21 June 2016

Beskid

Długi weekend w górach.
Long weekend in the mountains.

Ze wszystkich gór w Polsce Beskid lubię najmniej. Tym razem dosłownie w ostatniej chwili zdecydowałam, że jednak pojadę. 
From all of the Polish mountains, I like Beskid least. This time, I've decided to go literally in the last minute.

Był pięknie mglisty poranek na prawie pustym szlaku, delikatne wieczorne światło nad Wisłą. Upał i ostre słońce pomiędzy Soszowem a Czantorią, przed którym słabe schronienie dawał las. Mocna migrena w słoneczne popołudnie. Burza, na którą czekałam na balkonie, wpatrując się w niebo odwracając wzrok od poruszanych wiatrem stron dziennika, a która w końcu przeszła bokiem.
There was a beautifully misty morning on a nearly empty trail, delicate evening light above Wisła. Heat and harsh sun between Soszów and Czantoria, from which we tried to hide in the forest. A strong migraine in a sunny afternoon. Storm, that I was waiting for on the balcony, staring at the sky, looking away from newspaper pages moved by the wind, that eventually got past us.



















No comments:

Post a Comment

Dziękuję!