07 December 2016

First Day in The City | NYC (II)


Nowy Jork, część druga.
New York, part two.


Bałam się Nowego Jorku. Tego, że będzie przytłaczający i że się nie polubimy, tego, że będzie rozczarowaniem, albo przynajmniej nie spełni moich oczekiwań, że nie będę czuła się tu dobrze i że będzie mi towarzyszył jego utrwalony w kulturze obraz, jako niespełniona klisza. 
I was afraid of New York. That it will be overwhelming, that we won't like each other, that it will be a disappointment or at least not meet my expectations, that I won't feel good here and that it's image from the culture will be with me, as an unfulfilled cliché.

Gdy z okiem samolotu lądującego na lotnisku JFK po długiej podróży zobaczyłam ledwie widoczne wieżowce Manhattanu, poczułam się, jakbym wracała do Miasta, chociaż oczywiście byłam tam po raz pierwszy. Domy na przedmieściach Queens, które wyglądały znajomo, Empire State Building przez okno żółtej taksówki, w końcu jasno oświetlony nocny Manhattan i mały pokój na końcu korytarza na szóstym piętrze, z widokiem na ceglaną ścianę i okna budynku naprzeciwko (w tym jedno, kuchenne, w którym zawsze paliło się światło). W nocy oczywiście nie było cicho, w końcu Miasto nigdy nie śpi, ale jak miły dla ucha to był zgiełk. 
When I saw the barely visible Manhattan skyscrapers through the windows of a plane landing on the JFK Airport after a long journey, I felt like I was coming back to The City, obviously being there for the first time. Houses on the Queens suburbs, that looked familiar, Empire State Building seen from the yellow taxi, finally brightly lit nightly Manhattan and a small room in the end of the corridor on the sixth floor, with a view at a brick wall and few windows of an opposite building (including that kitchen window, where the light was always on). It wasn't quiet of course in the night, as The City never sleeps, but that noise was euphonious. 

Gdy następnego dnia (pobudka 5:30) jedliśmy śniadanie (podgrzane bajgle z solonym masłem w sąsiedztwie), razem z Ciocią i Wujkiem z Ameryki, gdy szukaliśmy stacji na Columbus Circle i kupowaliśmy karty do metra, gdy jechaliśmy metrem i wszystko układało się w idealne kadry, zdałam sobie sprawę z tego, jak szybko miasto mnie wciągnęło. 
When on the following day (woke up at 5:30) we were eating breakfast (baked bagels with salted butter in the neighborhood), together with Aunt and Uncle from America, when we were searching for the station at Columbus Circle and buying our metro cards, when we were traveling by subway for the very first time and everything looked like perfect images, I realize, how quickly had the city begun to fascinate me.

Szliśmy ze stacji metra do Ground Zero, dookoła nas były wieżowce znacznie wyższe niż te, do których byłam przyzwyczajona. Przy dwóch dziurach w ziemi miasto, które zawsze gdzieś się śpieszy, zatrzymuje się na chwilę. 
We walked from the station to Ground Zero, surrounded by skyscrapers much taller than those I've been used to. By two holes in the ground, the city that it's always in a hurry, stop for a while. 

Siedzieliśmy nieco pózniej w Starbucksie, oprócz nas na kawę czekało też dwóch policjantów. Jeden z nich na mundurze NYPD nosił przewieszony przez ramię karabin, podśpiewując pod nosem radosną piosenkę o wolności, czekał na latte. 
We were sitting a bit later in Starbucks, there are two policemen waiting for their coffee. One of them was keeping a gun on his NYPD uniform, singing a cheerful song about freedom, waiting for a latte. 

Na Wall Street mijali się turyści i naganiacze na wycieczki z wiecznie śpieszącymi się w drogich garniturach. 
On Wall Street tourists and people trying to sell tickets for trips were passing by those always in a hurry, wearing expensive suits. 

Siedzieliśmy w parku w cieniu Downtown, czekając na swoją kolej na promie. Jadłam solonego precla z foodtruck'a halal, jakich pełno jest na całym Manhattanie, niebo było bezchmurne, wiatr delikatny, a na horyzoncie stała Statua Wolności. Potem Liberty Island, Ellis Island i ponownie Manhattan.
We were sitting in the park in the shadow of Downtown, waiting for our turn on the ferry. I was eating a salted pretzel from one of the halal foodtrucks, that Manhattan is full of, the sky was cloudless, wind delicate and the Statue of Liberty was on the horizon. Later Liberty Island, Ellis Island and Manhattan again.

Znowu metro, wysiedliśmy na Grand Central (jak to, tak po prostu w metro i parę stacji dalej Grand Central?). Ładnie.
Subway, we left on Grand Central (how's that possible, just take a subway and few stations later there's Grand Central?). It's nice.

Po obiedzie wylądowaliśmy na Piątej Alei, idziemy do MoMA - w końcu to piątkowy wieczór, a wtedy wejście za darmo. W bezgwiezdną nowojorską noc przed "Gwieździstą Nocą" gromadziły się tłumy.
After the lunch we were on Fifth Avenue, going to MoMA, since it's Friday evening, when the entrance is free. On the New York starless night there were crowds in front of the "Starry Night".

Nowy Jork to miasto, w którym można by spędzić miesiąc i wyjeżdżać z poczuciem niedosytu. My byliśmy tam zaledwie tydzień i mam wrażenie, że udało nam się zobaczyć tylko kilka najbardziej podstawowych miejsc, co jest szczególnie przykre, gdy weźmie się pod uwagę, jak daleko znajduje się Miasto. I jak nierealistyczny wydaje się być powrót do niego, jeśli już w trakcie pobytu trudno uwierzyć, gdzie się właśnie jest.
New York is a city, where one can spend a month and leave with the feeling of not having enough. We were there just for a week and I feel like we've seen just a few basic sights, which is especially unpleasant considering how far The City is located. And how unreal coming back is, when even being there is hard to believe in. 































No comments:

Post a Comment

Dziękuję!