drugiej stronie lotniska kupujemy bajgle z białym serem i aktualny numer New York Times. Z Tampy do Atlanty, potem z Atlanty do Amsterdamu. Nie jesteśmy całe szczęście jedynymi pasażerami, którzy lecą do Europy i mają tak mało czasu na przesiadkę. 
We're sitting together in front of a Starbucks cafe, drinking coffee, comes the moment to say goodbye. I'll miss, despite everything, aunt's rich idiom collection, neverending conversations on the road. The States too. Even Florida, which was probably the last thing that would come to my mind two weeks earlier. Not enough time, that happens often, but the road above the Atlantic Ocean is few hunderds kilometers long, so this feeling is stronger. In the other part of the airport we buy bages with cream cheese and today's New York Times. From Tampa to Atlanta, then from Atlanta to Amsterdam. Fortunately we're not the only passengers travelling to Europe, who don't have enough time.

Lecimy samolotem Delty, którego jedyną przewagą nad KLM-em są angielskie napisy w filmach. Oglądam "Marsjanina", pojawia się w nim znajome miejsce. Cape Canaveral! Byłam tam cztery dni temu! Pod nami cały czas są chmury, zresztą i tak lecimy inną trasą, nie lecimy nad Kanadą, nad Grenlandią. Nie mogę zasnąć, ale jestem zdecydowanie zmęczona. Obiad jest tak zły, że jem tylko małą kupkę ryżu. 
We're flying with Delta and only thing better than KLM is that here they have English (not Dutch) subtitles in the movies. I watch 'The Martian', then a familiar place appears - Cape Canaveral! I was there four days ago! Below us there are only clouds all the time, but we're going the different way anyway, not above Canada nor Greenland. I can't sleep although I'm quite tired. The dinner is so bad I eat only a bit of rice.

Jesteśmy w Holandii. Pasażerowie biegną na swoje samoloty, a my spokojnie idziemy umyć zęby w lotniskowej łazience. Czytam książkę, z nostalgią obserwuję poranne słońce. Jesteśmy już w Europie. To naprawdę koniec. W schowanej pod szarą warstwą smogu Warszawie lądujemy koło południa. Z lotniska odbiera nas dziadek, babcia czeka na nas z obiadem. Wszyscy chcą spać. 
We're in Holland, other people are rushing for their planes and we're walking to the bathroom to brush teeth. I'm reading a book, staring at the morning sun through the window. We're in Europe now. This is really the end. We land in hidden below a gray layer of smog Warsaw aroung noon. Grandpa picks us at the airport, grandma is waiting for us with the dinner. Everyone wants to sleep. 










1 comment:

  1. Wpis, który chwyta za serce, powroty niestety zawsze są ciężkie...

    ReplyDelete

Dziękuję!