28 September 2016

(un)familiar



Drugi dzień w Svaneke - powolne spacery malowniczymi uliczkami, poszukiwanie pamiątek, najlepsze lody na wyspie, antykwariaty, ciepłe słońce, czytanie książek na skalistym nabrzeżu, duńskie ciastka i sok owocowy oraz kąpiel w Bałtyku.
Second day in Svaneke - slowly strolling around on picturesque streets, looking for souvenirs, best ice cream on the island, thrift shops, warm sun, reading books on the rocks in the seaside, Danish pastry, juice and swimming in the Baltic. 

Następnego dnia jedziemy na południe, wracamy do Dueodde. Mijamy owce pasące się w cieniu drzew, charakterystyczną rzeźbę, przedstawiającą człowieka trzymającego na sznurkach innych ludzi (za oczy, uszy, nos, ręce), wjeżdżamy do portu w Nexø. "Udało się" mówi Lucyna - no właśnie, udało się. Objechałyśmy Bornholm na rowerach.
On the following day, we travel south, back to Dueodde. Pass by sheep in the shadow, a characteristic sculpture, showing a person holding other people on thin lance (with their eyes, ears, nose, hands), we enter the Nexø harbor. "We did it" - says Lucyna - yeah, we did. We cycled the Bornholm round.

Trasę do Dueodde już znamy: najpierw wzdłuż portu, potem przez las, wzdłuż wrzosowiska, na którym pasą się owce, następnie przez Balkę i Snogebæk, znowu las, pola, małe pole kukurydzy, w lewo i jesteśmy na kempingu. Rowery zostawić, pieszo na plażę.
We know the route to Dueodde well - firstly along the harbor, then through the forest, then along the heath, where there are always sheep, later Balka and Snogebæk, forest again, fields, a tiny cornfield, turn left and we're on the camping. Leave the bikes, walk to the beach.

Chwilę siedzimy na piasku, jak tydzień wcześniej, potem zaczyna padać i uciekamy na kemping. Wieczorem wracamy, jest nadal pięknie, tylko zimniej, więc siedzimy nieco krócej.
We're sitting for a while on the sand, like a week ago, then it starts to rain and we escape to the camping. In the evening we come back, it's still beautiful, but a bit more chilly, so we spend less time there.

Rano pożegnanie z morzem, wsiadamy na rowery i jedziemy do Nexø. Obiecana pizza okazuje się być ogromna, Marty wędzona ryba tak samo, więc nie przesadzamy ze spacerowaniem po mieście. Zamiast tego port, drobne zakupy przed drogą do domu i przygotowanie rowerów do podróży.
In the morning we say goodbye to the sea, take our bikes and go to Nexø. The pizza we promised ourselves to have appears to be huge, same about Marta's smoked fish, so we reduce strolling to the minimum. Instead - harbor, small shopping before we go home and preparing bikes to the journey.

Prom. Udaje nam się wejść stosunkowo szybko, tak samo odprawić rowery, zostawić sakwy w wygodnym miejscu. Przed nami siedzi mały chłopczyk, który cały czas zagaduje Lucynę i którego boi się Marta. W końcu ruszamy.
Ferry. We manage to get quickly inside, same with checking bikes and leaving bags in the nice place. A small boy is sitting in the row in front of us, he's talking all the time to Lucyna and Marta's afraid of him. Finally, we go.

Wieje, mocno wieje. Fale są dosyć wysokie, statek mocno się kołysze. Pasażerom rozdawane są plastikowe torby. "Nie masz może zapasowego aviomarinu?" Całe szczęście był, tylko jeden, więc wzięłyśmy z Martą po połówce. Jest mi niedobrze, a falujący horyzont, który co i rusz znika z pola widzenia tylko pogarsza sprawę. Próbuję czytać książkę i wbrew pozorom pomaga - nie skupiam się na falowaniu.
It's windy, very windy. The waves are big, the ferry is swinging on the waves. Passengers are being given plastic bags. "Do you have some meds for seasickness?" Fortunately, there's one, we take halves with Marta. I feel sick and wavy horizon doesn't make it any better. I try to read a book and it helps - I don't focus on the waves.

Odrywam wzrok od lektury i to, co widzę za oknem sprawia, że nie mogę wrócić spokojnie do czytania. Spienione fale, coraz ciemniejsze niebo. Znowu jest mi niedobrze, w jednej ręce trzymam aparat, a w drugiej foliową torebkę, na wszelki wypadek. Próbuję wstać, robię kilka zdjęć, ale czuję się coraz gorzej. Najchętniej wyszłabym na góry pokład, ale nawet nie próbuję.
I take my eyes away from the book and what I see through the window makes it impossible to keep reading again. Frothy waves, the sky getting darker. I feel sick again, hold my camera in one hand and the plastic bag in the other, just in case. I try to stand up, take few photos, but eventually feel even worse. I'd love to go to the upper deck, but I'm not even trying.

Czuję w butach delikatny piasek z plaży w Dueodde i od razu się uśmiecham. Na horyzoncie widać światła Kołobrzegu.
I can feel the delicate Dueodde sand in my shoes and a smile appears on my face. There are lights of Kołobrzeg on the horizon.

























No comments:

Post a Comment

Dziękuję!