12 July 2018

Kraków

Na Dzielnicy III Prądnik Czerwony pijemy poranną herbatę z widokiem na blokowiska i planujemy zwiedzanie. Zaczynamy od Podgórza, potem Kazimierz. Celem przyjazdu jest Miesiąc Fotografii, ale pierwsza wystawa jest małym rozczarowaniem, kilka kolejnym nieco mniejszym. Za to humus, który tylko raz w życiu jadłam dobry (koszerny humus na koszernej chałce), okazał się był wspaniały - zapiszcie sobie, że jak humus w Krakowie, to Humus Amamamusi. Tak samo księgarnia Lokator, z której można by nie wychodzić. Jeszcze wystawa z Kraków Photo Fringe (nie pytajcie jak ogarnąć jednocześnie Photomonth i Photo Fringe, to się nie udało) i koniec pierwszego dnia.
In the District III Prądnik Czerwony, we had a morning tea with a view at a nearby residential district and planned sightseeing. We began with Podgórze, then Kazimierz. The reason we came is the Photomonth, but I find the first exhibition disappointing and the next ones a bit less. Fortunately, hummus, which only once I found tasty (it was kosher hummus on a kosher challah), turned out to be fabulous. Write it down, if you want hummus in Kraków, go for Humus Amamamusi. The same goes for Lokator bookstore, which I would be able not to leave for a long time. We went to see a Kraków Photo Fringe Exhibition (don't ask me how to manage both Photomonth and Photo Fringe, it didn't work out) and that's all for the first day.

Pierwszej wystawy kolejnego dnia nie udaje nam się zobaczyć, kilka kolejnych w Bunkrze Sztuki już tak (swoją drogą, mam wrażenie że Kraków Photomoth jest zorientowany głównie na fotografii w sztuce współczesnej; niewiele było wystaw skupionych na fotografii jako sztuce samej w sobie, na dobrych zdjęciach czy fotoreportażach). Kolejne dwie wystawy, potem jeszcze plenerowa wystawa fotografii teatralnej, obiad, jeszcze jedna nieudana próba zobaczenia wystawy w miejscu, które chciałoby być OFF Piotrkowską, ale jest w Krakowie, kawa i księgarnia Massolit Books. Massolit Books to miejsce, z którego umiejąc czytać po angielsku (wizyta może być też dobrą motywacją) można nie wychodzić. Tematy, którym w większości księgarni nie poświęca się prawie miejsca, tutaj mają swoje półki; ceny są ludzkie, wybór elegancki.
On the following day, we didn't manage to see the first exhibition, but a couple of others in Bunkier Sztuki - yes. By the way, I feel like the Kraków Photomonth is mostly oriented at photography in contemporary art; there weren't many exhibitions focused on great photos or photojournalism itself. We saw two more exhibitions, an outdoor exhibition of theatrical photography, had dinner, try to see an exhibition in a place, that would like to be OFF Piotrkowska, but is in Kraków, had coffee and go to Massolit Books. Massolit Books is a place an English-reading person (a visit may be a good motivation as well) may not want to leave. Topics, on which in the most bookstore it may be hard to find anything, here have entire shelves, prices are humane, the choice is nice. 

W Muzeum Narodowym (gmach główny), do którego ulgowy bilet kosztowal złotych trzydzieści było kilka wystaw, wystawa o polskim dizajnie po '89 czy o polskim komiksie, historia uzbrojenia polskiego wojska, jeden jedyny obraz da Vinciego na dodatkowo płatnej 15 zł (wchodzi w trzydziestozłotowy bilet) rozreklamowanej wszem i wobec dookoła wystawie czasowej, był też Wyspiański, mała wystawa o polskiej sztuce dwudziestego wieku i chyba to tyle. Po zwiedzaniu obiad na Starym Mieście, gdzie na Rynku ustawiono scenę i na przemian zmuszano przechodniów do słuchania miksu muzyki patriotycznej i diskopolo. Poszłyśmy więc na Kazimierz, w celu wypróbowania, czy coś przebije lody o smaku kremówki wadowickiej w mieście Kraków. Otóż tak. Good Lood jest w tym temacie bezkonkurencyjny i nie dziwi długość kolejki, jaka ustawia się po lody białomichałkowe w niedzielę niehandlową w trzydziestostopniowym upale. Próbowałyśmy cytrynowych śmietankowych z ciasteczkiem i były wspaniałe, karmelowych z solą i były wspaniałe, białomichałkowych i były najwspanialsze (żeby była jasność, niejednocześnie). Bardzo miło się potem je lody i czyta książki z widokiem na Wisłę na bulwarach.
In the Nation Museum (main building), to which the reduced ticket costs 30 PLN, there were some exhibitions, one about Polish design after 1989 or about Polish comic books, history of Polish arms and uniforms, one and only da Vinci's painting on an additionally paid temporary exhibition (that 15 PLN is included in the 30 PLN ticket), advertised everywhere, there was also one on Wyspiański, a small one on Polish art of the 20th century and I think that was it. After a visit, we had a lunch in the Old Town, where on the Main Square pedestrians were forced to listen to a mix of patriotic and disco polo music. So we walked to Kazimierz, in order to find out if anything beats ice cream tasting of kremówka wadowicka in the city of Kraków. It turns out, that Good Lood is unbeatable in the "ice cream in Kraków" category. And the length of the line, waiting on the non-trading Sundays in the 30-degree heat for white michałki ice cream, was not questionable. We tried lemon creamy with cookies and they were wonderful, caramel with salt and they were wonderful, and white michałki and they were the best (of course we didn't eat them at the same time). It was a nice thing to eat ice cream and read books while sitting on the boulevards with a with at the Vistula river. 

W MOCAKu z kolei była znakomita wystawa o ojczyznie, symbolach narodowych i patriotyzmie, była jeszcze wystawa stała i dwie z Miesiąca Fotografii, ale Ojczyzna w sztuce wygrała. Potem jeszcze przeciętny obiad w Glonojadzie i przedłużone oczekiwanie na pociąg do stolicy.
In MOCAK museum there was an exhibition on the motherland, national symbols and patriotism, there was also the permanent exhibition and two of the Photomonth, but the "Motherland in Art" won. Later also a mediocre lunch in Glonojad and prolonged anticipation for the train to the capital.

Pociąg jechał powoli, a za oknem rozciągał się widok na środkowoeuropejską nostalgię w świetle zachodzącego słońca. Gdy zatrzymał się na środku łąki, było już ciemno. Do zmęczonego przedziału wpadał księżyc, a pasażerowie z korytarza z utęsknieniem wypatrywali oddalonej o niemal ćwierć Polski stacji Warszawa Centralna.
The train was moving slowly and the window view included the Central European nostalgia in the light of the setting sun. When it stopped in the middle of a meadow, it was already dark outside. The moon entered the sleepy compartment and the passengers on the corridor longingly looked for the Warsaw Central Station, almost a quarter of Poland away.


No comments:

Post a Comment

Dziękuję!